Widok
Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać... chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu. Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych, dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej... co mnie kompletnie nie interesuje...
... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać i w ogóle zaistnieć...
...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do niezręcznych sytuacji..
Myślę, że Manor ma rację, po prostu nie możemy oczekiwać niczego więcej niż przyjaźni, to kwestia podejścia i tzrymania się pewnych, niepisanych zasad...co nie jest, jak widac łatwe...
pozdrawiam
... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać i w ogóle zaistnieć...
...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do niezręcznych sytuacji..
Myślę, że Manor ma rację, po prostu nie możemy oczekiwać niczego więcej niż przyjaźni, to kwestia podejścia i tzrymania się pewnych, niepisanych zasad...co nie jest, jak widac łatwe...
pozdrawiam
Manor napisał(a):
> To prawda.
> Ja sie nie przechwalam.
> Ja tyle mam.
> Lat,cm i kg.
>
A ja mam odstające uszy i superzgrabne pośladki i jakoś w co drugiej wiadomości o tym nie piszę ;-)))))))))))))))))))))))))))
A może jak będę pisał poczuje się lepiej ? Co Manorku ?
> To prawda.
> Ja sie nie przechwalam.
> Ja tyle mam.
> Lat,cm i kg.
>
A ja mam odstające uszy i superzgrabne pośladki i jakoś w co drugiej wiadomości o tym nie piszę ;-)))))))))))))))))))))))))))
A może jak będę pisał poczuje się lepiej ? Co Manorku ?
...Remember the jester that showed you tears...
juli22 napisał(a):
> Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z
> kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania
> kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać...
> chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu.
> Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych,
> dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi
> wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej...
> co mnie kompletnie nie interesuje...
> ... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać
> i w ogóle zaistnieć...
> ...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do
> niezręcznych sytuacji..
On chce cos wiecej, ty sie oklamujesz ze to bedzie dalej przyjazn, wkoncu dojdziesz do wniosku ze trzeba sobie to wyjasnic, no to potem ta przyjazn stanie sie jakas luzniejsza, niebedziecie mogli sie zrozumiec, coraz rzadziej bedziecie sie widywac, no i to bedzie na tyle.....
Pozdrawiam
> Właśnie jestem w podobnej sytuacji. Mój wieloletni kolega, z
> kórym co jakiś czas się spotykałam, w ramach utzymywania
> kontaktu po prostu- jakieś kino czy kawa, tak, żeby pogadać...
> chyba zmienił podejście do naszego kumplowskiego układu.
> Ostatnio przysyła mi wiadomości o podtekstach miłosnych,
> dzwoni, chce mnie ciągle gdzieś zapraszać- tak czy inaczej robi
> wszystko by nasza znajomośc przekształciła się w coś więcej...
> co mnie kompletnie nie interesuje...
> ... mimo wszystko uważam, że taka przyjaźń ma szansę przetrwać
> i w ogóle zaistnieć...
> ...chociaż czasami, jak w tym przypadku prowadzi do
> niezręcznych sytuacji..
On chce cos wiecej, ty sie oklamujesz ze to bedzie dalej przyjazn, wkoncu dojdziesz do wniosku ze trzeba sobie to wyjasnic, no to potem ta przyjazn stanie sie jakas luzniejsza, niebedziecie mogli sie zrozumiec, coraz rzadziej bedziecie sie widywac, no i to bedzie na tyle.....
Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Antyspołeczny ma rację. Nie uda Ci się tej przyjaźni utrzymać. A tak w ogóle to ja nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Zbyt dużo ograniczeń trzeba sobie nakładać, np. pocałuję gościa spontanicznie w policzek, a on może sobie od razu pomyśleć, że zaczynam się w nim zakochiwać itd. itp. Dwa lub trzy razy próbowałam przyjaźnić się z facetem i zawsze ktoś koniec końców cierpiał.
Nie zgadzam się z Wami, ja mam przyjaciela faceta i jestem pewna że on nic nie czuję do mnie ani sie we mnie nie zakocha, i to właśnie jemu mogę wszytsko powiedzieć, znamy się kawał czasu i tylko na niego moge tak do końca liczyć. Uważam że faceci są lepszymi przyjaciólmi niż kobiety, nie są zawistni, fałszywi ani nie obrażają się tak szybko. Pozdrawiam
A ja sie zastanawiam, co by bylo gdyby mu powiedzieć, że "rozszerzanie" dotychczasowego poziomu przyjaźni cię nie interesuje.... albo sie obrazi... albo "skoro nie to nie" i przyjaźń się skończy (w jakiejkolwiek formie)... albo zrozumie i wszytsko wróci do starego.... tylko nie mam pojęcia która wersja jest najbardziej prawdopodobna - wszytsko zależy od człowieka :(
Kilka razy"zakładałam możliwość"takiej przyjaźni.I rzeczywiście przezyłam wiele dobrych chwil w towarzystwie przyjaciela-faceta.Mimo,że każda z tych przyjażni,kończyła się juz niewazne jak ,ale miała swój kres wspominam je bardzo mile(tzn.okres przyjażni,a nie jej końca,bo to nigdy nie jest miłe).Lubię rozmawiać z facetami,już o tym pisałam tutaj.I chociaż spaliłam się parę razy,dalej uważam,że warto ryzykować.W końcu w zyciu ponoć piękne są tylko chwile i dlaczego nie spędzić ich na krótkich choć wartościowych przyjażniach damsko-męskich?W końcu chodzi o to,żebyśmy my czuli się dobrze...
Mi starczy zwykla, uczciwa (chodz nie koniecznie), platna za godzine (bez skojarzen) praca.....moze ten prezydent to dobry pomysl....wpierw musze zalozyc partie....jak bysmy sie wszyscy zgrali, byscie mi pomogli to mogloby cos z tego wyjsc np
Amatorska,
Nowa,
Tolerancyjna,
Y (zamiast i, taka gwara czy cóś, tak by to było polskie)
Społeczna
Partia
O
Ładnym
Europejskim
Człowieku
Z
Nową
Ydeą
w skrócie antyspołeczny...nazwa chyba moze byc, co nie?..więc jak? oczywiście się odwdziecze, jakoś sie dogadamy kto jaki użąd dostanie;)
Pozdrawiam
Amatorska,
Nowa,
Tolerancyjna,
Y (zamiast i, taka gwara czy cóś, tak by to było polskie)
Społeczna
Partia
O
Ładnym
Europejskim
Człowieku
Z
Nową
Ydeą
w skrócie antyspołeczny...nazwa chyba moze byc, co nie?..więc jak? oczywiście się odwdziecze, jakoś sie dogadamy kto jaki użąd dostanie;)
Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
a ja caluje kolezanki w policzek (a bylem kiedys w pewnej grupie studenckiej, gdzie - po zakonczonej imprezie, np. biwaku - kazdy facet calowal kazda dziewczyne w policzek ... i bylo to bardzo mile, naprawde :), daje im kwiaty, przytulam je na wspolnych zdjeciach i ... jezeli oboje (ja z konkretna kolezanka) tego nie chcemy, to nic "wiecej" z tego nie wynika ... ale jesli chcemy ... no coz :)
Mysle ze calowanie w policzek, usciski itd. to sa kwestie *temperamentu*. Ja np. mam taki w stylu poludniowym, i bardzo lubie takie rzeczy :) Podobnie, jak czesto chce mi sie glosno spiewac na ulicy (gdy jestem szczesliwy albo wrecz przeciwnie - od tego zalezy CO chce spiewac) i tanczyc 'na widoku' .... Jesli ktos zas jest bardziej skryty (w czym nie ma rowniez nic zlego; temperament to indywidualna sprawa, ktora nie swiadczy o kims 'dobrze' lub 'zle'), to dla niego/niej beda to juz jakies 'gesty' ktore cos 'oznaczaja' .... To oczywiscie tylko moja teoria, potwierdzona na moim przykladzie :) Nie chce jej 'narzucac' na wszystkich ... W ogole nie lubie uogolnien ...
Pozdrawiam!!!
Krzysiek
Mysle ze calowanie w policzek, usciski itd. to sa kwestie *temperamentu*. Ja np. mam taki w stylu poludniowym, i bardzo lubie takie rzeczy :) Podobnie, jak czesto chce mi sie glosno spiewac na ulicy (gdy jestem szczesliwy albo wrecz przeciwnie - od tego zalezy CO chce spiewac) i tanczyc 'na widoku' .... Jesli ktos zas jest bardziej skryty (w czym nie ma rowniez nic zlego; temperament to indywidualna sprawa, ktora nie swiadczy o kims 'dobrze' lub 'zle'), to dla niego/niej beda to juz jakies 'gesty' ktore cos 'oznaczaja' .... To oczywiscie tylko moja teoria, potwierdzona na moim przykladzie :) Nie chce jej 'narzucac' na wszystkich ... W ogole nie lubie uogolnien ...
Pozdrawiam!!!
Krzysiek