Widok
PRACA W ZUSIE
Witam wszystkich forumowiczów!!!!!
Muszę to wam napisać bo naprawdę jestem w szoku. Wczoraj moja koleżanka była w Zusie na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko referenta ds. składek czy coś takiego, dziewczyna po studiach PG na maturze 6 z matematyki a jej zaproponowali 1300 zł brutto śmiech na sali. I jak młodzi polacy mają zostać w Polsce co ich tu trzyma???bo na pewno nie praca i zarobki!!!!!
Muszę to wam napisać bo naprawdę jestem w szoku. Wczoraj moja koleżanka była w Zusie na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko referenta ds. składek czy coś takiego, dziewczyna po studiach PG na maturze 6 z matematyki a jej zaproponowali 1300 zł brutto śmiech na sali. I jak młodzi polacy mają zostać w Polsce co ich tu trzyma???bo na pewno nie praca i zarobki!!!!!
Bzdury pleciesz przekonując, że nawet 1300zl to za dużo.
Zgoda można dyskutować czy ta "firma" jest potrzebna czy nie.
Ale nie można twierdzić, że miesięczne wynagrodzenia za pracę (nie mam tu na myśli klikania w godzinach racy na różnych czatach albo forach...) w wysokości 1300zł a tym bardziej mniejsze jest godziwe, utrzymanie więźnia w pierdlu kosztuje więcej...
Zgoda można dyskutować czy ta "firma" jest potrzebna czy nie.
Ale nie można twierdzić, że miesięczne wynagrodzenia za pracę (nie mam tu na myśli klikania w godzinach racy na różnych czatach albo forach...) w wysokości 1300zł a tym bardziej mniejsze jest godziwe, utrzymanie więźnia w pierdlu kosztuje więcej...
Faktem jest, ze zarobki w naszym kraju są przerażająco niskie. Nie latwo znaleźć prace w ktorej godziwie moznabyło by zarobić. Dlatego nie dziwie się mlodym ludziom, którzy stąd wyjeżdżają.
Natomiast z drugiej strony wolałbym prace w Zus-ie ( w ciepłym biurze) za 1300zł. biorąc pod uwagę, ze to mialbyć ( jesli dobrze zrozumialam ) pierwsza praca tej dziewczyny, niż prace w sklepie za 700 zl pracując piątek świątek i w niedzielę.
Co do więżniów tez mnie to w kurza, że utrzymujemy ich z naszych podatków i stawka dzienna jest nieporównywalnie większa od tej która przysługuje chocby na dziecko z domów dziecka.
Natomiast z drugiej strony wolałbym prace w Zus-ie ( w ciepłym biurze) za 1300zł. biorąc pod uwagę, ze to mialbyć ( jesli dobrze zrozumialam ) pierwsza praca tej dziewczyny, niż prace w sklepie za 700 zl pracując piątek świątek i w niedzielę.
Co do więżniów tez mnie to w kurza, że utrzymujemy ich z naszych podatków i stawka dzienna jest nieporównywalnie większa od tej która przysługuje chocby na dziecko z domów dziecka.
A czy referent w ZUSie musi być po PG i mieć szóstkę z matematyki? Podejrzewam, że ta praca nie wymaga aż takiej wiedzy i umiejętności, żeby za nią słono płacić. Nie wynagradza się przecież potencjału, ktory nie jest wykorzystywany, tylko faktycznie wykonywaną pracę. Gdyby poszła pracować jako kasjerka nie miałaby nawet tyle mimo inżynierskiego dyplomu.
Z innej strony patrząc i zdając sobie sprawę z bezrobocia, to znam osoby po studiach, które ucieszyłyby się z takiej posadki, tym bardziej jeśli nie reprezentują konkretnego doświadczenia.
A jeszcze inaczej analizując, to wierzę, że trudno dorabiać się przy takiej pensji i trudno utrzymać rodzinę.
Z innej strony patrząc i zdając sobie sprawę z bezrobocia, to znam osoby po studiach, które ucieszyłyby się z takiej posadki, tym bardziej jeśli nie reprezentują konkretnego doświadczenia.
A jeszcze inaczej analizując, to wierzę, że trudno dorabiać się przy takiej pensji i trudno utrzymać rodzinę.
lubię cyfry i litery
bukowina napisał(a):
> Płaca powinna odzwierciedlać prezencję,
Bukowina czyzbys sugerował ze brzydsi ludzie powinni zarabiac mniej ???
A może każdy brzydki lub mało reprezantacyjny powinien przejść serie zabiegów chirurgii pastycznej.
Ale napewno wynagrodzenie powinno iść w parze z umiejętnościami i wykształceniem. ( choc z drugiej strony znam osobe która jest totalnym samoukiem w branży komputerowej a na rozmowie kwalifikacyjnej połączonej z egzaminem praktycznym nie dał szans magistrom i inżynierom tej dziedziny :))
A tak naprawdę najlepszy jest taki pracownik, który lubi swoją prace i podchodzi do niej z pasją.
Bardzo zazdroszcze osobom które odnależli w zyciu spełnienie również w pracy i jeszcze godziwie w niej zarabiają.
Takiej pracy wszystkim wam życzę.
> Płaca powinna odzwierciedlać prezencję,
Bukowina czyzbys sugerował ze brzydsi ludzie powinni zarabiac mniej ???
A może każdy brzydki lub mało reprezantacyjny powinien przejść serie zabiegów chirurgii pastycznej.
Ale napewno wynagrodzenie powinno iść w parze z umiejętnościami i wykształceniem. ( choc z drugiej strony znam osobe która jest totalnym samoukiem w branży komputerowej a na rozmowie kwalifikacyjnej połączonej z egzaminem praktycznym nie dał szans magistrom i inżynierom tej dziedziny :))
A tak naprawdę najlepszy jest taki pracownik, który lubi swoją prace i podchodzi do niej z pasją.
Bardzo zazdroszcze osobom które odnależli w zyciu spełnienie również w pracy i jeszcze godziwie w niej zarabiają.
Takiej pracy wszystkim wam życzę.
paty napisał(a):
> Bukowina czyzbys sugerował ze brzydsi ludzie powinni zarabiac
> mniej ???
niczego nie sugeruję ale z ciekawością pytam. Bywają ludzie obdarzeni urodą, inni rozumem a jeszcze inni mają i to i to.
> A może każdy brzydki lub mało reprezantacyjny powinien przejść
> serie zabiegów chirurgii pastycznej.
nie powinien a jedynie jeśli chce to może. Po wcześniejszych konsultacjach psychologicznych.
> Ale napewno wynagrodzenie powinno iść w parze z umiejętnościami
> i wykształceniem.
rozumiem, że przentując jakiś dyplom to to czego się uczyłeś pojąłęś. Istnieje zatem szansa, że pojmiesz i pracę. Dotyczy to także umiejętności. Zwłaszcza pokrewnych. Ale jak to oceniać? Wyważać?
> A tak naprawdę najlepszy jest taki pracownik, który lubi swoją
> prace i podchodzi do niej z pasją.
> Bardzo zazdroszcze osobom które odnależli w zyciu spełnienie
> również w pracy i jeszcze godziwie w niej zarabiają.
Jak rozumiesz sformułowanie godziwy zarobek/godziwe utrzymanie?
> Bukowina czyzbys sugerował ze brzydsi ludzie powinni zarabiac
> mniej ???
niczego nie sugeruję ale z ciekawością pytam. Bywają ludzie obdarzeni urodą, inni rozumem a jeszcze inni mają i to i to.
> A może każdy brzydki lub mało reprezantacyjny powinien przejść
> serie zabiegów chirurgii pastycznej.
nie powinien a jedynie jeśli chce to może. Po wcześniejszych konsultacjach psychologicznych.
> Ale napewno wynagrodzenie powinno iść w parze z umiejętnościami
> i wykształceniem.
rozumiem, że przentując jakiś dyplom to to czego się uczyłeś pojąłęś. Istnieje zatem szansa, że pojmiesz i pracę. Dotyczy to także umiejętności. Zwłaszcza pokrewnych. Ale jak to oceniać? Wyważać?
> A tak naprawdę najlepszy jest taki pracownik, który lubi swoją
> prace i podchodzi do niej z pasją.
> Bardzo zazdroszcze osobom które odnależli w zyciu spełnienie
> również w pracy i jeszcze godziwie w niej zarabiają.
Jak rozumiesz sformułowanie godziwy zarobek/godziwe utrzymanie?
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat
Godziwy zarobek to taki dzięki któremu można spokojnie żyć nie martwiąc się o to by wystarczyło do tzn. pierwszego. To taki który pozwoli przynajmniej raz w roku spędzic wczasy nie biorąc przedtem na ten cel kredytu. Godziwy zarobek to taki dzięki któremu rodzice nie będą mieli stresu przed rozpoczęciem roku szkolego. ( a szczególnie ci rodzice którzy posiadają wiecej niz jedno dziecko :))
Jednym słowem godziwy zarobek to taki dzięki któremu będziemy mogli żyć jak cywilizowani ludzie a nie wegetować i tonąć w kredytach.
A niestety w Polsce wiekszośc ludzi przynajmniej według mnie " wegetuje ". :(.
Prezencja moze byc wynagradzana tam, gdzie jest potrzebna. Urzędnik powinien być na pewno odpowiednio ubrany i zadbany (nie będę wchodzić w wiadome szczegóły), miły i życzliwy dla otoczenia, tak samo ekspedientka i wszędzie tam, gdzie zależy nam na pozyskaniu potencjalnego klienta. Myślę, że jest wiele zawodów, gdzie nie jest to tak istotne.
Oprocz wyglądu, wiedzy i umiejętności ważne predyspozycje i zaangażowanie. Kiedys przechodzilam testy, w ktorych wyszlo, że nadaję się na lekarkę, dziennikarkę, projektanta i coś tam jeszcze...
Po częsci to się zgadza, posiadam zdolność empatii, lubię cyfry i litery.
Oprocz wyglądu, wiedzy i umiejętności ważne predyspozycje i zaangażowanie. Kiedys przechodzilam testy, w ktorych wyszlo, że nadaję się na lekarkę, dziennikarkę, projektanta i coś tam jeszcze...
Po częsci to się zgadza, posiadam zdolność empatii, lubię cyfry i litery.
lubię cyfry i litery
bukowina napisał(a):
> Czy każdy człowiek którego aspiracje nie są spełnione(nawet te
> "nie należne") wegetuje? Wydaje mi się, że nie.
Chodzilo mi tu o to, że wiele polskich rodzin zyje na granicy minimum socjalnego ( i nie są to tylko rodziny z tzw. marginesu ). Że co drugie dziecko w Polsce przychodzi do szkoły głodne itd.
To nazywam wegetacją...
Nie o aspiracje mi tu chodzilo. Można żyć odmawiając sobie pewnych przyjemności. Ale nie można żyć patrząc jak twoje dziecko gloduje . Nawet trudno mi sobie wyobrazić co czuje taki rodzic ....:(.
> Czy każdy człowiek którego aspiracje nie są spełnione(nawet te
> "nie należne") wegetuje? Wydaje mi się, że nie.
Chodzilo mi tu o to, że wiele polskich rodzin zyje na granicy minimum socjalnego ( i nie są to tylko rodziny z tzw. marginesu ). Że co drugie dziecko w Polsce przychodzi do szkoły głodne itd.
To nazywam wegetacją...
Nie o aspiracje mi tu chodzilo. Można żyć odmawiając sobie pewnych przyjemności. Ale nie można żyć patrząc jak twoje dziecko gloduje . Nawet trudno mi sobie wyobrazić co czuje taki rodzic ....:(.
paty napisał(a):
> bukowina napisał(a):
>
> > Czy każdy człowiek którego aspiracje nie są spełnione(nawet
> te
> > "nie należne") wegetuje? Wydaje mi się, że nie.
>
> Chodzilo mi tu o to, że wiele polskich rodzin zyje na granicy
> minimum socjalnego ( i nie są to tylko rodziny z tzw. marginesu
> ). Że co drugie dziecko w Polsce przychodzi do szkoły głodne
> itd.
> To nazywam wegetacją...
> Nie o aspiracje mi tu chodzilo. Można żyć odmawiając sobie
> pewnych przyjemności. Ale nie można żyć patrząc jak twoje
> dziecko gloduje . Nawet trudno mi sobie wyobrazić co czuje taki
> rodzic ....:(.
czuje gniew. Dlatego myślę, że już niedługo poleje się krew.
> bukowina napisał(a):
>
> > Czy każdy człowiek którego aspiracje nie są spełnione(nawet
> te
> > "nie należne") wegetuje? Wydaje mi się, że nie.
>
> Chodzilo mi tu o to, że wiele polskich rodzin zyje na granicy
> minimum socjalnego ( i nie są to tylko rodziny z tzw. marginesu
> ). Że co drugie dziecko w Polsce przychodzi do szkoły głodne
> itd.
> To nazywam wegetacją...
> Nie o aspiracje mi tu chodzilo. Można żyć odmawiając sobie
> pewnych przyjemności. Ale nie można żyć patrząc jak twoje
> dziecko gloduje . Nawet trudno mi sobie wyobrazić co czuje taki
> rodzic ....:(.
czuje gniew. Dlatego myślę, że już niedługo poleje się krew.
z uwagą i przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ten temat