Widok

Nie doceniamy tego co mamy

Hydepark Temat dostępny też na forum:
Wydaje mi się, że obecna sytuacja powinna uświadomić nam pewien fakt. Żyliśmy sobie w przeświadczeniu, że wszystko jest nam dane i o nic nie musimy się martwić. Teraz patrzę na to inaczej. Sklepy nie muszą być pełne towaru, musimy sie nauczyc wszystko szanować i przede wszystkim myśleć o swoich bliskich
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 11

Na pewno widywano ją to tu, to tam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Centralny domek mieszkalno-biurowy wśród zieleni, tam mieszkałem. I Liz również.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

I to właściwie cały istotny krąg budynków i osób.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Z drugiej strony to pojedyncze szczątki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Problem z pastorem jest poważny, bo nie można go chyba ominąć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Szaleństwo jej polegało na tym, że uważała, że domownicy zamiast cukru dosypują jej czegoś do herbaty, aby przyśpieszyć jej śmierć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Była chyba z tego gospodarstwa dalej przy polnej drodze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Szalona kobieta. Starsza, powiedzmy lat 70, czyli rocznik 1915. Pojawiała się nagle w okolicy pałacu, gdzie nie powinna chodzić. W takim razie musiała korzystać z przejścia w siatce, z którego Liz faktycznie korzysta w drodze do pałacu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Raz wieczorem bawiliśmy się w chowanego i ukryliśmy w żywopłocie koło pana Henryka. Jednak zabawa w chowanego była czymś wyjątkowym.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dobre czasy. Pan Henryk koło pałacu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Najbliższa rodzina pegierowska, domek po drugiej stronie polnej drogi. Mieli syna niepełnosprawnego umysłowo, za to osiłka. Grałem z nim i z jego bratem w piłkę nieraz. Mówiliśmy na niego Halla, bo ciągle to wypowiadał.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Szuka jakiegoś autorytetu, który zajmie się nią i pomoże jej. Jakiejś władzy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ksiądz bywa tam po kolędzie, czyli raz do roku. Wie niewiele.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ona kojarzy lokalnego księdza. Jest podobno bystry. Fotografuje rośliny, przez to chodzi po łąkach, gdzie ona go obserwuje. Takie klimaty.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Może tam być coś jeszcze. Np. zaszkodziła miejscowym (w czasie wojny?). Przecież ksiądz mógłby się nią zająć. Ta rywalizacja jej mumii z mumią w kościele.
Ona chce pewnie pogrzebu z mszą, stąd dzwoniła dzwoneczkami.
W PRL taki temat był nie do ruszenia.
Ewentualnie miejscowi nie potrafią żyć bez swojej atrakcji i bajeczki, chcą czuć się specjalni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jednak jacyś podejrzani dżentelmeni przekazali mi tę sugestię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To musi być tam, bo potwierdza czyjąś sugestię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To dość spokojne miejsce, bo maszyny tam "śpią", w zimie nie są w ogóle ruszane (choć może chowane).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Podchodziłem tam czasem. Maszyny były różne i robiły wrażenie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

W każdym razie miejsce, gdzie maszyny stały w latach 80.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry