Widok
może żadne arcydzieło, ale dobry film, z ciekawym podejściem
Mnie się bardzo podobał. 75% widzow w kinie to oczywiście parki nastolatków, pokolenie z poznych lat 90-tych, które najwyraźniej kompletnie nie miały pojęcia o czym film traktuje (stwierdzam po komentarzach słyszanych wokół) a przyszły z nadzieją na super komedię, bo Stuhr, bo "młody Stuhr". Nic dziwnego ze sie zawiedli a nawet przyniesiony popcorn im nie pomógł. Ja uważam ze to bardzo ciekawy film, coś pomiedzy komedia i smutnym dramatem o realiach Polski. Na pewno nie 10/10, ale godny polecenia, może właśnie dla młodszych, pod warunkiem ze maja elementarna wiedzę. Ktos tu pisal ze łopatologia, że płytkie, ale mnie się wydaje że ta płycizna miała własnie na celu dać filmowi troche lekkości, tak zebysmy nie brali swoich narodowych wad tak bardzo serio!
nie z tej epoki
Artystycznie bardzo niedany.Z natrętną ideologią przekazywaną w sposób prymitywny i nachalny jak w czasach stalinowskich.Pozbawiony refleksji, subtelności czegoś czym powinna żywić się sztuka.Typowy gniot idący z duchem mody i propagandy.Gdyby nie usłużność rodziny Stuhra wobec władzy na wolnym runku trudno byłoby zdobyć pieniądze na takie "dzieła".
Ciekawe to są może ze dwie sceny:
Pierwsza - głuchy telefon:
"Nie bijemy, podaj dalej!
Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy,
Nie pijemy, Nie pijemy, Nie pijemy.. Już za późno" ;)) To było dobre.
Albo scena z pożyczaniem soli:)) "Ten w kapciach to kapuś".
Poza tym nuuuda!
"Nie bijemy, podaj dalej!
Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy, Nie bijemy,
Nie pijemy, Nie pijemy, Nie pijemy.. Już za późno" ;)) To było dobre.
Albo scena z pożyczaniem soli:)) "Ten w kapciach to kapuś".
Poza tym nuuuda!
Moim zdaniem słaby. Ni pies, ni wydra. Ani to komedia, ani sensowna fabuła.
Kolejny film, który na siłę wyśmiewa (PRL/RP), zniechęca do polskości. Niby dlaczego? Chciałoby się powiedzieć: nie podoba Ci się w Polsce? To wypier***laj! Ale nie obrzydzaj mi mojego kraju. Kolejny raz katuje się widza tematem żydowskim. Mnie się już tym chce rzygać. Poza tym film poszatkowany jest retrospekcją, wspomnieniami bohatera. Zbyt poszatkowany, fabuła się rwie. Bez finezji, bez polotu. Scena finałowa - prostacka pointa.
Zawiodłem się.
Jest to film dla ludzi którzy urodzili się tuż po wojnie i pamiętają Polskę z lat 50 i 60 oraz oczywiście lata stanu wojennego i Solidarności. Jest to co prawda nabijanie się z naszych narodowych przywar, fałszywej religijności itp, ale zrobiony powierzchownie i bez swady. Zwyczajnie nudny. Reklamowany jako komedia, ale nie zaśmiałem się ani razu. Można ostatecznie obejrzeć, ale trudno go polecić. Pan Stuhr robił już zdecydowanie lepsze rzeczy.
Bardzo słaby film
Przykro się patrzy jak Wielki Aktor (bo takim jest) Stuhr odcina kupony od swojej sławy i ideologia przesłania kunszt aktorski czy reżyserski.
Bardzo (BARDZO) płytki humor, bez żadnych większych aluzji tylko wprost, żeby przypadkiem widz nie musiał za dużo myśleć i wiedział o co chodzi. Nie wspomnę, że ten humor to raczej "humor" i śmieszyć może głównie, jak wspominali wcześniej komentujący, raczej mniej inteligentnych i dodam od siebie, że ten rodzaj "humoru" jest głównie skierowany do aktualnie popierających partię rządzącą.
Nudny i naprawdę mało śmieszny film i raczej zakończy się klapą jeśli chodzi o popularność w kinach. 20 osób na seansie, raptem po tygodniu grania w kinach to raczej niezbyt dobry wynik.
Bardzo (BARDZO) płytki humor, bez żadnych większych aluzji tylko wprost, żeby przypadkiem widz nie musiał za dużo myśleć i wiedział o co chodzi. Nie wspomnę, że ten humor to raczej "humor" i śmieszyć może głównie, jak wspominali wcześniej komentujący, raczej mniej inteligentnych i dodam od siebie, że ten rodzaj "humoru" jest głównie skierowany do aktualnie popierających partię rządzącą.
Nudny i naprawdę mało śmieszny film i raczej zakończy się klapą jeśli chodzi o popularność w kinach. 20 osób na seansie, raptem po tygodniu grania w kinach to raczej niezbyt dobry wynik.