Widok
Ja, zwłaszcza, że od lat mieszkam już we Wrocławiu, zarzekałam się, że poltera u mnie nie będzie! I wytłumaczyłam przyjaciołom, że do Gdyni przyjeżdżam na dzien przed ślubem i nie ma mowy o żadnej takiej imprezie.... Myślałam, żę to zrozumieli.... i po całodziennym załatwianiu wszystkiego w piątek przed ślubem dotarłam przed 24 do domu i w końcu chciałam odpocząć, kiedy nagle usłyszałam pod domem tłuczone szkło...
Pierw tak się wkurzyłam, że aż sie ze złości rozpłakałam i powyzywałam przyjaciół.... a później siedzieliśmy do rana i piliśmy heheheh
Było bardzo miło, choć poranek w dzień ślubu był zdecydowanie mniej miły;)
Pierw tak się wkurzyłam, że aż sie ze złości rozpłakałam i powyzywałam przyjaciół.... a później siedzieliśmy do rana i piliśmy heheheh
Było bardzo miło, choć poranek w dzień ślubu był zdecydowanie mniej miły;)
Ja od dawna nie mieszkam w moim rodzinnym miescie wiec i znajomych mam tam malo, wiec nie sadze ze by przyszli, ale niestety mama "straszy" mnie, ze duzo sasiadow zapowiedzialo swoje przyjscie na tluczenie butelek. Dla mnie ten zwyczaj jest totalnie obciachow i meczacy- tym bardziej ze do domu rodzinnego przyjezdzam dopiero na 5 dni przed weselem i mam mnostwo zalatwiania wiec nie wyobrazam sobie zeby piatek zmarnowac na siedzenie w domu i czekanie czy ktos przyjdzie tluc butelki. Nie wiem jak rozwiazac ta sytuacje- przygotowac sie na polter czy po prostu wyjsc z domi, zalawiac swoje sprawy i sprzwic ewentualna przykrosc ludziom ktorzy7 jednak przyjda pod dom i nas nie zastana???
Niestety, nawet jak powiesz, że nie robisz Poltra to i tak ktoś przyjdzie. Mam tylko nadzieję, że u mnie goście nie będą długo siedzieć - najwyżej kulturalnie zwróci się im uwagę, że jutro nasz wielki dzień i chcemy się wyspać. Z resztą ja już teraz wszystkim mówię "Dla mnie to głupi zwyczaj, ale jak już jest to niech będzie.. Byleby nikt nie siedział dłużej niż do 22-23". Mam nadzieję, że goście zrozumieją i uszanują naszą wolę... Ale ktoś tu pisał o 65 l wódki - ja uważam, że to strasznie dużo! Mi by było szkoda kasy, już wesele jest bardzo kosztowne..
z roku na rok coraz bardziej utrzymuje się ta tradycje i coraz bardziej w wiekszym gronie...
do nas przyszlo jakies 20 osob porzucali falszki dostali potem troszke posiedzielismy przy ognisku i koniec nie za długo co by sie na wesele wyspac a zeby jeszcze pan mlody mogl dojechac do domu swojego ;)
ale slysze ze niektorzy zamawiaja spejcalnie na ta okazje namioty robia jedzenie i kupuja kartony wodek i przychodzi po 100 osob albo i wiecej....szoook...
[/url]
do nas przyszlo jakies 20 osob porzucali falszki dostali potem troszke posiedzielismy przy ognisku i koniec nie za długo co by sie na wesele wyspac a zeby jeszcze pan mlody mogl dojechac do domu swojego ;)
ale slysze ze niektorzy zamawiaja spejcalnie na ta okazje namioty robia jedzenie i kupuja kartony wodek i przychodzi po 100 osob albo i wiecej....szoook...
[/url]
ooo niezle!
[/url]



