Widok
... wycelował w dzi..kę, strzelił , czaszka rozbryzgła się jak arbuz , przyłożył pisotlet do ust i znów strzelił pokój stał się jeszcze bardziej czerwony.
Przez następne 25 minut nic się nie działo , zaczął tylko padać drobny deszcz z czasem zamieniając się w ulewę , która ugasiła płonące pola kukurydzy.
THE END
Przez następne 25 minut nic się nie działo , zaczął tylko padać drobny deszcz z czasem zamieniając się w ulewę , która ugasiła płonące pola kukurydzy.
THE END
Jak wam mało trupów to niech będzie -
"zanim Leoncio zdecydował się na Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Własnej Egzystencji postanowił rozprawić się raz na zawsze ze znienawidzonym ptaszkiem - piromanem. Skuteczność jego poczynań była tak druzgocąca że nawet dr.House z pomocą Chucka Norissa i MacGyvera nic by tu nie wskórali."
"zanim Leoncio zdecydował się na Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Własnej Egzystencji postanowił rozprawić się raz na zawsze ze znienawidzonym ptaszkiem - piromanem. Skuteczność jego poczynań była tak druzgocąca że nawet dr.House z pomocą Chucka Norissa i MacGyvera nic by tu nie wskórali."
Chuck też tam był.
Jego przeszywający wzrok padał - raz na ptaka - innym razem - na Leoncia.
Starał się zrozumieć tą bijącą z nich nienawiść...
Jednak...
Było mu zwyczajnie żal.
Żal trupów.
Żal kukurydzy.
Żal czasu - który spędzał - nie rozumiejąc. :/
Przerzucił lasso przez płonący już karnisz.
Stojąc pewnie na taborecie - owinął sobie pętlę na szyi.
Jego przeszywający wzrok padał - raz na ptaka - innym razem - na Leoncia.
Starał się zrozumieć tą bijącą z nich nienawiść...
Jednak...
Było mu zwyczajnie żal.
Żal trupów.
Żal kukurydzy.
Żal czasu - który spędzał - nie rozumiejąc. :/
Przerzucił lasso przez płonący już karnisz.
Stojąc pewnie na taborecie - owinął sobie pętlę na szyi.