Widok
prawdą jest , że zawsze można cos wynegocjować chociaż można znaleźć pojedyńcze przypadki , które nie chcą zejśc nawet o złotówkę.
To ile można wynegocjować zależy od:
- lokalizacji
- typu inwestycji (blokowisko czy apartamentowiec)
- ceny wyjściowej ( t.j. o ile developer zawyżył celowo aby potem usatysfakcjonować klienta poprzez dowartosciowanie go jego zdolnościami negocjacyjnymi)
- etapu budowy
- liczby sprzedanych aktualnie mieszkań w inwestycji
- aktualnej sytuacji finansowej developera
Na pewno kluczowy jest moment , jako że deweloper musi mieć płynność w zasadzie za wszelką cenę.
Ogólnie lepiej przez deweloperów jest widziane dorzucenie garażu i piwnicy w cenie mieszkania niż upust. Wynegocjować można od 1% (małe miszkania w pasie nadmorskim) do 10% (czasami więcej).
Płacenie gotówką zdecydowanie pomaga w negocjacjach, można zbić cenę o kilka procent - przy czym dotyczy to inwestycji w budowie a upust zależy od tego ile kasy wpłacimy z góry i jak długo jest do końca budowy. Największy rabat jest wtedy gdy zapłacimy 100% w momencie gdy jest albo jeszcze nie dziura w ziemi.
To ile można wynegocjować zależy od:
- lokalizacji
- typu inwestycji (blokowisko czy apartamentowiec)
- ceny wyjściowej ( t.j. o ile developer zawyżył celowo aby potem usatysfakcjonować klienta poprzez dowartosciowanie go jego zdolnościami negocjacyjnymi)
- etapu budowy
- liczby sprzedanych aktualnie mieszkań w inwestycji
- aktualnej sytuacji finansowej developera
Na pewno kluczowy jest moment , jako że deweloper musi mieć płynność w zasadzie za wszelką cenę.
Ogólnie lepiej przez deweloperów jest widziane dorzucenie garażu i piwnicy w cenie mieszkania niż upust. Wynegocjować można od 1% (małe miszkania w pasie nadmorskim) do 10% (czasami więcej).
Płacenie gotówką zdecydowanie pomaga w negocjacjach, można zbić cenę o kilka procent - przy czym dotyczy to inwestycji w budowie a upust zależy od tego ile kasy wpłacimy z góry i jak długo jest do końca budowy. Największy rabat jest wtedy gdy zapłacimy 100% w momencie gdy jest albo jeszcze nie dziura w ziemi.
Speszę podzielić się moimi doświadczeniami a mam ich sporo. Poszukiwaniem własnego taniego mieszkania 3 pokojowego zajmuje się już od 3-4 lat. Nie będę tu zaznaczał, u którego dewelopera kiedy byłem.
Ogólnie w grę wchodzą ceny jako takie lub darmowe piwnice, m.postojowe, darmowe podpisywanie aktów notarialnych, itd.
A więc tak:
- hossa: zawsze słyszałem, że nie zejdą mi z ceny, bo nie chcą, żeby potem inny kupujący im powiedział, że dla mnie zeszli a dla niego nie; więc jak się zarzekli, tak ceny trzymają (info od handlowca), poza tym lubią doliczyć do ceny udział w drodze i w kotłowni
- alfa-park (Gdańsk): bez szans na spuszczenie ceny, od razu mówią, że to nie wchodzi w grę, bo cena jest wg nich atrakcyjna (info od handlowca)
- Eko-Lan: można dogadać się w granicach 10% ceny, wolą dać gratisowo piwnicę lub m.postojowe zamiast schodzić z kwoty
- os. Cztery Pory Roku (Gdańsk): często mają korzystne promocje w granicach 10% - 15% upustu w różnej postaci, czasem można po prostu usłyszeć ni z gruszki ni z pietruszki, że dostaje się extra rabacik
- Kokoszki: niechętni, przynajmniej nie na wstępnych rozmowach, z nimi długo nie rozmawiałem, bo było niemiło
- Polnord: zarzekają się, że nie dają, nie usłyszałem nigdy odpowiedzi, że można się targować
- Inwesting (np. os. Klimaty): już podczas rozmowy telefonicznej deklarują, że można się o cenę targować
- Margo: często maja przeceny, jak im coś nie schodzi, wtedy dają dobre ceny, szczególnie na duże mieszkania
- Torus (kiedyś mieli mieszkania i chyba jeszcze coś wyprzedają): nie schodzą z cen, sami dają promocje (wg nich)
- Allcon: schodzą z ceny nieznacznie, częściej można się zdziwić, że zrobią promocję z lepszym upustem, niż sami zaproponują indywidualnie na konkretne mieszkanie
- EuroStyl: nie dotarłem do rozmów o cenach ale spodziewam się upustów, mają podobną politykę do Eko-Lanu
- o. Słoneczne Wzgórza: na targach zarzekali się, że schodzą z cen tylko w większych mieszkaniach, bo normalnie to maja za dobrą jakość, ale w biurze już gadali inaczej, mówili, że można by trochę zejść
- Robyg: strasznie ściemniają i oszukują z promocjami na stronach www; dzwoniąc do biura nie raz słyszałem, że mają błąd na stronie www i nie ma mieszkania w takiej promocyjnej cenie
- BMC: można się dogadać, nie wiem do jakiej kwoty
- Castel: można się targować ale dopiero po deklaracji, że decyduje się na kupno
- Kartuska 26: raczej odmawiali upustu, proponują własne promocje
- Gant: raczej odmawiali upustu, proponują własne promocje
- Hines: można się targować
- Srebrniki Kartuska: bez negocjacji
Ogólnie w grę wchodzą ceny jako takie lub darmowe piwnice, m.postojowe, darmowe podpisywanie aktów notarialnych, itd.
A więc tak:
- hossa: zawsze słyszałem, że nie zejdą mi z ceny, bo nie chcą, żeby potem inny kupujący im powiedział, że dla mnie zeszli a dla niego nie; więc jak się zarzekli, tak ceny trzymają (info od handlowca), poza tym lubią doliczyć do ceny udział w drodze i w kotłowni
- alfa-park (Gdańsk): bez szans na spuszczenie ceny, od razu mówią, że to nie wchodzi w grę, bo cena jest wg nich atrakcyjna (info od handlowca)
- Eko-Lan: można dogadać się w granicach 10% ceny, wolą dać gratisowo piwnicę lub m.postojowe zamiast schodzić z kwoty
- os. Cztery Pory Roku (Gdańsk): często mają korzystne promocje w granicach 10% - 15% upustu w różnej postaci, czasem można po prostu usłyszeć ni z gruszki ni z pietruszki, że dostaje się extra rabacik
- Kokoszki: niechętni, przynajmniej nie na wstępnych rozmowach, z nimi długo nie rozmawiałem, bo było niemiło
- Polnord: zarzekają się, że nie dają, nie usłyszałem nigdy odpowiedzi, że można się targować
- Inwesting (np. os. Klimaty): już podczas rozmowy telefonicznej deklarują, że można się o cenę targować
- Margo: często maja przeceny, jak im coś nie schodzi, wtedy dają dobre ceny, szczególnie na duże mieszkania
- Torus (kiedyś mieli mieszkania i chyba jeszcze coś wyprzedają): nie schodzą z cen, sami dają promocje (wg nich)
- Allcon: schodzą z ceny nieznacznie, częściej można się zdziwić, że zrobią promocję z lepszym upustem, niż sami zaproponują indywidualnie na konkretne mieszkanie
- EuroStyl: nie dotarłem do rozmów o cenach ale spodziewam się upustów, mają podobną politykę do Eko-Lanu
- o. Słoneczne Wzgórza: na targach zarzekali się, że schodzą z cen tylko w większych mieszkaniach, bo normalnie to maja za dobrą jakość, ale w biurze już gadali inaczej, mówili, że można by trochę zejść
- Robyg: strasznie ściemniają i oszukują z promocjami na stronach www; dzwoniąc do biura nie raz słyszałem, że mają błąd na stronie www i nie ma mieszkania w takiej promocyjnej cenie
- BMC: można się dogadać, nie wiem do jakiej kwoty
- Castel: można się targować ale dopiero po deklaracji, że decyduje się na kupno
- Kartuska 26: raczej odmawiali upustu, proponują własne promocje
- Gant: raczej odmawiali upustu, proponują własne promocje
- Hines: można się targować
- Srebrniki Kartuska: bez negocjacji
Chłopie jeśli kupno mieszkania zajmuje Ci 4 lata to boję się pomyśleć ile czasu potrzebujesz na poważniejsze decyzje... Zawsze myślałem że zakup mieszkania to zastanowienie się nad potrzebami oraz poszukanie możliwości ich spełnienia. Pierwszy raz w życiu zrobiło mi się żal deweloperów bo widzę że dla Ciebie zawracanie im głowy to sposób na spędzanie wolnego czasu....
Niestety ludzie mają nadzieję, że skoro mają gotówkę do dostaną większy upust- niestety myślę, że to nie działa w ten sposób- przecież jakie to ma znaczenie dla dewelopera czy dostanie pieniądze od nas czy od banku. Jeśli natomiast kredyt załatwimy nie bezpośrednio przez nasz bank lecz przez dewelopera to będzie to miało pewne znaczenie- w takim przypadku deweloper staje się pośrednikiem i ma dodatkową prowizję od banku za polecenie nas jako klientów.
Zawsze należy się targować kto się nie targuje ten frajer ;-) Jak się ma gotówkę to łatwiej wytargować rabat a to dla tego że dla dewelopera taki klient jest pewniejszy i szybciej dojdzie do transakcji (klient kredytowy jest nie pewny bo nie wiadomo czy dostanie kredyt i formalności dużo dłużej trwają)
Oczywiste jest że dla dewelopera lepiej jest dać nam gratis miejsce postojowe lub/ i piwnicę niż opuścić cenę mieszkania. W tej chwili na rynku jest dużo mieszkań mało klientów a i o kredyt nie jest łatwo więc każdy deweloper będzie walczył o klienta.
Możemy liczyć na rabat od 1 do 10% wszystko zależy od inwestycji i od tego jak się sprzedaje jeżeli inwestycja jest ukończona albo prawie ukończona a sprzedanych jest nie wiele mieszkań np. tylko 20% to taki deweloper na pewno zrobi dużo aby się dogadać z nami i będzie elastyczny cenowo.
Łatwiej się negocjuje z deweloperami którzy są z Trójmiasta i okolić ponieważ decyzyjne osoby są na miejscu i polityka firmy jest dostosowana do naszych Trójmiejskich realiów. Gorzej to wygląda jeżeli politykę cenową ustala Zarząd np. w Warszawie a deweloper buduje w całej Polsce. Trójmiasto jest specyficznym rynkiem mieszkaniowym panują u nas trochę inne realia niż w innych regionach kraju podstawową różnicą jest to że Trójmiasto rozwija się wzdłuż lini brzegowej a nie dookoła centrum jak to jest w pozostałych miastach.
W niektórych przypadkach rabat może być nie wielki bo np. deweloper ostatnio znacząco obniżył cenę mieszkań a z drugiej strony możemy też trafić na super promocję kupując ostatnie mieszkania z inwestycji (deweloper chce jak najszybciej wyjść z inwestycji) Ostatnie mieszkania z jakiegoś powodu są ostatnie tzn. mają jakąś wadę:
- są duże i drogie
- mają słaby rozkład np. 70 m2 i tylko 2 pokoje
- są ciemne
- są przy samym wejściu do klatki schodowej i każdy kto do niej wchodzi zaglądał by nam w okna
Reasumując rok 2013 na pewno jest bardzo dobrym momentem do zakupu mieszkania. Ilość mieszkań na rynku jest ogromna (mamy duży wybór) popyt jest mały (ceny spadają). Większość analityków prognozuje że w br. roku ceny mieszkań osiągną minimum.
Najlepiej jest zachowywać się odwrotnie niż rynek tzn. jak jest recesja to kupujmy mieszkania bo pewnie tańsze nie będą. Jak pojawi się hossa to sprzedajmy mieszkanie z zyskiem. Oczywiście nie zawsze nasza sytuacja życiowa nam pozwala na konkretne zachowanie w konkretnym czasie, ale kto może niech korzysta z aury na rynku nieruchomości.
Oczywiste jest że dla dewelopera lepiej jest dać nam gratis miejsce postojowe lub/ i piwnicę niż opuścić cenę mieszkania. W tej chwili na rynku jest dużo mieszkań mało klientów a i o kredyt nie jest łatwo więc każdy deweloper będzie walczył o klienta.
Możemy liczyć na rabat od 1 do 10% wszystko zależy od inwestycji i od tego jak się sprzedaje jeżeli inwestycja jest ukończona albo prawie ukończona a sprzedanych jest nie wiele mieszkań np. tylko 20% to taki deweloper na pewno zrobi dużo aby się dogadać z nami i będzie elastyczny cenowo.
Łatwiej się negocjuje z deweloperami którzy są z Trójmiasta i okolić ponieważ decyzyjne osoby są na miejscu i polityka firmy jest dostosowana do naszych Trójmiejskich realiów. Gorzej to wygląda jeżeli politykę cenową ustala Zarząd np. w Warszawie a deweloper buduje w całej Polsce. Trójmiasto jest specyficznym rynkiem mieszkaniowym panują u nas trochę inne realia niż w innych regionach kraju podstawową różnicą jest to że Trójmiasto rozwija się wzdłuż lini brzegowej a nie dookoła centrum jak to jest w pozostałych miastach.
W niektórych przypadkach rabat może być nie wielki bo np. deweloper ostatnio znacząco obniżył cenę mieszkań a z drugiej strony możemy też trafić na super promocję kupując ostatnie mieszkania z inwestycji (deweloper chce jak najszybciej wyjść z inwestycji) Ostatnie mieszkania z jakiegoś powodu są ostatnie tzn. mają jakąś wadę:
- są duże i drogie
- mają słaby rozkład np. 70 m2 i tylko 2 pokoje
- są ciemne
- są przy samym wejściu do klatki schodowej i każdy kto do niej wchodzi zaglądał by nam w okna
Reasumując rok 2013 na pewno jest bardzo dobrym momentem do zakupu mieszkania. Ilość mieszkań na rynku jest ogromna (mamy duży wybór) popyt jest mały (ceny spadają). Większość analityków prognozuje że w br. roku ceny mieszkań osiągną minimum.
Najlepiej jest zachowywać się odwrotnie niż rynek tzn. jak jest recesja to kupujmy mieszkania bo pewnie tańsze nie będą. Jak pojawi się hossa to sprzedajmy mieszkanie z zyskiem. Oczywiście nie zawsze nasza sytuacja życiowa nam pozwala na konkretne zachowanie w konkretnym czasie, ale kto może niech korzysta z aury na rynku nieruchomości.
Ja właśnie na ten dołek cenowy czekałem 4 lata. Z własnych analiz stawiałem na dołek cenowy na jesień 2012. Teraz już widzę, że nominalny dołek jeszcze się przesunął o pół roku, rok. Z drugiej strony teraz ceny jeszcze nieznacznie spadną ale razem z jakością. Deweloperzy będą obniżać ceny tylko tych gorszych mieszkań. Namnożyło się mieszkań w słabych lokalizacjach, gdzie i grunty s tańsze. To ogólnie sprawia wrażenie, że średnie ceny w mieście idą w dół. A tak naprawdę rynek wypełniają "słabsze" mieszkania. Więc myślę, ze dołek cenowy już osiągnęliśmy.