Widok

Obsada PK

Należy docenić również tych, którzy ochotniczo poświęcają swój wolny czas, swój cenny sen i wiele innych rzeczy, aby przywitać nas na PK. W większości przypadków są to dodatkowo bardzo mili i życzliwi ludzie.
Bardzo dziękuję.
Ale... przy oakzji chciałbym zwrócić uwagę sędziom z PK 5, PK 9, że bardzo niekulturalne jest siedzenie w namiotach i przyjmowanie gości. Nawet bardzo zmęczony gospodarz wita gości przed domem. Myślę, że inni uczestnicy Harpa podzielą moje poglądy na tę wielokrotnie już poruszaną kwestię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przesadzasz z tym witaniem. Raz się tylko zdarzyło i to nie w tej edycji że obsada PK zamknęła się w namiocie bo padał deszcz i trzeba było gadać do nich "przez ścianę". Poza tym jak na PK jest więcej osób to w końcu nie wiadomo kto spisuje więc jak ktoś jest w namiocie to nawet lepiej bo wiadomo komu podać nr.
Ja mam tylko zarzuty pod adresem obsługi przechowalni bagażu na TP. Wiadomo że przepak na II pętlę to strata czasu którą każdy chce ograniczyć do min. O godz. 8 rano nie było tam żywej duszy. W końcu sam poszedłem szukać swoich rzeczy. Tylko że nie mogłem ich znaleźć bo sala była zawalona setkami plecaków bez żadnego planu. Straciłem tam niepotrzebnie kupę czasu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
na PK5 trasy pieszej, dziewczyna z obsługi częstowała kilkadziesiąt osób tam siedzących czekoladą. Po prostu chodziła dookoła i pytała kto chce zastrzyk energii ;) Ja akurat wciągałem coś słodkiego i podziękowałem, ale to było SUPER miłe! Pozdrawiam obsługę tamtego punktu!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
TJ napisał(a):

> na PK5 trasy pieszej, dziewczyna z obsługi częstowała
> kilkadziesiąt osób tam siedzących czekoladą. Po prostu chodziła
> dookoła i pytała kto chce zastrzyk energii ;) Ja akurat
> wciągałem coś słodkiego i podziękowałem, ale to było SUPER
> miłe! Pozdrawiam obsługę tamtego punktu!
>
Podobnie było na jedynce - także zostałem poczęstowany czekoladą. Generalnie obsada punktów była miła i kompetentna. Przy okazji widziałem znajome twarze z poprzedniego Harpa (dziewczyny z 14-tki).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co do PK5, rzeczywiście siedzieli w namiocie - ale byli bardzo mili. PK5 był z lekka inaczej umiejscowiony, niż to widniało na mapie, ale wybaczamy organizatorowi. co do PK9... to gdy z kumplami tam zaszliśmy - chłopaki spali w najlepsze, trzeba było ich najpierw obudzić :) na jednym z późniejszych punktów TP.... (nie pamiętam na którym), była sobie zakochana parka wolontariuszy. Troszkę żal mi było tej dziewczyny, jak wyżalała się swojemu chłopakowi" ja dzisiaj tylko 4 godziny spałam"... biedula :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
PK 5 był dokładnie tam gdzie trzeba. Zresztą wszystkie PK na TP były prawidłowo naniesione. Nieaktualna była tylko mapa w tym rejonie. Cały kwadrat na lewo od napisu PGR Skarszew został zalesiony i był ogrodzony płotem. A to co kiedyś było granicą kultur zostało zamienione w drogę. Ale tej drogi nie było na mapie. Zresztą zwróć uwagę na opis PK - "Rozwidlenie drogi z przecinką, szkółka leśna". Już to sugerowało jasno że przez PK obecnie przechodzi droga, chociaż na mapie jej nie ma.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozstawienie PK było generalnie prawidłowe, choć oczywiście treść mapy nie wszędzie aktualna. Błędne było rozstawienie lub naniesienie na mapę TP (nie wiem jak to wyglądało na mapie TR) jedynie PK7. Stał o jedno skrzyżowanie na wschód dalej, niż wynikało z mapy (ok. 250 m). Dla tych, którzy punkt atakowali od szosy z zachodu lub ze strony przeciwnej od wschodu nie stanowiło to wielkiego problemu. Ja za wcześnie skręciłem z szosy (mój błąd) i próbowałem dobić do 7-ki od południa. Pomógł rowerzysta, który jechał już z PK. W domu dokładnie sprawdziłem ślad na GPS-ie, który jechał w plecaku i nie mam wątpliwości, co do niezgodności oznaczenia PK na mapie i rozstawienia w terenie (GPS zarejestrował ślad bardzo precyzyjnie - nie było żadnych zaników sygnału). Wiele osób narzekało, że się im tam nic z mapą nie zgadzało, a zgodziłoby się, gdyby PK był naniesiony prawidłowo. Takie błędy zdarzają się nawet na najbardziej prestiżowych imprezach, a ponieważ otoczenie tegoż PK bardzo się zmieniło w stosunku do stanu z okresu wydania mapy, usprawiedliwia to w dużym stopniu organizatorów. Zresztą przy tak trudnej trasie i bardzo wymyślnie poukrywanych punktach, jeden drobny błąd to niewiele. W rejonie feralnej siódemki starciłem w sumie ok. godziny (20 minut przed i 40 za przy namierzaniu mostu czołgowego) ale mam o to pretensję głównie do siebie. Ogólnie trasę pieszą uważam za bardzo ciekawą, bardzo trudną, pełną ekstremalnych niespodzianek. Taka właśnie powinna być trasa na Harpaganie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam.
Według mnie PK 7 był prawidłowo rozstawiony. Nie mniej na mapie geodezyjnej niewiele się w tym rejonie zgadzało ze względu na były poligon wojskowy jaki w tym rejonie istniał w przeszłości. Aby mieć pewność co do ustawienia PK w tym wypadku posiłkowałem się mapą wojskową oraz mapą do BnO w skali 1:10000 z Mistrzostw Polski sprzed dwóch lat. Akurat na tej podtawie mogę twierdzić że PK stał w dobrym miejscu (względem mapy). Na szybko myśląc dochodzę do wniosku, że albo coś sie zdarzyło z GPS (możliwe ale mało prawdopodobne) albo wszystkie mapy - geodezyjna, wojskowa i bno nie siedzą w tym rejonie w układzie współrzędnych. Samo otoczenie PK w tym rejonie zgadzało się z mapami a wiadomo że nie na same drogi akurat patrzę bo one najszybciej się mogą zmienić. Nie mniej ciekawa sprawa i napewno do niej wrócę kiedy juz będe miał więcej czasu po zamknięciu Harpagana.
Pozdrawiam
Karol Kalsztein

Karol
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Karolu! Przebieg marszruty odtworzyłem na podstawie kształtu śladu, a nie współrzędnych, których na mapie Harpagana nie ma. Postaram się jeszcze raz dokładnie zrobić zrzut z GPS-a i nałożyć go na mapę. Nie miał w tym czasie zaniku sygnału i dokładnie zarejestrował wszystkie moje kluczenia po krzaczorach (dość gęsto rejestrowane punkty ze wzgledu na niewielką prędkość). Jedyne prostsze odcinki pokrywają się z drogami naniesionymi na mapę. Istnieje możliwość, że cały rejon w otoczeniu punktu jest na starej mapie nieco "kopnięty" na wschód. Biorąc pod uwagę, że na tym terenie był kiedyś poligon, nie jest to wcale takie mało prawdopodobne, bo tereny wojskowe na wielu mapach były specjalnie czyszczone z obiektów topograficznych, a potem żeby nie było białej plamy, wypełniane treścią celowo przekłamaną. Ale oczywiście jest to do sprawdzenia. Karolu, jeśli tylko chcesz mogę Ci cały zarejestrowany przeze mnie ślad przesłać, choć pewnie teraz i tak nie będziesz miał głowy do analizowania mapy. Oczywiście jeszcze raz podkreślam, że nawet jeśli mam rację, błąd nie był wielki, a punkt, choć do najłatwiejszych nie należał, dał by się znaleźć bez problemu, gdybym go atakował tak, jak planowałem. Moim kłopotom w tym rejonie przekłamania mapy trochę pomogły, ale podstawową ich przyczyną był najpierw mój ewidentny błąd, a potem kompletnie źle obrana taktyka namierzania tzw. mostu czołgowego. Trasa jako całość była super, a po kilkudziesięciokilometrowym asfaltowaniu na tegorocznym Zażynku, słupskie błotka i bagienka to był dla mnie sam miodek. Takie właśnie trasy powinny być na Harpaganie. Zrobiłem 117 km (tyle zarejestrował GPS), z tego 5 km to kluczenie po bagienkach i krzaczorach (efektywna długość śladu - 112 km). Odejmując drogę nadłożoną wskutek błędów i nie zawsze najkrótszych wariantów wychodzi minimalnie więcej niż 100 km, czyli tak jak trzeba. Trasa, mimo, że jedna z najtrudniejszych od edycji w Kwidzynie mieściła się zatem w normatywnych parametrach i choć Twoje trasy bardzo mi się zawsze podobają, uważam, że ta była jedną z najciekawszych i najlepszych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sprawdziłem dokładnie i przyznaję, że byłem w błędzie. Pierwotnie ślad z GPS-a wrysowywałem na mapę dociągając go do najbliższych dróg odpowiadających kształem i kierunkiem do śladu (oczywiście na tych odcinkach, gdzie maszerowałem drogami). Po dokładnym nałożeniu śladu na mapę przy przyjęciu jako linii odniesienia drogi asfaltowej stwierdziłem, że rzeczywiście PK7 stał dokładnie w takiej odległości od szosy, jak powinien, za to drogi na mapie nijak się mają do tych w rzeczywistości. Tam gdzie szedłem drogami na mapie jest las, tam gdzie przedzierałem się przez zarośla, na mapie wrysowano piękne drogi. Co ciekawe, dokładnie taki sam układ dróg widnieje na mapie turystycznej Doliny Słupi, którą się posiłkowałem, a kiedy wczoraj przyjrzałem się, jak gęstą sieć alejek wrysowano w plan Słupska, który swym zasięgiem obejmuje obszar na północ od PK7, śmiech mnie ogarnął. Nie wiem, czy te drogi kiedykolwiek tam były, jeśli tak, to po większości z nich, nie ma już śladu. Stwierdzam zatem, że PK7 stał prawidłowo, za to mapa była nieźle zaszyfrowana, jak na poważną InO przystało.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja również skłaniam się ku temu że PK był prawidłowo postawiony. To prawda, że szedłem od strony zachodniej, a raczej południowo zachodniej, drogą której nie ma na mapie, ale ukształtowanie terenu i azymut jednoznacznie ukazywały że droga ta prowadzi dolinką od strony SW. Z mapy wynikało że wystarczy iść nią aż do wypłaszczenia terenu i tam powinien być 7 PK. I tak też się stało. Nie straciłem tam ani minuty. Powrót na szosę najkrótszą drogą na zachód też przebiegał zgodnie z mapą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mic napisał(a):


>Troszkę żal mi było tej dziewczyny, jak wyżalała
> się swojemu chłopakowi" ja dzisiaj tylko 4 godziny spałam"...
> biedula :)

cóż za ironia w tej wypowiedzi... nei wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że orgowie na harpaganie śpią czasem od czwartku wieczór dwa razy po dwie godziny, i to jeszcze jest dużo...
odrobienę zrozumienia prosze też dla kolegów i koleżanek z pk, jakbyście siedzieli na dupie za przeproszeniem przez kilka ładnych godzin to też by wam było zimno, mokro, wiałoby i w ogóle. niejednokrotnie ci ludzie siedzą w lesie od ośmiu do czternastu godzin, czasem nawet po dwa razy w jedną noc.
chyba kazdy ma prawo być tylko człowiekiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
fakt - ja juz wolalbym chodzic 20 godzin (co tez czynilem teraz) niz 12 siedziec na tylku na punkcie :) jak sie idzie to cos sie dzieje i sie nie marznie :P jak sie siedzi to.. sie siedzi :) tak wiec jak dla mnie to wielki szacun ze udaje sie orgom przesiedziec cala noc w lesie :) ja bym zasnal :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pytanie do tych którym sie niepodoba siedzenie punktowych w namiocie lub spanie:
Zdażyło wam sie kiedyś stać na punkcie przez kilka-kilkanaście godzin? Gdzie dodatkowo przez część tego czasu nikt na punkt nie zachodzi. Czemu niby nie poświęcić tego czasu na odespanie? Czemu nie schronić sie i nie ogrzać w namiocie? Jak sie siedzi w miejscu przez tyle czasu to naturalne że może być zimno. Natomiast dla odwiedzających punkt nie ma żadnego problemu by będąc pierwszym na danym punkcie obudzić spiących, lub żeby pogadać z siedzącymi w namiocie. To oni siedzą tam po to byśmy my sie mogli bawić, więc nie wymagajmy by jeszcze przez te X godzin stali przed namiotem wypatrując i wyczekując.
No i oczywiście dołączam sie do podziękowań dla Punktowych :).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A kto każe budzić - podbijasz punkt wpisujesz czas na kartę i idziesz/jedziesz dalej.
W regulaminie nie ma ani słowa o tym, że masz pilnować sędziów żeby odhaczyli cię na swojej rozpisce.

Pozdr/Jankes

----
"Time is nature's way of keeping everything from happening at once"
{Woody Allen}
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
... hmmm, jak masz ochotę na lepszą obsługę, to może idź do jakieś lepszej restauracji, gdzie to nie śpią za barami/parawanami...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mam nic przeciwko temu, aby sędziowie siedzieli w namiocie, o ile nie jest tak, że wszyscy śpią, ale o takich przypadkach nie słyszałem. Proszę pamiętać, że na wielu PK sędziowie spędzają kilkanaście godzin. Są okresy, że na PK panuje duży ruch, ale też długie przerwy pomiędzy zawodnikami. Zimno i wilgoć (spróbuj posiedzieć sobie w październiku na kocyku kilka godzin) mogą zmóc największego twardziela, a lekki deszczyk zniszczyć ważny dokument, jakim jest protokół sędziowski. To, że na Harpaganie PK są obsadzone to wielki wysiłek organizatorów i ogromny komfort dla nas - uczestników. Sędziowie na PK byli generalnie bardzo mili, również ci, którzy siedzieli w namiotach. Pamiętajcie, że tak jak nam wybacza się pewne niedostaki w zachowaniu, z uwagi na skrajne zmęczenie, tak i w stosunku do nich należy zachować wyrozumiałość, bo oni też są potwornie zmęczeni. Sędziowie!!! W imieniu uczestników, bardzo dziękuję za to, że trwaliście na swoich posterunkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wesoły Jędruś napisał(a):

> Pamiętajcie, że tak jak nam wybacza się
> pewne niedostaki w zachowaniu, z uwagi na skrajne zmęczenie,
> tak i w stosunku do nich należy zachować wyrozumiałość, bo oni
> też są potwornie zmęczeni.

Świete słowa Jędrusiu :)
zawsze milo slyszec slowa pochwalne szczegolnie po tak dobrze zrobionej imprezie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wesoły Jędruś napisał(a):
>> Sędziowie na PK byli generalnie bardzo mili, również ci, którzy
> siedzieli w namiotach. Pamiętajcie, że tak jak nam wybacza się
> pewne niedostaki w zachowaniu, z uwagi na skrajne zmęczenie,
> tak i w stosunku do nich należy zachować wyrozumiałość, bo oni
> też są potwornie zmęczeni. Sędziowie!!! W imieniu uczestników,
> bardzo dziękuję za to, że trwaliście na swoich posterunkach.

Pracę sędziów doceniam i bardzo sobie cenię. Dołączam się do podziękowań.
Rozumiem zmęczenie. Dałem tylko do zrozumienia, że o wiele ładniej wyglądałoby poinformowanie zawodników, np. "Przepraszam, że nie wychodzimy, ale nie mamy siły. Może wychylenie się z namiotu.
Sam budziłem sędziego na PK 10. Biedny młody czlowiek leżał na ziemi i spał. Było mi go bardzo żal, lista leżała obok, można było się obsłużyć samemu, ale nie wiem co na ten temat mówi regulamin. Nie chciałem też, aby spał na gołej ziemi. Bardzo sympatycznych sędziów z PK 11 i PK 12 pozdrawiam.
Jeżeli niektórzy sędziowie będą pozostawać w namiocie, to dla mnie najważniejsze jest odnotowanie mojego przybycia. Resztę pozostawiam ich "gospodarzeniu".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dla mnie nie ma znaczenia czy sedzia siedzi w namiocieczu stoi przed nim, ma tylko odnotowac moja obecnosc a jednak troche czasu tam musza siedziec i rozumiem ze nie maja ochoty wychodzic z namiotu a tlumaczenie sie kilkuset osobom ze nie chce mi sie wyjsc bo jestem zmarzniety jest bez sensu
bardzo dziekuje obsadom PK: 11,12,13,14 za informacje dotyczace przewagi nad goniaca nas dwojka, bardzo nam to pomoglo w utrzymaniu miejsca
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0