Widok

Nie miła obsługa w kasie PKP

Hydepark Oliwa Temat dostępny też na forum:
Czy też spotkaliście się z niemiłą obsługą w kasie PKP/SKM? Ja rozumiem, że dla wielu pracowniczek nie jest to praca marzeń, ale pewnego podstawowego poziomu należałoby oczekiwać. Z najbardziej nie miłą obsługą miałem doświadczenia na PKP Oliwa. Już nie mówię o wymuszonym uśmiechu, który byłby pewnie tak szczery jak życzenia urodzinowe składane na facebooku, ale o takich podstawach jak "dzień dobry, dziękuję, proszę, słucham, do widzenia". Kilka razy spotkałem się z taką sytuacją: chłopaczek kupuje bilet, mówi dzień dobry. Zero reakcji. Powtarza. Nic. Po dokonaniu zakupu mówi "dziękuję, do widzenia". Cisza. Jeszcze raz z uśmiechem mówi "dziękuję". Cisza. następny Klient.

Macie podobne doświadczenia?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
@freewolny:

Jestem dinozaurem, który dobrze pamięta czasy Gierka.
Wtedy reakcje były autentyczne, nie sztuczne, nakazane firmowo (jak ktoś widział checklistę w np. Biedrze to wie o czym mówię)
I naprawdę nie widzę większych różnic.
Zarówno wówczas jak i teraz można się było spotkać z chamstwem.
Zawsze się może zdarzyć ktoś, kto pracuje za karę:/
W sklepach - rzadko
Szybko jest wymieniana na kogoś bardziej przyjaznego Klientowi. I nie tylko w małych prywatnych sklepikach.. ale w sieciówkach również.
Gorzej z urzędami
O ile np. UM, US czy ZUS coś się poprawiło to np. Poczta Polska to właśnie takie miejsce pracy "za karę"

Mentalnść Polaków, na tle innych nacji, różni się tym, że zamiast tuonąć nóżką, uzznają zastaną rzeczywistość a odreagowują gderaniem.
Na szczęście.. szybko się to zmienia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
'jak sobie poscielesz...'
gdy sie podchodzi do ludzi i w kontakcie traktuje ich z pozycji wyzszego (bo to przeciez 'tylko' pracownik fizyczny w biedronce/na poczcie/w kasie pkp), to nalezy sie spodziewac odbicia...
i nie sadze zeby mialo tutaj znaczenie, wspomniane, pokolenie. bo jak to juz tutaj kiedys ktos napisal, kulture po prostu sie ma lub nie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Freewolny - jestem spokojna. Też co nieco pamiętam, ale uważam, że dziś tak samo można spotkać się z nieuprzejmością i nawet chamstwem...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie tak. U mnie w pracy sekretarka nie odpowiada na "dzień dobry" - o czym to świadczy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
zgadzam się z mmm i sadylem.
Nie sadze aby na zachowanie, spojrzenie za życie, życzliwość, miało wpływ pokolenie lub kraj z którego się pochodzi.
Nie czuję się gorsza ani mniej kulturalna od Niemców, Szwedów, Hiszpanów czy Anglików...
Powiem więcej- Polacy wśród których żyje na co dzień i ci, których spotykam właśnie robiąc zakupy, będąc u lekarza czy w urzędzie byli mnie przyjazni, życzliwi czy kulturalni niż mieszkańcy innych krajów.
Oczywiście zdarza mi się spotkać kogos kto burknie, nie usmiechnie się, ale sa to nieliczne przypadki. A i to można czasem wytłumaczyc. Może gorsze sampoczucie? Może choroba w rodzinie? A może jakiś bardzo niemiły interesant, który pania kasjerkę potraktował jak człowieka 3 kategorii? Zresztą najlepiej jak każdy z nas by pracował nad swoją życzliwościa dla innych, uśmiechem, dobrocią a wtedy spotykamy sie z taka sama reakcja.
ale to sa moje osobiste doswiadczenia. może ja żyję w innym kraju.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kulturę się ma albo nie a dodatkowo wynosi się ją z domu.I czy jest to starsze czy młodsze pokolenie moim zdaniem nie ma znaczenia.Ludzka nieuprzejmość była i jest i zapewne będzie.Z mojego punktu widzenia tej "wyuczonej" grzeczności jest teraz znacznie więcej ale na ile jest ona autentyczna to sami wiecie.A czasy PRL-u...hmm...królowe stoisk,królowie magazynów...nie,to nie były fajne czasy i nigdy więcej takiego upodlenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Anną...na życzliwość i uśmiech mało kto nie reaguje tak samo:)...no i taki banał-chcesz naprawiać świat to zacznij od siebie:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trudno się z tym nie zgodzić :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszędzie są niebieski storczyki i zawsze są droższe niż pozostałe. Szczęśliwie nie lubię tego koloru :)
Ilona, mnie się wydaje, że Mikro nawet w takim stanie kwiat może kupić i będzie u niej kwitł jak szalony.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sissel, dzięki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziś załatwiałam sprawę urzędową - wszystkie panie, bez wyjątku, były bardzo miłe, a wszystkie starsze ode mnie, czyli z "tamtego systemu" - jak to mówi Freewolny ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I przyjemnie to się czyta.
Ja poza spacerem porannym nigdzie dziś nie byłam więc nikogo nie spotkałam. A na spacerze z jedna osoba rozmawialam. Męzczyzna, ktory kiedys mial rottweilera. Czyli lubi psy. I tez byl mily.Ale powiedzial, ze juz nigdy wiecej psa nie bedzie mial, bo za bardzo przezyl smierc tamtego.
Troche szkoda, bo przez to, ze cierpial z powodu smierci pupila nie stworzy domu dla jakiegos potrzebujacego zwierzaka.
Gdyby mój pies był dobrze wychowany i grzeczny to wzięlabym jeszcze jednego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@anna1964
to niestety dosc powszechnie spotykany scenariusz. rzeczywiscie zal, bo (subiektywnie) nie istnieje nic bardziej skutecznego na 'zabicie' bolu po stracie zwierzaka, jak adopcja nowego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anno, nic bardziej mylnego - to, że wg Ciebie Twój pies nie akceptuje innych, jeszcze nie oznacza, że tak będzie zawsze. Moja psica, kiedy trafił do mnie pierwszy "drugi" pies, traktowała go strasznie, kolejnego też, ale już z następnymi było coraz lepiej. Dziś wie, że jak trafia do nas znajda, to tylko na "trochę", a ona jest "na zawsze" i teraz pięknie się dogaduje z innymi :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj pies akseptuje psy i kocha je bardziej lub mniej. Ale ja nie utrzymam dwoch psow na smyczy. W jednego wkladam cala sile a czasem wspomagam sie stojacym slupem lub drzewem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
coś mi sie wydaje, ze w jaki wątek nie wejdę to zapaskudzam go wiadomosciami o moim psie.. Wybaczcie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anno, niestety u mnie jest podobnie jak u pana który miał rottweilera.Ja również z tego powodu nie chcę mieć więcej psa. Mój pies został uśpiony 7 lat temu, a mnie jeszcze na samą myśl o nim pojawiają się czasem łzy. Tęsknię za nim okropnie;'(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spoko, mi to pasuje :)
Zatem powinnaś zacząć od... siebie :). Twój pies po prostu nie uznaje Ciebie za przywódcę stada, sam nim jest.
I jest też drugie rozwiązanie: bierzesz spokojnego psa, który idzie przy nodze :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zdaje sobie sprawe, ze moj pies uznaje sie za hmmm moze nie przywodce ale rozpieszczonego "dzieciaka" a czasem w nocy udaje groznego obronce. Do pierwszego poglaskania przez potencjalnego bandyte:-).
To mój pierwszy pies. I nie wyobrazam sobie teraz zycia bez psa. Nawet jesli bym musiala go kiedys zabic (choc wole sobie wyobrazac ze nigdy tego nie zrobie) to nie zamkne drzwi przed kolejnymi psami. Oczywiscie o ile sama dozyje :-)...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dzisiaj, kiedy wracałem do domu, zobaczyłem z odległości kilku km słup dymu. Z baaardzo zgrubnej lokalizacji.. to mogła być moja chata. Zanim podjechałem bliżej, dym znikł. Tak naprawdę, nie wiem, co się paliło. Raczej nic w najbliższej okolicy.
Ale... mogę teraz przeanalizować swoje reakcje.
Kiedy zobaczyłem dym i przeszło mi przez myśl, że to może być moja chata, średnio mnie to obeszło. Na luzie podjechałem do Biedry na zakupy. Nawet jeśli się pali mój dom, to juz z pewnością jest tam straż. W niczym nie pomogę.
A chata jest ubezpieczona (jakżeby inaczej ;])
Dopiero w trakcie zakupów przeszło mi przez myśl: Fiona!
Wyrwałem z Biedry ile fabryka dała. Blisko miałem.. ale i tak te kilka min to był koszmar w głowie :/

W styczniu odszedł MÓJ Helmut.
Od kilku lat "w delegacji" u moich rodziców, ale ciągle był mój. Przynajmniej on tak uważał.
Rodzice bardzo się z nim zżyli. Szczególnie matka. Bardzo przeżyła jego odejście.
Po ok. miesiącu stwierdziła, że jednak chce kolejnego psa. Za 3 dni będzie miała. Na tle mojej księżniczki to brzydki karakan.. ale też stworzenie potrzebujące opieki i miłosci.
Jak każdy :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0