Widok
...i...nie zawsze potrafimy spojrzec na czastki i okruchy zycia w tak inny sposob...
...czasem kogos zlosc poniesie....czasem chec kaprysna...tak..jak mnie teraz...(a o czym pisze...to widac wyraznie...JUZ)....
Teraz prosze psioczyc na mnie...teraz macie powody...
Milego czytania...
Nie wszystko musi byc tak poukladane jak w szufladzie anemicznego pedanta...nie wszystko jest takie samo w tej samej sekundzie...godzinie....
...teraz sie troszke pomeczcie czytajac...
...pa....
Teraz prosze psioczyc na mnie...teraz macie powody...
Milego czytania...
Nie wszystko musi byc tak poukladane jak w szufladzie anemicznego pedanta...nie wszystko jest takie samo w tej samej sekundzie...godzinie....
...teraz sie troszke pomeczcie czytajac...
...pa....
jeszcze tylko takie male ps... A czym jest poezja ????Tak,to patrzenie na swiat w troszke inny sposob niz robimy to
to ukladanie takich malych lub tez duzych -wazniejszych i mniej wanych...ladniejszych...okropnych...cudownych...kochanych..znienawidzonych...placzliwych...smiesznych..powaznych...martwych...zyjacych...chmurnych...slonecznych itd. puzzli!!!-wlasnie tych PUZZLI, o ktore szanowny pan Jimmy ma pretensje!(albo tez wrecz odwrotnie-rorzucanie ich !)...wiec o czym tu piszemy????O czym???i z kim?....
pa
:(((
pa
:(((
abicja?dotknieta?-smieszne Stworku,po prostu dotknelo mnie to z calkiem innych powodow...wiesz z jakich?- braku
...To tak...jakbym krzywo patrzyl na ogorki naziemne w przydomowym ogrodku...i uwazal, ze te kupne...te szklarniowe sa lepsze...bo takie proste...takie czyste...takie ladne...takie duze...takie zielone...takie dobre...I odwrotnie-ze te z ogrodeczka sa lepsze bo- (ble ble ble ) i ...takie ...pozbawione chemii
...smieszne to...i ogórki płaczą...zarowno szkalrniowe jak i te "brzydsze...inne ...domowe"
...glupkowaty ten temat...I znowu przed pomysleniem...musialas sie odezwac w ten sposob...Nie moglas inaczej...no tak...Ty Stworek "burzacy"... :(
pa
...smieszne to...i ogórki płaczą...zarowno szkalrniowe jak i te "brzydsze...inne ...domowe"
...glupkowaty ten temat...I znowu przed pomysleniem...musialas sie odezwac w ten sposob...Nie moglas inaczej...no tak...Ty Stworek "burzacy"... :(
pa
hmmm Jimmy...to wlasnie jest forma...a tak w ogole to nie rozumiem o czym piszesz... :( I to nie wierszyk... hmmm znasz
i form wierszy ?...czy poezja to rymowanki prostych zdan?hmmm jesli tak myslisz...to ...to nie czujesz tego o czym zamierzasz pisac...
Ale dla mnie smiesznym jest dyskutowanie o poezji...szczegolnie w taki sposob....
...Poezje sie czuje lub nie...Tak samo z poetą...-bywa sie nim....ale w duszy jest sie nim ZAWSZE....pa
wielmozny Jimmy.... :)
Ale dla mnie smiesznym jest dyskutowanie o poezji...szczegolnie w taki sposob....
...Poezje sie czuje lub nie...Tak samo z poetą...-bywa sie nim....ale w duszy jest sie nim ZAWSZE....pa
wielmozny Jimmy.... :)
***
wzrok otepiały
z palcami szukajacymi światła-
stare marzenia
i
stara wiara w horyzont przesuwający się
jak człowiek cierpliwy jak trawa -
"żywy jak dotyk twojej dłoni "
dziś już chłodnej rozwarstwionej przez czas
stare słońce
nad wapiennym wzgórzem
którego nie skruszy żaden wiatr żadna sól
wiecznego oceanu żaden wybuch nowego wieku
bo tam
stojąc
niczym na wyspie bezkresnej
byłem
w samym środku życia
a teraz
nie jestem pewien czy jeszcze żyję,
pewność jest o dwa kroki"
o dwie długości
wygasłych oddechów
( zamknięte oczy widzą ),
milczące wargi czytają
rzeźbione wersy przestrzeni
rozmywane minionym czasem...
z palcami szukajacymi światła-
stare marzenia
i
stara wiara w horyzont przesuwający się
jak człowiek cierpliwy jak trawa -
"żywy jak dotyk twojej dłoni "
dziś już chłodnej rozwarstwionej przez czas
stare słońce
nad wapiennym wzgórzem
którego nie skruszy żaden wiatr żadna sól
wiecznego oceanu żaden wybuch nowego wieku
bo tam
stojąc
niczym na wyspie bezkresnej
byłem
w samym środku życia
a teraz
nie jestem pewien czy jeszcze żyję,
pewność jest o dwa kroki"
o dwie długości
wygasłych oddechów
( zamknięte oczy widzą ),
milczące wargi czytają
rzeźbione wersy przestrzeni
rozmywane minionym czasem...
I -?
...
i'm a passenger
only passenger....
....
............... z innej beczki ....
....
w czasie i przestrzeni wszystko sie zgadza
slońce wschodzi i zachodzi swoim rytmem
ale wyczówam że wkrada się niepokój
i nieporządek do którego nie przywykłem
........................................
inna historia powinna teraz się rozegrać
ale rzeczywistosc ciągnie w jedną strone
chciałbym porzucić brutalnośc tego świata
otworzyć nie otwieraną nigdy zasłonę
...
moje działania zdają sie być oczywiste
i wszystko co robie jest naturalne
czasem tylko rozłazi się między palcami
moja pewność że to jest normalne
...
...
potrzebuje tego czego nie chcę
chcę tego czego nie potrzebuję
czuję tylko to co widzę
widze tylko to co czuję
.......................................
na dziś to tyle
i abrakadabra
i'm a passenger
only passenger....
....
............... z innej beczki ....
....
w czasie i przestrzeni wszystko sie zgadza
slońce wschodzi i zachodzi swoim rytmem
ale wyczówam że wkrada się niepokój
i nieporządek do którego nie przywykłem
........................................
inna historia powinna teraz się rozegrać
ale rzeczywistosc ciągnie w jedną strone
chciałbym porzucić brutalnośc tego świata
otworzyć nie otwieraną nigdy zasłonę
...
moje działania zdają sie być oczywiste
i wszystko co robie jest naturalne
czasem tylko rozłazi się między palcami
moja pewność że to jest normalne
...
...
potrzebuje tego czego nie chcę
chcę tego czego nie potrzebuję
czuję tylko to co widzę
widze tylko to co czuję
.......................................
na dziś to tyle
i abrakadabra
Aube
Dzięki !
Wybacz, że kwestionowałem Armstronga, powinienem był najpierw sprawdzić.
Po prostu znając tę piosenkę tylko w słodkim wykonaniu, o którym pisałem niżej, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak mógłby to śpiewać "chory na gardło syn prostytutki"..., jeszcze w dodatku posiłkując się trąbką...
Poraziło to moje zmysły estetyczne. Ale cóż są na świecie rzeczy, o których.... i tak dalej.
Wybacz, że kwestionowałem Armstronga, powinienem był najpierw sprawdzić.
Po prostu znając tę piosenkę tylko w słodkim wykonaniu, o którym pisałem niżej, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak mógłby to śpiewać "chory na gardło syn prostytutki"..., jeszcze w dodatku posiłkując się trąbką...
Poraziło to moje zmysły estetyczne. Ale cóż są na świecie rzeczy, o których.... i tak dalej.
Nietalia, Doktor, Baggins...
Z tego co wiem o tej piosence zostałą napisana przez Luisa Armstronga dla Elli Fidgerald i jedyna wersją jaką posiadam jest właśnie w jego wykonaniu....
A jeżeli chodzi o tekst śpiewany przez pannę o powabnym głosie przy akompaniamencie gitary to nigdy się z nim nie spotkałam.. i moze dobrze, pozostane przy zachrypniętym głosie Luisa i jego niesamowitej trąbce...
Zadziwiająca jest liczba miłośników tej samej piosenki w niezliczonych (no może przez Doktora) wersjach i odmianach...
A jeżeli chodzi o tekst śpiewany przez pannę o powabnym głosie przy akompaniamencie gitary to nigdy się z nim nie spotkałam.. i moze dobrze, pozostane przy zachrypniętym głosie Luisa i jego niesamowitej trąbce...
Zadziwiająca jest liczba miłośników tej samej piosenki w niezliczonych (no może przez Doktora) wersjach i odmianach...
ZESZŁY SIĘ CZTERY KOTY...
Zeszły się cztery koty
Z czterech różnych stron świata.
Jeden pochodził z Mrukoty,
Drugi z Górnej Dachoty,
Trzeci z miasta Myszkowa
(Zaraz obok Kotkowa),
A czwarty z wyspy Drapata.
Rozsiadły się w czterech fotelach
I rozpoczęły rozmowę
O kocich celach,
Kocich fortelach
I o tym, czy myszy surowe
Są zdrowe?
Przez całe rano tak gadały,
Przez popołudnie,
Przez wieczór cały,
Co najdziwniejsze jednak, zaznaczam,
Obywały się bez tłumacza.
Wszystko co chciały przekazywały
Przez jedno miau,
Albo dwa miauy.
Z tego wynika, moi złoci,
Że z wszystkich na świecie języków,
Najłatwiejszy jest język koci,
Brak tylko do niego
Podręczników.
Ludwik Jerzy Kern
Z czterech różnych stron świata.
Jeden pochodził z Mrukoty,
Drugi z Górnej Dachoty,
Trzeci z miasta Myszkowa
(Zaraz obok Kotkowa),
A czwarty z wyspy Drapata.
Rozsiadły się w czterech fotelach
I rozpoczęły rozmowę
O kocich celach,
Kocich fortelach
I o tym, czy myszy surowe
Są zdrowe?
Przez całe rano tak gadały,
Przez popołudnie,
Przez wieczór cały,
Co najdziwniejsze jednak, zaznaczam,
Obywały się bez tłumacza.
Wszystko co chciały przekazywały
Przez jedno miau,
Albo dwa miauy.
Z tego wynika, moi złoci,
Że z wszystkich na świecie języków,
Najłatwiejszy jest język koci,
Brak tylko do niego
Podręczników.
Ludwik Jerzy Kern