Odpowiadasz na:

każda sytuacja jest inna

Też zawsze mówiłam, że ciąża to nie choroba i jeśli wszystko gra to powinno pracować się do samego końca, a nie się lenić w domu. A jak jest w rzeczywistości? Jestem właśnie w 9 miesiącu a na... rozwiń

Też zawsze mówiłam, że ciąża to nie choroba i jeśli wszystko gra to powinno pracować się do samego końca, a nie się lenić w domu. A jak jest w rzeczywistości? Jestem właśnie w 9 miesiącu a na zwolnienie musiałam pójść już w 4. I to nie z przyczyn medycznych a z powodu niewypełnienia przez pracodawcę obowiązków wobec ciężarnej pracownicy! Tak, moi drodzy, pracodawca też ma obowiązki! M.in. nie można zatrudniać ciężarnej w godzinach nadliczbowych, w godzinach nocnych ani taka kobieta nie może pracować więcej niż 4 godziny na dobę przed monitorem. Jeśli pracodawca nie jest w stanie przystosować stanowiska pracy dla ciężarnej, lub przesunąć jej na inne stanowisko to wg kodeksu pracy ma obowiązek zwolnić ją ze świadczenia pracy z zachowaniem pełnego wynagrodzenia!! A jak było u mnie? Powiedziałam szefowi o ciąży już w 2 miesiącu - chciałam być lojalna, żeby mógł się przygotować na to że za kilka miesięcy mnie nie będzie. Pracowałam równie ciężko jak wcześniej, nawet chwilami miałam wrażenie że specjalnie dokładają mi kolejne obowiązki. W pracy spędzałam około 10 godzin na dobę, całość przed komputerem, zwykle musiałam jeszcze dokończyć pracę w domu - to jakieś kolejne 2 godziny przy komputerze, poza tym musiałam być pod telefonem 24h na dobę - często budziłam się w nocy żeby odebrać telefon bo znowu COŚ się działo. Rozumiem, że taka jest specyfika mojego zawodu, ale do cholery jasnej ja byłam w ciąży!! Skończyło się na tym, że z przemęczenia zemdlałam w przychodni, w kolejce na badania (będąc w 4 miesiącu ciąży). Dla lekarza prowadzącego to wystarczyło i powiedział że nie pozwoli mi wrócić do pracy w takich warunkach. Ktoś się może zapytać dlaczego nie walczyłam o swoje prawa skoro je tak dobrze znam. Z tego powodu co każdy - bałam się o pracę... Teraz już wiem że ciężka praca nie zawsze popłaca i nie zamierzam już do tego pracodawcy wracać po macierzyńskim. Moja sytuacja nauczyła mnie, żeby nigdy nie oceniać ciężarnej na L4 - widocznie jakiś powód jest, że je wzięła..

zobacz wątek
12 lat temu
~niedługo mama

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry