Widok
Normalnosc:-) czy to mozliwe???
Tak zastanawiam się czy jest jeszcze szansa w tym świecie ,w tym mieście na poznanie kobiety,która kieruje się sercem,uczuciem,i patrzy na drugą osobę (mezczyzne) normalnym spojrzeniem,podchodzi w sposób normalny,do życia,codzienności?
A nie przez różowe okulary,grubość portfela zarobki,najlepiej żeby wyglądał tak pięknie jak kobiety na okładkach gazet,i miał nie wiadomo co???
Czy jest gdzieś taka??
Nie mówię ze jestem biedakiem hehe,jestem normalnym zdrowym facetem,pracującym,mieszkającym samemu,utrzymujacym się również samemu.
Wolne chwile poświęcam na jazdę rowerem,długie spacery,czy bieganie,nie ukrywam ze lubię gotować,a także obejrzeć dobry film przy lampce wina:-)
Aha i co zapomniałem dodać,mam 32 lata i jestem po rozwodzie ,uważam że to warto napisać od razu aby nie było rozczarowania bądź zakończenia znajomości po pytaniu ze strony kobiety"miałeś żonę"?
Odpowiedź "tak"?- no to narazie:-(
Czy to takie straszne ze ludzie się rozeszli,rozstali bo nie pasowali do siebie, czy takie osoby są skreslone na wstępie,czy takie osoby nie mają prawa być szczęśliwe:-(??
Chyba mają,ale z tego co widzę to chyba najlepiej mieć niecałe 30 lat,mieć nie wiadomo co i być nie wiadomo kim:-/
Jeżeli jest jakaś kobieta która uważa taksamo,to chyba wie co robić:-):-)-
Napisać do mnie:-)
A nie przez różowe okulary,grubość portfela zarobki,najlepiej żeby wyglądał tak pięknie jak kobiety na okładkach gazet,i miał nie wiadomo co???
Czy jest gdzieś taka??
Nie mówię ze jestem biedakiem hehe,jestem normalnym zdrowym facetem,pracującym,mieszkającym samemu,utrzymujacym się również samemu.
Wolne chwile poświęcam na jazdę rowerem,długie spacery,czy bieganie,nie ukrywam ze lubię gotować,a także obejrzeć dobry film przy lampce wina:-)
Aha i co zapomniałem dodać,mam 32 lata i jestem po rozwodzie ,uważam że to warto napisać od razu aby nie było rozczarowania bądź zakończenia znajomości po pytaniu ze strony kobiety"miałeś żonę"?
Odpowiedź "tak"?- no to narazie:-(
Czy to takie straszne ze ludzie się rozeszli,rozstali bo nie pasowali do siebie, czy takie osoby są skreslone na wstępie,czy takie osoby nie mają prawa być szczęśliwe:-(??
Chyba mają,ale z tego co widzę to chyba najlepiej mieć niecałe 30 lat,mieć nie wiadomo co i być nie wiadomo kim:-/
Jeżeli jest jakaś kobieta która uważa taksamo,to chyba wie co robić:-):-)-
Napisać do mnie:-)
Masz rację - dlatego podpisałem się jako "niezainteresowany obserwator".
ALe skoro dajesz ogłoszenie, to nie oczekuj, że Panie rzucą się aby podawać namiary do siebie. "Kobieta" poniżej napisała to dobitnie.
Skoro to Ty wychodzisz z inicjatywą, żeby kogoś zapoznać, to daj namiar do siebie. Choćby specjalnie w tym celu utworzony adres e-mail.
ALe skoro dajesz ogłoszenie, to nie oczekuj, że Panie rzucą się aby podawać namiary do siebie. "Kobieta" poniżej napisała to dobitnie.
Skoro to Ty wychodzisz z inicjatywą, żeby kogoś zapoznać, to daj namiar do siebie. Choćby specjalnie w tym celu utworzony adres e-mail.
Do :KOBIETA:-)
A tak w ogóle najlepsze jest to ze połowa osób byłaby szczesliwsza gdyby patrzyli normalnie na życie,a tak połowa chodzi załamana,bo książę i królewna nie jest tym wyimaginowana osoba:-)
A więc tak czy tak czekam na jakieś namiary na ciebie.
Tak jak napisałem w poście.
Mam taki pogląd na świat,związek,na bycie sobą,na całą resztę:-)
Odezwij się będzie mi miło:-)
Kto wie może wypijemy dobra herbatę i będzie miło:-)
A tak w ogóle najlepsze jest to ze połowa osób byłaby szczesliwsza gdyby patrzyli normalnie na życie,a tak połowa chodzi załamana,bo książę i królewna nie jest tym wyimaginowana osoba:-)
A więc tak czy tak czekam na jakieś namiary na ciebie.
Tak jak napisałem w poście.
Mam taki pogląd na świat,związek,na bycie sobą,na całą resztę:-)
Odezwij się będzie mi miło:-)
Kto wie może wypijemy dobra herbatę i będzie miło:-)
Hej Ottak:-)
Nie desperacja,tak nie jest:-)
Może dlatego że źle trafialem,że patrzono mi w portfel:-/ i człowiek wyczulony jest na tym punkcie:-( mimo wszystko i tak nie uważam że wszystkie kobiety to materialistki:-)
To teraz mnie podbudowalas że chcecie się czuć bezpiecznie,jednak są kobiety takie jak ty które mają potrzebę być kochane,wspierane,aby facet był ich ostoja:-)
Nie desperacja,tak nie jest:-)
Może dlatego że źle trafialem,że patrzono mi w portfel:-/ i człowiek wyczulony jest na tym punkcie:-( mimo wszystko i tak nie uważam że wszystkie kobiety to materialistki:-)
To teraz mnie podbudowalas że chcecie się czuć bezpiecznie,jednak są kobiety takie jak ty które mają potrzebę być kochane,wspierane,aby facet był ich ostoja:-)
>Kobiety nie lubią namolnych mężczyzn.
Jak im się nie podoba, to jest namolny.
Gdy się podoba, to jest "nieustępliwym zdobywcą". Zależy mu, a to dobrze. Jest męski, bo łatwo się nie poddaje i nie zraża się odmowami. Nie skacze z kwiatka na kwiatek licząc, że łatwo coś zapyli.
Stalkera i wymarzonego, romantycznego kochanka łączy cieńsza granica niż miłość i nienawiść:d
Kobiety tę granicę nazywają "kobieta zmienną jest":p
Jak im się nie podoba, to jest namolny.
Gdy się podoba, to jest "nieustępliwym zdobywcą". Zależy mu, a to dobrze. Jest męski, bo łatwo się nie poddaje i nie zraża się odmowami. Nie skacze z kwiatka na kwiatek licząc, że łatwo coś zapyli.
Stalkera i wymarzonego, romantycznego kochanka łączy cieńsza granica niż miłość i nienawiść:d
Kobiety tę granicę nazywają "kobieta zmienną jest":p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Szukanie osoby normalnej świadczy o posiadaniu określonych norm normalności, które zwykle są bardzo wąskie.
"Czy to takie straszne ze ludzie się rozeszli,rozstali bo nie pasowali do siebie, czy takie osoby są skreslone na wstępie,"
Z tego co widzę, wśród osób 30+ jest to raczej pożądana cecha. Kobiety w moim otoczeniu uważają zwykle, że taki facet jest wypróbowany, "wie, z czym to się je", jak wygląda małżeństwo lub długotrwały związek. Znacznie to lepszy wybór niż kawaler.
Inna rzecz, że takie osoby łatwo kategoryzują cechy i zachowania nowej partnerki jako przeistaczające się w elementy niszczące związek, bo tak podpowiada im doświadczenie nieudanego małżeństwa.
Problem leży w tym, że większość jest mało elastyczna. Nawet tzw. tolerancyjni ludzie, nie są tolerancyjni, ale mają poprawne politycznie poglądy i gdy tylko spotkają osobę o przeciwnych, zachowują się jak wrogowie tolerancji. Większość więc nie uczy się na błędach, nie analizuje ich, a jedynie tworzy z nich wzorce, często wysoce nieprawdziwe, bo oparte na luźnym łączeniu faktów i własnej niestabilności emocjonalnej. Innymi słowy, nie potrafili pracować nad sobą i poprzednim związkiem i nie zamierzają zmieniać nic na lepsze przy kolejnym. Liczą na łut szczęście i idealne dopasowanie.
"Czy to takie straszne ze ludzie się rozeszli,rozstali bo nie pasowali do siebie, czy takie osoby są skreslone na wstępie,"
Z tego co widzę, wśród osób 30+ jest to raczej pożądana cecha. Kobiety w moim otoczeniu uważają zwykle, że taki facet jest wypróbowany, "wie, z czym to się je", jak wygląda małżeństwo lub długotrwały związek. Znacznie to lepszy wybór niż kawaler.
Inna rzecz, że takie osoby łatwo kategoryzują cechy i zachowania nowej partnerki jako przeistaczające się w elementy niszczące związek, bo tak podpowiada im doświadczenie nieudanego małżeństwa.
Problem leży w tym, że większość jest mało elastyczna. Nawet tzw. tolerancyjni ludzie, nie są tolerancyjni, ale mają poprawne politycznie poglądy i gdy tylko spotkają osobę o przeciwnych, zachowują się jak wrogowie tolerancji. Większość więc nie uczy się na błędach, nie analizuje ich, a jedynie tworzy z nich wzorce, często wysoce nieprawdziwe, bo oparte na luźnym łączeniu faktów i własnej niestabilności emocjonalnej. Innymi słowy, nie potrafili pracować nad sobą i poprzednim związkiem i nie zamierzają zmieniać nic na lepsze przy kolejnym. Liczą na łut szczęście i idealne dopasowanie.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A co ja mówiłem o byciu elastycznym?:P
Wywaliłeś tyle podpunktów, że zrobiło się strasznie poważnie.
Zwłaszcza to "na dobre i na złe" - Ty tak na poważnie?
Te czasy już minęły. Gdybym został warzywkiem to wołałbym mieć dziewczynę, co by mnie rzuciła, niż taką, która zrezygnowałaby z życia by się opiekować tym, co po mnie zostało. Gdyby głosy zaczęły mi mówić, abym zaczął składać ofiary z noworodków, to chciałbym mieć dziewczynę, co by złapała za telefon i zadzwoniła na policję, niż mówiła "poradzimy sobie, bo jesteśmy razem... naostrzyć ci nóż, czy siekierę?". Znajmy granicę wsparcia i bycia obok:D
Z szacunkiem też trzeba ostrożnie, szanuje się cechy godne szacunku, gani się, co niewłaściwe. Bycie elastycznym;)
Wywaliłeś tyle podpunktów, że zrobiło się strasznie poważnie.
Zwłaszcza to "na dobre i na złe" - Ty tak na poważnie?
Te czasy już minęły. Gdybym został warzywkiem to wołałbym mieć dziewczynę, co by mnie rzuciła, niż taką, która zrezygnowałaby z życia by się opiekować tym, co po mnie zostało. Gdyby głosy zaczęły mi mówić, abym zaczął składać ofiary z noworodków, to chciałbym mieć dziewczynę, co by złapała za telefon i zadzwoniła na policję, niż mówiła "poradzimy sobie, bo jesteśmy razem... naostrzyć ci nóż, czy siekierę?". Znajmy granicę wsparcia i bycia obok:D
Z szacunkiem też trzeba ostrożnie, szanuje się cechy godne szacunku, gani się, co niewłaściwe. Bycie elastycznym;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ja bym się tak nie deklarował, może nie chciał bym zostawić, ale to zależy też od tego, jaki kto ma wzorzec "krytycznej sytuacji". Coś co uważasz za krytyczną sytuację, dla drugiej strony nie musi być tym samym. Myślę że chcąc pomóc, trzeba pytać i analizować, żeby całkiem przypadkiem:D nie pomóc swoim oczekiwaniom, albo komuś komu się wydaje że potrzebuje pomocy. Bywa że najlepiej komuś pomożesz jak mu nie pomożesz:)
Te czasy już minęły. Gdybym został warzywkiem to wołałbym mieć dziewczynę, co by mnie rzuciła, niż taką, która zrezygnowałaby z życia by się opiekować tym, co po mnie zostało.
Czyli chciałbyś mieć kobietę która by Ciebie nie kochała a mówisz że szukasz miłośći?
Rozumiem, że gdyby twoja dziewczyna lub żona została warzywkiem to byś ją rzucił?
Anty jak się kocha to się go nie rzuca w nieszczęściu na tym polega prawdziwa miłość!
Jeśli chodzi o drugi przypadek to już zbrodnia i choroba psychiczna która nic nie ma wspólnego z miłościa
Czyli chciałbyś mieć kobietę która by Ciebie nie kochała a mówisz że szukasz miłośći?
Rozumiem, że gdyby twoja dziewczyna lub żona została warzywkiem to byś ją rzucił?
Anty jak się kocha to się go nie rzuca w nieszczęściu na tym polega prawdziwa miłość!
Jeśli chodzi o drugi przypadek to już zbrodnia i choroba psychiczna która nic nie ma wspólnego z miłościa
Chciałbym by mnie kochała na tyle, aby umiała zrozumieć, że tamten ja już umarł.
Tak, gdyby została warzywkiem to bym ją rzucił. Mylisz miłość z poświęceniem.
Gdybym został warzywkiem, a ona by została, to by cierpiała widząc mnie w takim stanie i doświadczałaby wielu sytuacji, które wywoływałyby jej cierpienie. Musiałaby też zrezygnować z tego wszystkiego, co mają inne kobiety będące w związku. Cierpiałaby, a ja bym to widział i cierpiałbym z powodu tego widoku. W rezultacie oboje byśmy byli nieszczęśliwi i Ty to nazywasz miłością? Dla mnie to przejaw choroby psychicznej, a sama uznajesz, że choroba psychiczna nie ma nic wspólnego z miłością.
A co do tego tematu, to gdzie u Ciebie zaczyna się i kończy definicja choroby psychicznej, która kończy miłość? Schizofrenia, coś w stylu "Piękny umysł"? Może alkoholizm, uzależnienie od hazardu lub seksu, może depresja?
I co to znaczy, że choroba psychiczna nie ma nic wspólnego z miłością? To przecież część człowieka, którego się kocha. A jeśli kocha się w nim wszystko, to także chorobę. Przecież taka choroba to nieszczęście, które tym bardziej powinno cementować związek, jak można mniemać z Twojej definicji miłości?
Może postrzegasz jak kościół, że choroba unieważnia małżeństwo i nagle dwoje ludzi staje się sobie obcych, a ich małżeństwo nigdy nie istniało?
Tak, gdyby została warzywkiem to bym ją rzucił. Mylisz miłość z poświęceniem.
Gdybym został warzywkiem, a ona by została, to by cierpiała widząc mnie w takim stanie i doświadczałaby wielu sytuacji, które wywoływałyby jej cierpienie. Musiałaby też zrezygnować z tego wszystkiego, co mają inne kobiety będące w związku. Cierpiałaby, a ja bym to widział i cierpiałbym z powodu tego widoku. W rezultacie oboje byśmy byli nieszczęśliwi i Ty to nazywasz miłością? Dla mnie to przejaw choroby psychicznej, a sama uznajesz, że choroba psychiczna nie ma nic wspólnego z miłością.
A co do tego tematu, to gdzie u Ciebie zaczyna się i kończy definicja choroby psychicznej, która kończy miłość? Schizofrenia, coś w stylu "Piękny umysł"? Może alkoholizm, uzależnienie od hazardu lub seksu, może depresja?
I co to znaczy, że choroba psychiczna nie ma nic wspólnego z miłością? To przecież część człowieka, którego się kocha. A jeśli kocha się w nim wszystko, to także chorobę. Przecież taka choroba to nieszczęście, które tym bardziej powinno cementować związek, jak można mniemać z Twojej definicji miłości?
Może postrzegasz jak kościół, że choroba unieważnia małżeństwo i nagle dwoje ludzi staje się sobie obcych, a ich małżeństwo nigdy nie istniało?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To jest zmienione podejście do życia:D
Miłość którą indoktrynują nas komedie romantyczne jest nie tylko naiwna i niepraktyczna ale zwyczajnie fałszywa.
Tak się nie da żyć, oni są w szaleństwie euforii wymieszanym z rozpaczą, zdradą i pogonią za kimś, kto sam nie wie czego chce, a można go przekonać kilkoma naiwnymi zapewnieniami.
I nie ma komedii romantycznej z warzywkiem w roli głównej (może nie licząc, "ja cie kocham, a ty śpisz" ale wiadomo, jak się to skończyło).
Obudź się wreszcie!
Obudź się i zacznij używać przecinków!:d
Miłość którą indoktrynują nas komedie romantyczne jest nie tylko naiwna i niepraktyczna ale zwyczajnie fałszywa.
Tak się nie da żyć, oni są w szaleństwie euforii wymieszanym z rozpaczą, zdradą i pogonią za kimś, kto sam nie wie czego chce, a można go przekonać kilkoma naiwnymi zapewnieniami.
I nie ma komedii romantycznej z warzywkiem w roli głównej (może nie licząc, "ja cie kocham, a ty śpisz" ale wiadomo, jak się to skończyło).
Obudź się wreszcie!
Obudź się i zacznij używać przecinków!:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
A dla całej reszty?
I kto tak pisze? Ja kiedyś tak pisałem, z dekadę temu, ale wiesz, jestem elastyczny, dzięki czemu mogę się zmieniać i doskonalić, dlatego nie jestem człowiekiem sprzed dekady, ani nawet sprzed roku.
Gorzej jeśli ktoś wciąż popełnia te same błędy, jest zatwardziały w swej ułomności i liczy, że to świat dostosuje się do niego. Takie osoby starzeją się jedynie z kotem u boku. Winę takiego stanu dostrzegają w innych. Winna zaś jest ich pycha. Zniewoleni pychą wobec innych wykazują wyniosłość, a wobec ludzi wolnych, którym zazdroszczą, również agresję.
Podział jest prosty i każdy może zdecydować, kim chce być.
I kto tak pisze? Ja kiedyś tak pisałem, z dekadę temu, ale wiesz, jestem elastyczny, dzięki czemu mogę się zmieniać i doskonalić, dlatego nie jestem człowiekiem sprzed dekady, ani nawet sprzed roku.
Gorzej jeśli ktoś wciąż popełnia te same błędy, jest zatwardziały w swej ułomności i liczy, że to świat dostosuje się do niego. Takie osoby starzeją się jedynie z kotem u boku. Winę takiego stanu dostrzegają w innych. Winna zaś jest ich pycha. Zniewoleni pychą wobec innych wykazują wyniosłość, a wobec ludzi wolnych, którym zazdroszczą, również agresję.
Podział jest prosty i każdy może zdecydować, kim chce być.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Aż się w głowie przewraca co tu się dzieje.HEJ!otrzasnijcie się życie jest zbyt krótkie żeby mieć takie dylematy i rozterki.milosc przychodzi i odchodzi nie od dziś i nie od wczoraj.kazdy ma jakiś bagaż doświadczeń ale ważne żeby nie stać w miejscu do przodu zrób krok...LA LA LA a co tam uśmiech i heja