Widok
Rozrasta.. Haha dyrektor terrorysta i wariat.. Normalni ludzie uciekają gdzie pieprz rośnie, do tego obowiązkowe soboty i wciskanie kitu ludziom ze darmowe studia..Współczuję tym co muszą tu tyrac ze mną i nabijać sztuczne statystyki żeby władca panujący miał dobre notowania.. A najlepiej jak siedzi przy audytorach i kontroluje co ludzie mówią.. Żal.. Mam nadzieje ze znajdę nową robotę niedługo..
Z ubolewaniem czytam komentarze niewdzięcznych pracowników zacnej firmy OIE Support, którzy najwyraźniej nie zdają sobie sprawy z rzeczywistego charakteru tego zatrudnienia. Praca tutaj to przecież nie tylko wyborne zarobki przy minimalnym nakładzie sił, lecz przede wszystkim - MISJA. Konsultanci niosą kaganek oświecenia w najciemniejsze rejony świata i powinna ich z tego powodu rozpierać duma.
Poza tym, miast utyskiwać na innowacyjne metody motywacji stosowane przez Pana Dyrektora winni okazać mu wdzięczność, że tak chętnie dzieli się swym bezcennym doświadczeniem. Pan Dyrektor zastrasza bowiem podwładnych nie z powodu ułomności charakteru, a wyłącznie dla ich własnego dobra. Każdy psycholog wie, że pracownik zastraszony jest bardziej wydajny. Każdy ekspert od szkoleń przyzna, że kij w korporacji sprawdza się znacznie lepiej od marchewki. Nie wierzcie w bałamutne kłamstwo zawarte w powiedzeniu - z niewolnika nie ma pracownika. Dokładnie odwrotnie. To zastraszony niewolnik jest najlepszym pracownikiem pod słońcem! Świadczą o tym chociażby piramidy w Egipcie.
Pan Dyrektor jest oazą, w której świadomi odpowiedzialności wiążącej się z pracą w OIE konsultanci mogą zaczerpnąć z krynicy jego mądrości i dzięki temu bić rekordy enrollmentu, zgarniać premie - odczuwać radość zawodowego oraz życiowego spełnienia!
Zastanówcie się Wy, którzy lamentujecie nad tym, że Pan Dyrektor straszy Was wymówieniem - czy kiedykolwiek kogokolwiek z Was uderzył? Czy molestował seksualnie, albo okradł? No właśnie - a przecież mógł!
Jako byłemu employee OIE Support po prostu wstyd mi za tych, którzy wtykają szpilki firmie i Panu Dyrektorowi. To nie ludzie - to wilki.
Poza tym, miast utyskiwać na innowacyjne metody motywacji stosowane przez Pana Dyrektora winni okazać mu wdzięczność, że tak chętnie dzieli się swym bezcennym doświadczeniem. Pan Dyrektor zastrasza bowiem podwładnych nie z powodu ułomności charakteru, a wyłącznie dla ich własnego dobra. Każdy psycholog wie, że pracownik zastraszony jest bardziej wydajny. Każdy ekspert od szkoleń przyzna, że kij w korporacji sprawdza się znacznie lepiej od marchewki. Nie wierzcie w bałamutne kłamstwo zawarte w powiedzeniu - z niewolnika nie ma pracownika. Dokładnie odwrotnie. To zastraszony niewolnik jest najlepszym pracownikiem pod słońcem! Świadczą o tym chociażby piramidy w Egipcie.
Pan Dyrektor jest oazą, w której świadomi odpowiedzialności wiążącej się z pracą w OIE konsultanci mogą zaczerpnąć z krynicy jego mądrości i dzięki temu bić rekordy enrollmentu, zgarniać premie - odczuwać radość zawodowego oraz życiowego spełnienia!
Zastanówcie się Wy, którzy lamentujecie nad tym, że Pan Dyrektor straszy Was wymówieniem - czy kiedykolwiek kogokolwiek z Was uderzył? Czy molestował seksualnie, albo okradł? No właśnie - a przecież mógł!
Jako byłemu employee OIE Support po prostu wstyd mi za tych, którzy wtykają szpilki firmie i Panu Dyrektorowi. To nie ludzie - to wilki.
Clap clap, padłem jak czytałem , a jedna rzecz jak chcecie tam przeżyć. Bądźcie zawsze szczęśliwi i zadowoleni podczas spotkań jakiegokolwiek typu, poganiacze niewolników obserwują. Drugie to Facebooku i pewne osoby w tej firmie, które dodają wszystkich, a później monitoruja wasze zachowania. Takie małe tipsy. Wracać do sprzedawania PhD za cenę kawalerki w Polsce :-D
http://www.biznes.newseria.pl/news/doceniany_pracownik,p1102089468
Chłopie to co napisałeś powyżej, to jest mobbing murowany.
Chłopie to co napisałeś powyżej, to jest mobbing murowany.
A ja sobie tak czytam co tu piszą moi koledzy i koleżanki i słucham co opowiadają na floorze i zaczynam coraz częściej nie rozumieć o co im chodzi.
Było dobrze, robiliśmy targety, bonusy mieliśmy świetne, atmosfera była też bardzo dobra, to jakoś nikt nie miał odwagi pochwalić. Ani tutaj ani w firmie.
Teraz nastały zmiany i zrobić 150% to już trzeba się napocić (bo stówę to sporo osób wyrabia) to narzekamy na... no właśnie, na co albo na kogo. Za zmiany i wyższe wskaźniki i targety to raczej dyrektor nie odpowiada. Też ma swoje. Zmiany, o których głośno w firmie wynikaja w duzej części z nowego systemu (bez reklamowania nazwy) czy filozofii enrollowania a nie z tego, że dyrektor je sobie wymyślił. Też się łapię na tym, że jak wszyscy narzekają, to i ja. Szkoda, bo i duzo dobrych zmian wprowadzil przez ostatnie dwa lata, a teraz kilka kolejnych zmian już większości przeszkadza. A jak kiedyś było troche problemow, poszlismy do dyrektora, pogadalismy i sprawy sie wyjasnily albo niektóre w toku. Da sie? Niby dlaczego mialoby się nie dać.
A przyszlo mlodych w pytę to i problemy sie spotęgowały. My starzy czasu nie mamy, managerowie jakos tez, mlodzi olewaja robote, ale do narzekania to pierwsi. Jeden czy drugi wzial sie za pisanie na forum, a zenrollowal z 10 studentow chociaż? pięciu? Dwóch? Żenada jakaś. A zwróć uwagę to fochy strzela na cały floor i od razu na forum idzie.
Jak gadam ze znajomymi, to dopiero sie naslucham o historiach w firmach i sposobach motywowania. Jak dla mnie to mobbingu u nas nie widać. Fakt, bywalo nerwowo, bo i zmian super duzo w ostatnich kilku miesiacach - nowi ludzie, nowi managerowie, nowe zespoły, nowy system, nowe to i nowe tamto, ale to normalne w większości firm goniących za wynikiem. Duzo zmian, to i nerwy puszczaja. Szkoda, bo mozna rozmawiac zamiast teraz nagonke rozpowszechniac.
A managerowie? Tez ciekawy temat. Doswiadczenia malo (ledwo co awansowani) i sporo brakow (chęciami może nadrabiaja), naciskają i czasem nawet nie wiedzą jak wytlumaczyć logicznie, wiec i sporo nerwow przez to tez mamy, ale coz tam, ja swoje robie i przestaję narzekać. Ja tam enrolluję dalej, bo zmiany zmianami, jeszcze idzie wyrobic swoje, a kredyty też płacic trzeba.
Miłego trollowania, bo to wychodzi tu chyba najlepiej :)
Było dobrze, robiliśmy targety, bonusy mieliśmy świetne, atmosfera była też bardzo dobra, to jakoś nikt nie miał odwagi pochwalić. Ani tutaj ani w firmie.
Teraz nastały zmiany i zrobić 150% to już trzeba się napocić (bo stówę to sporo osób wyrabia) to narzekamy na... no właśnie, na co albo na kogo. Za zmiany i wyższe wskaźniki i targety to raczej dyrektor nie odpowiada. Też ma swoje. Zmiany, o których głośno w firmie wynikaja w duzej części z nowego systemu (bez reklamowania nazwy) czy filozofii enrollowania a nie z tego, że dyrektor je sobie wymyślił. Też się łapię na tym, że jak wszyscy narzekają, to i ja. Szkoda, bo i duzo dobrych zmian wprowadzil przez ostatnie dwa lata, a teraz kilka kolejnych zmian już większości przeszkadza. A jak kiedyś było troche problemow, poszlismy do dyrektora, pogadalismy i sprawy sie wyjasnily albo niektóre w toku. Da sie? Niby dlaczego mialoby się nie dać.
A przyszlo mlodych w pytę to i problemy sie spotęgowały. My starzy czasu nie mamy, managerowie jakos tez, mlodzi olewaja robote, ale do narzekania to pierwsi. Jeden czy drugi wzial sie za pisanie na forum, a zenrollowal z 10 studentow chociaż? pięciu? Dwóch? Żenada jakaś. A zwróć uwagę to fochy strzela na cały floor i od razu na forum idzie.
Jak gadam ze znajomymi, to dopiero sie naslucham o historiach w firmach i sposobach motywowania. Jak dla mnie to mobbingu u nas nie widać. Fakt, bywalo nerwowo, bo i zmian super duzo w ostatnich kilku miesiacach - nowi ludzie, nowi managerowie, nowe zespoły, nowy system, nowe to i nowe tamto, ale to normalne w większości firm goniących za wynikiem. Duzo zmian, to i nerwy puszczaja. Szkoda, bo mozna rozmawiac zamiast teraz nagonke rozpowszechniac.
A managerowie? Tez ciekawy temat. Doswiadczenia malo (ledwo co awansowani) i sporo brakow (chęciami może nadrabiaja), naciskają i czasem nawet nie wiedzą jak wytlumaczyć logicznie, wiec i sporo nerwow przez to tez mamy, ale coz tam, ja swoje robie i przestaję narzekać. Ja tam enrolluję dalej, bo zmiany zmianami, jeszcze idzie wyrobic swoje, a kredyty też płacic trzeba.
Miłego trollowania, bo to wychodzi tu chyba najlepiej :)
super teraz co? Właśnie oglądam hobbita. Wszyscy mundrzy bo dyrektora nie ma i nie ma na kogo narzekac (managerowie, hr, eaowie starzy i mlodzi, krzykacze i ci co w kącie siedzą), ale zeby ktos wzial odpowiedzialność za to co chcemy, to... ch*j... phhhhiiiii... d*pa jakas. uciekajooo po kątach. Gdzie te menedżerki co wszystko wiedzą... Wk****wia mnie to, bo narzekać to każdy potrafi, a jak trzeba wziąć się w garść to d*pa blada. I powodzenia. Biorę swój bonus, a wy spierd....jcie
I nie mam obawy pisać ponownie, bo cos mnie strzela jak widze podrzegaczy i mundrali, a nikt nie chce wziac sie za to co powinien. d*pa jakas.
Ale powiedz tylko, ze zle, to kazdy przytaknie... ehhheeem
I nie mam obawy pisać ponownie, bo cos mnie strzela jak widze podrzegaczy i mundrali, a nikt nie chce wziac sie za to co powinien. d*pa jakas.
Ale powiedz tylko, ze zle, to kazdy przytaknie... ehhheeem
A ta moja managerka, menegerka, menedzerka... Tfuuu. Sama nie wiem jak to odmieniac, bo przeciez po imieniu mi nie przechodzi... Sama slyszalam jak zmawiaja sie na czterech slabych eajow. i jeszcze cos w stylu, zeby nie bylo na nie, ale jak szlam, to udawaly, ze mnie lubia, idiotki jakies, ale coz, ja to tylko ta co one chca wywalic, wiec sobie praktykuja, bo juz nikogo sie nie boja. A ta co najdluzej, to jakas nadeta jak faw chadza...
Fakt, ruda chodzi dumna jak paw, bo się na dyrektora szykuje. Oby nie, a jedyna kumata i konkretna menager, która zawsze pomagała zaszła w ciąże i kto nas teraz poprowadzi. Szkoda, tylko ona coś robiła w tej firmie i to nie tylko dla UK, a dla wszystkich - potrafiła działać. Teraz siedzą i spiskują bo nie ma kto za pozostałych myśleć i czarnej roboty odwalać. Biada nam!