Widok

Otrute psy

Bojano Zwierzaki Temat dostępny też na forum:
Mam bardzo smutną wiadomość dla miłośników psów w Bojanie. Po Bojanie grasuje ktoś kto rozrzuca trutki na szczury.Mój pies właśnie kuruje się po ciężkim zatruciu. Na pewno nie zjadł w domu, gdyż nie mamy takiego rodzaju specyfiku. Uważajcie na swoje pieski. Objawami są chlustające wymioty żywą krwią, przekrwione spojówki i dziąsła, z początku pies bardzo dużo pił. Czy kogoś pies także otruł się trutką? Proszę piszcie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Henia, naprawdę rozmawiasz z psami?
Psami się trzeba zajmować, ale niekoniecznie traktować jak małych ludzi.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 8
Moim zdaniem ty nic nie rozumiesz. Jedyne co rozumiesz to jak się najeść, załatwić potrzebę i iść spać a reszta gó...o cie obchodzi. Czas się zainteresować pieskiem.Ten pies ucieka bo nikt się nim nie interesuje. Pies też potrzebuje zainteresowania i trzeba go pogłaskać, przytulić, pogadać z nim a to już przekracza możliwości takiej osoby o wysokim mniemaniu. Czas zejść na ziemię bo z chmur nic nie widać.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 9
Czyżby? Ciekawe kogo ugryzl?
Rozumiem stres obszczekanego człowieka ale nie rozumiem kłamstw i donosicielstwa.
Ale skoro donosicielstwo jest w modzie to trzeba zacząć donosic na syfiarzy palących byle czym w piecach.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
Kiedyś widziałem jak furtka była otwarta jadąc z góry pobliskiego osiedla do pracy wczenym rankiem o 5:00 ale teraz to nie wiem bo za dużo dziur i inna trasą jeżdżę, a pies co prawda biegał po osiedlu.Ale tam chyba nikt nie mieszka bo dom z działką wyglądał na zaniedbany. Albo tacy właściciele co nic nie umieją.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
Ala tak jak mówisz pies jest agresywny gryzie inne zwierzęta a właściciele nic z tego sobie nie robią wiedzą że pies wychodzi jeszcze mu furtkę otwierają
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
Zgodnie z art. 77 KW właściciel może dostać mandat do 250 zł. A, że Policja podchodzi do tego light'owo i nie wystawia mandatów tylko robi jak dzieciom palcem "nu, nu, nu" to inna sprawa. Rzeczywiście musi dojść do nieszczęścia, aby coś się zmieniło.

Nie pozostaje nic innego jak zgłaszać, zgłaszać i jeszcze raz zgłaszać.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Generalnie dopóki Policja ich nie potraktuje mandacikiem to nic im to nie zrobi. Ciągle ten pies chodzi bezpańsko i atakuje zwierzęta. Dojdzie kiedyś do tragedii. Policja była u nich i na jakiś czas był spokój. Jeśli sobie nie radzą to niech oddadzą do schroniska. Radze uważać bo piesek jest bardzo agresywny.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 11
A wystarczy zgłosić to grzecznie właścicielowi posesji z Klonowej i powiedzieć, że jak nie zabezpieczy ogrodzenia przed wyjściem psa to następny raz zgłaszasz na Policję. Czyli dajesz mu szansę, skoro nie ugryzł Ciebie i Twojego psa. Oprócz strachu nic się nie wydarzyło. Po co od razu używać agresywnego tonu w stylu "wilczura"?
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zauważyłem jak poszłem na spacer z moim kundelkiem jak duży pies typu wilczur wychodzi przez dziurę ogrodzenia z tyłu pies jest z pod adresu Klonowa 9 musiałem na ręce wziąć mojego bo atakował. Właściciele mają nasr*ne w głowach trzeba bedzie to nagrać i na policję zgłosić
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4
zgłoś to na Policaj. Nic bardziej nie boli jak mandacik.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Uwaga na psy znowu biegają rano bez właścicieli.Dzieci mają ferie i biegają z sankami chcąc się pobawić a taki pies tego nie rozumie i może ugryźć. Do właścicieli takich puszczonych psów ! Puknijcie się czymś ciężkim w głupi kaczy łeb gdzie smycz i kaganiec?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 10
Nic nie usprawiedliwia zbydlęcenia, kotku. Są inne instrumenty niz trucizna
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 5
Zapewne psy swobodnie latają bez kagańców ,każdego przechodnia obszczekują groźnie szczerząc kły , więc nie dziwcie się ,że zdarzają się takie przypadki.
Gdyby każdy dbał o swojego psa i prowadził krótko na smyczy w kagańcu tak jak nakazują przepisy to żaden piesek nie mógłby nic zjeść co by mu zaszkodziło.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 21
do pyta
Ty tłuku nie rozumiesz, ze nie ma prawa nic wykładać, zwłaszcza na niezabezpieczonym terenie?
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 8
Na osiedlu 4 Pory Roku (Łostowice) moja 7 miesieczna psinka zjadła jakieś paskudztwo i też po 3 dniach padła na stole operacyjnym ( w lipcu 2014), najpierw była osowiała i jak by straciła orientację, zdęty brzuch wymioty, brak oddawania moczu, do tego doszły problemy neurologiczne, szczekościsk, ślinotok, przestała chodzić itp. USG wykazało zaleganie w jelitach, wet zdecydowała się na operację aby sprawdzić o co chodzi i udrożnić jelita, jednak psince podczas operacji nie wytrzymało serducho... Prawdopodobnie najadła się jakiś leków, które ktoś wywalił... Obecna sunia chodzi tylko w kagańcu, aby nie miała możliwości zjedzenia czegoś.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
też się popłakałam :( współczuję
bardzo
pamiętaj,że sunia hasa sobie teraz po psiej chmurce zdrowa i szczęśliwa
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kilka miesięcy temu był podobny wątek, ta sama okolica. Dodam tylko, że niektórzy rozgrzeszali sprawcę, bo mógł być zdesperowany np. szczekaniem psa. Proponuje odpuścić sobie komentarze typu: "co za gnida", bo to znów wywoła wojnę, a zamiast tego skupić się na złapaniu sprawcy. Proponuję rozmowy z sąsiadami, innymi właścicielami psów, obserwację okolicy i czujność. Policję zawiadomić jak najbardziej.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 2
Co prawda nie mieszkam w tych okolicach, ale mój przypadek pokazuje, że wszędzie trzeba uważać.
2 lata temu na gdańskim Chełmie moja sunia tez musiała coś takiego zjeść - niestety nie przeżyła.
Objawami było właśnie ogromne pragnienie, praktycznie nic nie jadła, była osowiała i apatyczna.
Jeździliśmy z nią po chyba wszystkich weterynarzach, żaden nie potrafił powiedzieć, co jej jest.
Była jeszcze młoda, miała 5 lat.
Dosłownie z dnia na dzień słabła, prześwietlenia i usg wykazywały, że kolejne narządy wysiadają.
Miała strasznie napęczniały brzuch od wody, przestała oddawać mocz.
W końcu jeden z lekarzy zasugerował nam, że prawdopodobnie jest to otrucie - nie mamy do tej pory pojęcia, gdzie, kiedy i jak mogła coś zjeść. Zawsze chodziła na smyczy, spuszczana była sporadycznie i nigdy się nie oddalała.
Wszystko to działo się bardzo szybko, cała walka trwała zaledwie 3 dni...ostatniej doby zwymiotowała krwią, brzuch przestał być wzdęty, mieliśmy wszyscy nadzieję, że jej stan się poprawi.
Miała podawane kroplówki, była pod tlenem, sugerowano transfuzję....
Niestety ostatniej nocy gdy przy niej siedziałam zorientowałam się, że straciła wzrok...reagowała tylko na mój głos, kiwała głową i nie mogła trafić pyskiem w miskę z wodą. Już nie wstawała nawet.
Zrozumiałam, że to już koniec, a mój upór i miłość do niej skazuje ją tylko na ogromne cierpienie.
Rano pożegnaliśmy się wszyscy z naszą kochaną sunią i mój tata zawiózł ją do lekarza. Wrócił sam.

Minęły dwa lata, a ja ciągle pamiętam ten ból i okropną bezsilność.
Pisząc to ryczę jak bóbr...

Uważajcie na swoje zwierzaki, bo wokół nas jest wielu złych ludzi.
Założycielce tematu życzę, aby jej psiak wrócił do zdrowia.

Pozdrawiam
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 2
Bardzo dziękuję za wsparcie. Mój pies ma około 9 lat (nie wiem dokładnie ile bo wzięłam go ze schroniska). Od 7 lat jest z nami i chodzimy na spacery prawie zawsze tą samą trasą. Z racji wieku jest dość niemrawy, tylko czasami odejdzie w czasie naszych krótkich wędrówek na zaledwie parę metrów, ale nie widziałam żeby coś zjadał. Na pewno nie chodzi sam bez opieki i nie ucieka poza podwórko. Weterynarz zasugerował, że może ktoś szykuje włam do naszego domu, bo często miał tego typu doświadczenia w swojej praktyce.Proszę tym bardziej uważać na swoje psy i swoje posesje. Nie wiem czy ktoś czegoś nie wrzucił nam za płot , mogło tak być. Zastanawiałam się, że może jednak coś zjadł w lesie , a trutka ta była przeznaczona na przykład na lisy.Uważam, że to okrutny proceder, bo lisy ani żadne zwierzęta nie zasługują na tak straszną śmierć. Wyjaśniłaby się sprawa zniknięcia jeży na naszym terenie, gdyż jeże żywią się głównie mięsem. W tym roku nie widziałam ani jednego jeżyka.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy psa otruto na Pani posesji? - czy też pies biegał swobodnie i coś znalazł? (może na posesji tego który coś wyłożył?)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 9
do góry