Widok
W tej firmie ciągnący się czasem kilka miesięcy proces rekrutacji to standard. Umawianie się na rozmowę i nie dzwonienie też. Bałagan jest tam straszny a HR w Polsce nie są w stanie wpłynąć na te ze Stanów (ale to już inna historia...). Jedno jest pewne, na otwarciu firma miała zatrudnić po roku około 400 os. Minęły 2 lata, a zatrudnionych jest prawie o połowę mniej niż zaczynało (z czego większa cześć byłych pracowników sama odeszła). Teraz szukają bo takiej sytuacji nie przewidzieli. A dlaczego tego nie zrobili...najlepiej przekonać się na własnej skórze.
Ogólnie OIE to dobry temat na serial ;)
Ogólnie OIE to dobry temat na serial ;)
Tak, dokładnie tak. A czego się spodziewałeś? Masz tzw call structure i jedziesz, codziennie to samo, po czasem średnio 50 razy, tyle że po angielsku i z międzynarodową klientelą... co nie raz może przyprawić o niemały ból głowy plus można zauważyć u siebie 1 objawy rasizmu.
Zanim zdecydujecie się pracować w tej czy jakiekolwiek internaszional korporacji polecam obejrzeć film-dokument. http://vod.pl/korporacja,129519,w.html
Zanim zdecydujecie się pracować w tej czy jakiekolwiek internaszional korporacji polecam obejrzeć film-dokument. http://vod.pl/korporacja,129519,w.html
Ja w zeszłym roku byłam na 3 etapach i podpisuję się pod tym co napisał WkurzonyBezrobotny. Bujali mnie 3 miesiące obiecując, że zacznę pracę od dnia x, potem przestali odbierac tel, a jak dostałam się w końcu do pani menager to powiedziała, że nikt mi nie obiecywał, że będę u nich pracować i musiała zajść pomyłka bo już przyjęli nowych pracowników. Żenada.
Wszystkim, którzy zamierzają zatrudnić się w Laureate ...
Radzę dobrze zastanowić się dwa razy.
Osobiście trzymałabym się od firmy najdalej jak to możliwe.
Jako były pracownik wiem co mówię.
Firma prezentuje się jako wspaniała organizacja zajmująca się branżą edukacyjną. W rzeczywistości pozycja Enrollment Advisor to prawie połączenie call center z milionem różnych innych obowiązków i wymagań, którym nie da się sprostać w żaden sposób. Odwala się całą robotę, łapie się studentów, zajmuje się całym tym procesem, dokumentami, mailami, formalnościami, współpracuje się z leniami ze stanów, użera się z tysiącem zadań jednocześnie.
Wymagania rosną w nieskończoność.
Na dodatek ma się targety sprzedażowe, które rosną do momentu, w którym są kompletnie nieosiągalne, więc nie dosyć że o premii można zapomnieć (a pensja jest śmieszna, jeśli mówimy o dorosłych i wykwalifikowanych ludziach) to na dodatek jest się poddanym ciągłej presji i ciosaniu kołków na głowie.
Dodam tylko, że o etyce można zapomnieć.
Pracuje się głównie z Afryką i Azją, ma się do czynienia z najbiedniejszymi krajami świata, gdzie jest problem z dostępem do pitnej wody, nie mówiąc o studiach za grube dollary. Ciężko osiągnąć cokolwiek z takim rynkiem, jednak nikt szczególnie tego nie słucha.
Nie ma sie odpowiednich narzędzi do pracy, a na zadawane wiecznie pytania dostaje się wieczny brak odpowiedzi, zbywanie, spychanie, a w zamian tylko kolejne wymogi i oczekiwania.
Jestem w stałym kontakcie z osobami, które nadal tam pracują.
Podobno jest nowy dyrektor, który nie ma pojęcia o problemach i warunkach pracy ludzi, nie jest zbyt lotny i troszke brak mu klasy, a wniósł do firmy rygor ... Ślepo wymagaj więcej.
Rozwoju się nie spodziewajcie - nie ma żadnych awansów, zmian...
Jak zasiądziesz przed telefonem, tak juz zostaniesz, robiąc to samo 100 razy dziennie.
Jeszcze za moich czasów leciało się na ilość, a nie na jakość.
Byle kto, byle by był numer, bo tego się wymaga. Nie zawsze etycznie.
Podobno teraz jest jeszcze gorzej, wole więc nie myśleć co by było, gdybym nadal musiała tam sterczeć.
Teraz już z resztą podobno zatrudniają kogo leci, bo nikt nie chce ... studentów, nastolatków, nieistotne. Kiedyś wymagania były bardzo wyśrubowane.
Radzę dobrze zastanowić się dwa razy.
Osobiście trzymałabym się od firmy najdalej jak to możliwe.
Jako były pracownik wiem co mówię.
Firma prezentuje się jako wspaniała organizacja zajmująca się branżą edukacyjną. W rzeczywistości pozycja Enrollment Advisor to prawie połączenie call center z milionem różnych innych obowiązków i wymagań, którym nie da się sprostać w żaden sposób. Odwala się całą robotę, łapie się studentów, zajmuje się całym tym procesem, dokumentami, mailami, formalnościami, współpracuje się z leniami ze stanów, użera się z tysiącem zadań jednocześnie.
Wymagania rosną w nieskończoność.
Na dodatek ma się targety sprzedażowe, które rosną do momentu, w którym są kompletnie nieosiągalne, więc nie dosyć że o premii można zapomnieć (a pensja jest śmieszna, jeśli mówimy o dorosłych i wykwalifikowanych ludziach) to na dodatek jest się poddanym ciągłej presji i ciosaniu kołków na głowie.
Dodam tylko, że o etyce można zapomnieć.
Pracuje się głównie z Afryką i Azją, ma się do czynienia z najbiedniejszymi krajami świata, gdzie jest problem z dostępem do pitnej wody, nie mówiąc o studiach za grube dollary. Ciężko osiągnąć cokolwiek z takim rynkiem, jednak nikt szczególnie tego nie słucha.
Nie ma sie odpowiednich narzędzi do pracy, a na zadawane wiecznie pytania dostaje się wieczny brak odpowiedzi, zbywanie, spychanie, a w zamian tylko kolejne wymogi i oczekiwania.
Jestem w stałym kontakcie z osobami, które nadal tam pracują.
Podobno jest nowy dyrektor, który nie ma pojęcia o problemach i warunkach pracy ludzi, nie jest zbyt lotny i troszke brak mu klasy, a wniósł do firmy rygor ... Ślepo wymagaj więcej.
Rozwoju się nie spodziewajcie - nie ma żadnych awansów, zmian...
Jak zasiądziesz przed telefonem, tak juz zostaniesz, robiąc to samo 100 razy dziennie.
Jeszcze za moich czasów leciało się na ilość, a nie na jakość.
Byle kto, byle by był numer, bo tego się wymaga. Nie zawsze etycznie.
Podobno teraz jest jeszcze gorzej, wole więc nie myśleć co by było, gdybym nadal musiała tam sterczeć.
Teraz już z resztą podobno zatrudniają kogo leci, bo nikt nie chce ... studentów, nastolatków, nieistotne. Kiedyś wymagania były bardzo wyśrubowane.
Jak widać powyzej duza czesc opini krytycznych jest pisana przez frustratow, ktorzy nie odnalezli sie w rzeczywistosci w ktorej trzeba pracowac a nie brylowac.
Ale nie kazdy jest stworzony do takiej pracy. Moze lepiej dla takich osob aby zatrudnily sie jako na pozycji organisty w kosciele lub ogrodnika.
Ale nie kazdy jest stworzony do takiej pracy. Moze lepiej dla takich osob aby zatrudnily sie jako na pozycji organisty w kosciele lub ogrodnika.
W firmie pracuje 5 msc.
Ludzie są fantastyczni, ilość pracy chyba tak jak wszędzie.
To raczej normalne, że się wymaga, inaczej firma by nie istniała.
Managment jest niezbyt doświadczony ale to wciąż nowa firma, pewnie wymaga czasu aby wyszkolić lub dobrać, wymienić kadre.
Tak samo jak powyżej uważam za żenujące płacze byłych zwolnionych pracowników a wycieczki osobiste to już tylko świadczy o poziomie tych osób.
Porównując z moją poprzednią pracą atmosfera tu jest znacznie lepsza.
Przydałby się lepszy pakiet socjalny bo istniejaca tu opieka i multisport to standart już w każdej wiekszej firmie.
Ludzie są fantastyczni, ilość pracy chyba tak jak wszędzie.
To raczej normalne, że się wymaga, inaczej firma by nie istniała.
Managment jest niezbyt doświadczony ale to wciąż nowa firma, pewnie wymaga czasu aby wyszkolić lub dobrać, wymienić kadre.
Tak samo jak powyżej uważam za żenujące płacze byłych zwolnionych pracowników a wycieczki osobiste to już tylko świadczy o poziomie tych osób.
Porównując z moją poprzednią pracą atmosfera tu jest znacznie lepsza.
Przydałby się lepszy pakiet socjalny bo istniejaca tu opieka i multisport to standart już w każdej wiekszej firmie.
Smieszna firma :) chyba cos w tym jest, ze nikt nie chce juz u nich pracowac - bylam tam na rozmowie (na rozmowach, chyba czterech ;D ) wrzesien-pazdziernik ub. r. - nie chceli mnie (no trudno - nie mam doswiadczenia w sprzedazy, wiec nie zaskoczylo mnie to jakos szczegolnie) a jakos niedawno zadzwonili do mnie z pytaniam czy chce wrocic do tych rozmow. A ja - co??? No wiec wytlumaczylam pani, ze moje doswiadczenie, ani osobowosc nie zmienily sie przez pol roku, ze jezdzilam do nich kilka razy, wiec po co mi taka strata czasu. Juz nic nie odpowiedziala, ale ewidentnie dalo sie wyczuc, ze nie pierwszy raz slyszy taka odpowiedz.
Rozbawilo mnie to.
Rozbawilo mnie to.
Hej,
Czytam i czytam i czytam i napiszę coś od siebie :) Brałem udział w 4ech rozmowach kwalifikacyjnych. Przeszedłem, w sumie, wszystkie, jednak wybrali kogoś "kosztowo efektywniejszego". Zrozumiałe, gdybym ja prowadził firmę szukałbym pracownika który spełnia warunek cost-quality ratio.
Wszystkie rozmowy były sympatyczne, dogłębne i merytoryczne. Po ostatniej rozmowie, face-to-face, zostałem poinformowany, że niestety nie dostałem się z dwóch źródeł, U.S.A oraz miejscowego. Poinformowano mnie jednak, że jak znajdzie się stanowisko które będzie odpowiadać mojemu doświadczeniu, nie zanudzi mnie i będzie zbliżone do moich oczekiwań finansowych - to oddzwonią.
-"Mhm. Jasne". Pomyslałem sobie.
Przedwczoraj zadzwonili, po 3ech miesiącach. Słuchajcie, chcieć to móc. Jest coś takiego jak KARMA w życiu, więc nie palcie mostów bo to nie ma sensu. Atmosfera w pracy będzie taka, jaką ją sami stworzycie a pieniądze będą odpowiednie do waszego doświadczenia.
Ale, co do zarobków to wiadomo że na infolinii będą zauważalnie mniejsze niż na stanowisku Customer Support Specialist, czy Course Developer. Inna odpowiedzialność, inne pieniądze.
Osobiście pracowałem w wielu branżach i mogę śmiało powiedzieć że jestem doświadczonym w boju pracownikiem, zatem widzę też, że negatywnych opinii z wyższych stanowisk raczej tu nie ma.
A żeby zdusić jakiekolwiek haterskie wypowiedzi, czy domysły - NIE. nie pracuje w OIE, nie pracowałem w OIE, ale TAK, pójdę na kolejną rozmowę, i nie załamie się jak powiedzą mi jeszcze raz nie. albo może.
Co do zarobków na w.w stanowiskach można się spokojnie spodziewać 4-5+ ręka.
Życie jest zbyt krótkie na kultywowanie w sobie złych emocji, powodzenia wszystkim szukającym zatrudnienia i pracującym w OIE.
Czytam i czytam i czytam i napiszę coś od siebie :) Brałem udział w 4ech rozmowach kwalifikacyjnych. Przeszedłem, w sumie, wszystkie, jednak wybrali kogoś "kosztowo efektywniejszego". Zrozumiałe, gdybym ja prowadził firmę szukałbym pracownika który spełnia warunek cost-quality ratio.
Wszystkie rozmowy były sympatyczne, dogłębne i merytoryczne. Po ostatniej rozmowie, face-to-face, zostałem poinformowany, że niestety nie dostałem się z dwóch źródeł, U.S.A oraz miejscowego. Poinformowano mnie jednak, że jak znajdzie się stanowisko które będzie odpowiadać mojemu doświadczeniu, nie zanudzi mnie i będzie zbliżone do moich oczekiwań finansowych - to oddzwonią.
-"Mhm. Jasne". Pomyslałem sobie.
Przedwczoraj zadzwonili, po 3ech miesiącach. Słuchajcie, chcieć to móc. Jest coś takiego jak KARMA w życiu, więc nie palcie mostów bo to nie ma sensu. Atmosfera w pracy będzie taka, jaką ją sami stworzycie a pieniądze będą odpowiednie do waszego doświadczenia.
Ale, co do zarobków to wiadomo że na infolinii będą zauważalnie mniejsze niż na stanowisku Customer Support Specialist, czy Course Developer. Inna odpowiedzialność, inne pieniądze.
Osobiście pracowałem w wielu branżach i mogę śmiało powiedzieć że jestem doświadczonym w boju pracownikiem, zatem widzę też, że negatywnych opinii z wyższych stanowisk raczej tu nie ma.
A żeby zdusić jakiekolwiek haterskie wypowiedzi, czy domysły - NIE. nie pracuje w OIE, nie pracowałem w OIE, ale TAK, pójdę na kolejną rozmowę, i nie załamie się jak powiedzą mi jeszcze raz nie. albo może.
Co do zarobków na w.w stanowiskach można się spokojnie spodziewać 4-5+ ręka.
Życie jest zbyt krótkie na kultywowanie w sobie złych emocji, powodzenia wszystkim szukającym zatrudnienia i pracującym w OIE.