Widok

Nie miła obsługa w kasie PKP

Hydepark Oliwa Temat dostępny też na forum:
Czy też spotkaliście się z niemiłą obsługą w kasie PKP/SKM? Ja rozumiem, że dla wielu pracowniczek nie jest to praca marzeń, ale pewnego podstawowego poziomu należałoby oczekiwać. Z najbardziej nie miłą obsługą miałem doświadczenia na PKP Oliwa. Już nie mówię o wymuszonym uśmiechu, który byłby pewnie tak szczery jak życzenia urodzinowe składane na facebooku, ale o takich podstawach jak "dzień dobry, dziękuję, proszę, słucham, do widzenia". Kilka razy spotkałem się z taką sytuacją: chłopaczek kupuje bilet, mówi dzień dobry. Zero reakcji. Powtarza. Nic. Po dokonaniu zakupu mówi "dziękuję, do widzenia". Cisza. Jeszcze raz z uśmiechem mówi "dziękuję". Cisza. następny Klient.

Macie podobne doświadczenia?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zdecyduj się czy piszesz "nie miła", czy "niemiłą", dla ułatwienia dodam, że jedno jest poprawne. :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
starsze panie to warunki nie te zimno itp a mlodsze to paniusie co mysla ze w biurze pracuja bez szkoly nie mowiac z szkola odrazu da sie je rozpoznac
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadylu, ważne, ze sunia wierna jest :)
Pamiętam, jak krótko po śmierci mojego pierwszego psa, pojechałam z rodzinką na festyn gdzieś na wieś. Tam widziałam wolontariuszkę z mieszańcem owczarka niemieckiego, który w pysku trzymał balonik. Oboje zbierali pieniądze na schronisko w Ciapkowie.
Pies był tak podobny do mojego już nieżyjącego psiego brata, że rozpłakałam się i wrzuciłam chyba wszystkie pieniądze jakie miałam w portfelu do tej puszki. Aż pies się na mnie spojrzał tak z litością:) hahaha:))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@Dżi:

Nie przesadzajmy..
Od przyjaciół wymagam ciut więcej niż młodej i zgrabnej de.. bo akurat to do przyjaźni potrzebne nie jest.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj tez stary nie jest. i przystojny. Jest. 40 kg miesni. w tej chwili wlasnie na trzecim juz dzis dlugim spacerze. Tylko troche zaluje, że nie umiałam go wychowac aby byl idealnie grzeczny. On jest grzeczny jak chce.. O wrocil.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl--- nie dość, że młoda i zgrabna, to jeszcze największa przyjaciółka:))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam dobre serducho dla suki.
Bez podtekstów utylitarnych.. bo co najwyżej śniadanie mogłaby mi zapewnić.
Młoda i zgrabna jest.. suka ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam dobre serducho dla psa. Zreszta zawsze to jakis zapas miesa na zle czasy, wiec musze dbac...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
brzydki karakan moze nawet bardziej potrzebuje milosci niz taki bezwstydnie piekny pies, ktorym wszyscy sie zachwycaja..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki, inka :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Podobno ludzi można poznać po ich stosunku do zwierząt.Postrzegam tu dużo ludzi o dobrych serduchach i to cieszy,bardzo:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzisiaj, kiedy wracałem do domu, zobaczyłem z odległości kilku km słup dymu. Z baaardzo zgrubnej lokalizacji.. to mogła być moja chata. Zanim podjechałem bliżej, dym znikł. Tak naprawdę, nie wiem, co się paliło. Raczej nic w najbliższej okolicy.
Ale... mogę teraz przeanalizować swoje reakcje.
Kiedy zobaczyłem dym i przeszło mi przez myśl, że to może być moja chata, średnio mnie to obeszło. Na luzie podjechałem do Biedry na zakupy. Nawet jeśli się pali mój dom, to juz z pewnością jest tam straż. W niczym nie pomogę.
A chata jest ubezpieczona (jakżeby inaczej ;])
Dopiero w trakcie zakupów przeszło mi przez myśl: Fiona!
Wyrwałem z Biedry ile fabryka dała. Blisko miałem.. ale i tak te kilka min to był koszmar w głowie :/

W styczniu odszedł MÓJ Helmut.
Od kilku lat "w delegacji" u moich rodziców, ale ciągle był mój. Przynajmniej on tak uważał.
Rodzice bardzo się z nim zżyli. Szczególnie matka. Bardzo przeżyła jego odejście.
Po ok. miesiącu stwierdziła, że jednak chce kolejnego psa. Za 3 dni będzie miała. Na tle mojej księżniczki to brzydki karakan.. ale też stworzenie potrzebujące opieki i miłosci.
Jak każdy :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdaje sobie sprawe, ze moj pies uznaje sie za hmmm moze nie przywodce ale rozpieszczonego "dzieciaka" a czasem w nocy udaje groznego obronce. Do pierwszego poglaskania przez potencjalnego bandyte:-).
To mój pierwszy pies. I nie wyobrazam sobie teraz zycia bez psa. Nawet jesli bym musiala go kiedys zabic (choc wole sobie wyobrazac ze nigdy tego nie zrobie) to nie zamkne drzwi przed kolejnymi psami. Oczywiscie o ile sama dozyje :-)...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Spoko, mi to pasuje :)
Zatem powinnaś zacząć od... siebie :). Twój pies po prostu nie uznaje Ciebie za przywódcę stada, sam nim jest.
I jest też drugie rozwiązanie: bierzesz spokojnego psa, który idzie przy nodze :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Anno, niestety u mnie jest podobnie jak u pana który miał rottweilera.Ja również z tego powodu nie chcę mieć więcej psa. Mój pies został uśpiony 7 lat temu, a mnie jeszcze na samą myśl o nim pojawiają się czasem łzy. Tęsknię za nim okropnie;'(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
coś mi sie wydaje, ze w jaki wątek nie wejdę to zapaskudzam go wiadomosciami o moim psie.. Wybaczcie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moj pies akseptuje psy i kocha je bardziej lub mniej. Ale ja nie utrzymam dwoch psow na smyczy. W jednego wkladam cala sile a czasem wspomagam sie stojacym slupem lub drzewem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Anno, nic bardziej mylnego - to, że wg Ciebie Twój pies nie akceptuje innych, jeszcze nie oznacza, że tak będzie zawsze. Moja psica, kiedy trafił do mnie pierwszy "drugi" pies, traktowała go strasznie, kolejnego też, ale już z następnymi było coraz lepiej. Dziś wie, że jak trafia do nas znajda, to tylko na "trochę", a ona jest "na zawsze" i teraz pięknie się dogaduje z innymi :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@anna1964
to niestety dosc powszechnie spotykany scenariusz. rzeczywiscie zal, bo (subiektywnie) nie istnieje nic bardziej skutecznego na 'zabicie' bolu po stracie zwierzaka, jak adopcja nowego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I przyjemnie to się czyta.
Ja poza spacerem porannym nigdzie dziś nie byłam więc nikogo nie spotkałam. A na spacerze z jedna osoba rozmawialam. Męzczyzna, ktory kiedys mial rottweilera. Czyli lubi psy. I tez byl mily.Ale powiedzial, ze juz nigdy wiecej psa nie bedzie mial, bo za bardzo przezyl smierc tamtego.
Troche szkoda, bo przez to, ze cierpial z powodu smierci pupila nie stworzy domu dla jakiegos potrzebujacego zwierzaka.
Gdyby mój pies był dobrze wychowany i grzeczny to wzięlabym jeszcze jednego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0