Eeee tam. A w Krakowie, działał bioenergoterapeuta który uzdrawiał kobiety przy pomocy bzykanka. Kasował za wizytę parę stówek. Bzykał wpierw pacjentkę (26 letnią) która miała problemy emocjonalne....
rozwiń
Eeee tam. A w Krakowie, działał bioenergoterapeuta który uzdrawiał kobiety przy pomocy bzykanka. Kasował za wizytę parę stówek. Bzykał wpierw pacjentkę (26 letnią) która miała problemy emocjonalne. Robił to na tyle dobrze, że z jego usług skorzystała również matka tej dziewczyny. Obie jednak po jakimś czasie zgłosiły sprawę policji, bo poczuły się wykorzystywane, a leczenie nie przyniosło oczekiwanych efektów. Jednak nie chciały powiedzieć nic o samym "zabiegu". Tak mi się to skojarzyło z tymi 200 zetami znalezionymi przez Sadyla…... Ciekawi mnie jednak, czy znachor brał każde zlecenie.
zobacz wątek