Widok
PATRZCIE NA ZNAKI
Drodzy ROWERZYŚCI zacznijcie patrzeć na znaki! Czytajcie je ze zrozumieniem!
Przy alei Rzeczpospolitej wyznaczona droga dla rowerów jest tylko po stronie parku Jana Pawła II. Po drugiej stronie ulicy (po stronie SM Młyniec) jest droga dla pieszych i rowerów bez wydzielonej części tylko dla rowerzystów.
Ale od początku.
Od połowy czerwca moja firma zmieniła siedzibę i od tego czasu ...
więcej
Przy alei Rzeczpospolitej wyznaczona droga dla rowerów jest tylko po stronie parku Jana Pawła II. Po drugiej stronie ulicy (po stronie SM Młyniec) jest droga dla pieszych i rowerów bez wydzielonej części tylko dla rowerzystów.
Ale od początku.
Od połowy czerwca moja firma zmieniła siedzibę i od tego czasu ...
więcej
Na odcinku od ETC do Kołobrzeskiej
Wyznaczona DDR jest tylko po prawej stronie, po lewej jest bez wydzielonej przestrzeni tylko dla rowerów. Kiedyś było po obu stronach ale już dawno znaki poziome zostały zfrezowane i zamalowane i rzeczywiście na każdym wyjeździe spod bloków sa znaki z poziomym podziałem. Nie wiem jak oni tego nie ogarniają. Do tego domyśnie jadąc w stronę Żabianki powinni jechać DDR po prawej stronie jezdni ale jak widać to dla nich zadużo
Rodzynki i Ananaski
Takie asy są wszędzie. Wśród pieszych (wolą czerwone niż zielone), kierowców (chodnik to droga i parking) i rowerzystów.
Krew mnie zalewa jak zwalniam (jadę rowerem) żeby przepuścić pieszych na pasach i stoję jak oni, bo głąby wyprzedzają na przejściu. A potem zdziwieni jak na nich dzwonię że stoją na czerwonym a akurat żadne auto nie jedzie (nie wiem dlaczego 75% rowerzystów traktuje czerwone jako 'warunkowe').
Rada dla Ciebie: gaz pieprzowy.
Ja co raz częściej myślę o chodzeniu z długim kijkiem który będą dawał do poziomu gdy będzie mnie mijał dostawca żarcia pędzący 30kmh swoim 40kg motoroweroskuterochodem bez homologacji - potrącenie pieszego to dla wielu z nich będzie koniec marzeń. I uwaga uwaga. Potrącenie autem = / = rowerem. Dużo większe konsekwencje są za tą drugą opcję.
Krew mnie zalewa jak zwalniam (jadę rowerem) żeby przepuścić pieszych na pasach i stoję jak oni, bo głąby wyprzedzają na przejściu. A potem zdziwieni jak na nich dzwonię że stoją na czerwonym a akurat żadne auto nie jedzie (nie wiem dlaczego 75% rowerzystów traktuje czerwone jako 'warunkowe').
Rada dla Ciebie: gaz pieprzowy.
Ja co raz częściej myślę o chodzeniu z długim kijkiem który będą dawał do poziomu gdy będzie mnie mijał dostawca żarcia pędzący 30kmh swoim 40kg motoroweroskuterochodem bez homologacji - potrącenie pieszego to dla wielu z nich będzie koniec marzeń. I uwaga uwaga. Potrącenie autem = / = rowerem. Dużo większe konsekwencje są za tą drugą opcję.
Ten odcinek jest faktycznie problematyczny: jadąc od SKM Zaspa jest chodnik i droga rowerowa, potem przy kładce nagle zmienia się w ciąg pieszo-rowerowy - znaki pionowe są w konflikcie z poziomymi - by potem znowu przejść w podział piesi/rowery na przejściach na wysokości Hynka. Dodatkowo, na mapach ten ciąg jest oznaczony jako droga rowerowa... Jak rok temu tam pierwszy raz jechałem też się zakręciłem, tym bardziej, że znaki poziome oznaczają "pasy ruchu" na odwrót.
Co do dzwonienia, to często sam dryndnę, ale żeby poinformować, że jadę za kimś - sam nie lubię jak rowerzysta nagle mnie wyprzedza...
Co do dzwonienia, to często sam dryndnę, ale żeby poinformować, że jadę za kimś - sam nie lubię jak rowerzysta nagle mnie wyprzedza...
Od kwietnia jeżdżę rowerem po mieście i muszę przyznać, że jest to bardzo stresujące.
Część rowerzystów jest spoko, ale część to koszmar. Jazda na czerwonym - heja, byleby być pierwszym gdzieś tam, chamskie potrącanie innych rowerzystów i wyprzedzanie - kurde, rozumiem, sama mam elektryka i często jadę szybciej, niż ktoś ze słabą kondycją na zwykłym rowerze, ale trochę wyobraźni. Najgorsi i tak są podstarzali kalesoniarze, którzy na rowerkach chyba odbijają sobie kryzys wieku średniego.