Widok
A mnie się podobało...
... bo to nie jest film tak wycyzelowany jak Piszczyk (który był jakością samą w sobie), ani tak wielowymiarowe Historie Miłosne (bo miłość nie jedno ma imię), tylko syntetyczny przekrój przez ostatnie 60 lat opowiedziane ze swadą i sporym luzem. Stuhr przebił tym filmem tak zawsze nadęty balon "polactwa", podskórnego antysemityzmu, powierzchownego katolicyzmu i obrządkowości. Wbił szpilę chyba wszystkim narodowym przywarom i pokazał, że jego bohater jest ich wszystkich wypadkową co kapitalnie widać w finałowej scenie. Warto wybrać się do kina.
Ale to już było
Mam już dosyć filmów-analiz polactwa, wytykania naszych słabych stron, absurdów i małostek. To już bylo i nawet podane w nowej formie, okraszone nazwiskami smakuje jak odgrzewany kotlet. Wiemy jak nie żyć, ale jak żyć szczęśliwie? Kto nakręci o tym film? Jakiś polski iron man, super man albo inny bond? Niech powstanie polski wzrór współczesnego bohatera, nieśmieszny, ale fajny, nie sztuczny, ale autentyczny, nie amerykanski, ale poski, tak by dzieciaki wieszały sobie jego plakaty nad łóżkiem,a 20 lat później miały odwagę brać sprawy w swoje ręce.
Nieśmieszna komedia
Film ogólnie średni / tak jak wypadkowa ocen/, ale warto go zobaczyć. Na pewno będą zawiedzeni ci, którzy wybierają się do kina z nastawieniem na wspaniałą komedię. Osobiście raz się roześmiałam i trzy razy uśmiechnęłam.Była co prawda na sali pani, która śmiała sie głośno i często, ale ona śmiała się już przed projekcją....
Owszem "do bólu" - ale wkurzył a nie rozśmieszył
Bardzo, bardzo nudny film, w którym nie wiedzieć dlaczego miała się znaleźć cała historia powojennej Polski i to w aspekcie komediowym (?!). Komedia to nie jest, bo mało kiedy do śmiechu, a widza męczy się długimi scenami, które kojarzą się z innymi filmami - czyli wszystko już było! Jedyna postać godna szacunku to rola Gajosa - symbolicznie przeszedł przez ekran i tyle. Moja córka na przykładzie tego filmu zrozumiała znaczenie słów - "marketing" i "reklama".
Nie polecam!
Nie polecam!