Widok

Panie M. Pytanie.

Czy tam nie ma drogi asfaltowej?
Nie slychac nic oprocz ptaków, wiatru, deszczu (ewentualnie harpii w nocy?).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kosmitko to zrób dla gosci. Np na wieczorne pogaduchy z koleżanką. A przy okazji będzie dla Ciebie.
Właściwie do tego soku pomidorowego zmobilizoowało mnie własnie to, że za każdym moim spotkaniem z koleżanka uszczuplałam Jej zasoby soku.
Więc w koncu zrobiłam wg Jej przepisu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aniu , jak mi się poukłada z nowym domem to może zacznę, póki co zbieram przepisy Mansona i ocieram cieknącą ślinkę ;)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja w tym roku też zrobiłam przetwory, tak jak w poprzednim roku.
Sok z wiśni, malin i jeżyn, ogórki koszone z własnej uprawy, pomidory z bazylia i czosnkiem.... W zeszłym roku zrobiłam sałatki z zielonych pomidorów.

Z takich najprostszych do częstego użytku robię ziołowo-czosnkowy olej do marynat głownie, ale świetnie się nadaje do smażenia i jako przyprawa do surówek.
Do butelki po syropie owocowym Łowicz(te butelki się świetnie nadają bo mają taki dozownik) nalewam oleju rzepakowego, do tego wrzucam 4 ząbki czosnku pokrojone go w grubą kosteczkę, łyżeczkę bazylii, pół łyżeczki oregano i 3 ziarenka pieprzu. Można też dodać chili jak ktoś lubi.
Zawijam butelkę w ręcznik papierowy (po to, by nie udostępnić światła) i chowam do lodówki przez dwa tygodnie co jakiś czas wstrząsamy. Po upływie dwóch tygodni olej nadaje się do użycia. Trzymamy go nadal w lodówce.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sok z malin. Marzenie. Ale nie zrobilam. I nawet chyba bym nie umiała.
A zgodnie z tytulem watku mam pytanie:

czy ktos ma jakiś fajny przepis do którego potrzebny jest sos balsamiczny? Nie ocet, tylko sos.
Octu takiego nauczyłam się uzywać podczas pobytu w Hiszpanii, ale o sosie nic nie wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sok z malin, jeżyn, czy wiśni robię tak samo, w sokowniku.
Układam owoce z cukrem na samej gorze wojownika, wodę na ostatnim poziomie i czekam, aż z wężyka zacznie wypływać sok:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No tak. Ja nie posiadam sokownika. Ale wiem, ze moja Mama to robiła bez tej maszyny jakoś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
http://youtube.com/watch?v=xsEcXOmn408
Pani Aniu, proszę spróbować z tej Stronki.Ja często korzystam z przepisów z tego bloga:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O kurcze to nie ten link, zaraz poprawie!!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sos balsamiczny.
http://www.kwestiasmaku.com/dania_dla_dwojga/sosy/przepisy.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ależ smacznie tu dzisiaj :)))

Aniu, do octu zawsze dodaję odrobinę cukru, jest dla smaku niezbędny. Sorki, że nie napisałem, ale to wydało mi się tak oczywiste jak używanie soli i pieprzu. A ocet tylko i wyłącznie jabłkowy, żadnych spirytusowych.

Graszko, sokownik jest takim sobie pomysłem. Dlatego, że cześć składników owoców jest lotna, a część - jak niektóre witaminy - nie lubi ciepła. Dlatego też proponuję zasadę, że jak coś jest soczyste, to zasypać cukrem i postawić na oknie - samo puści sok. A jak coś się trudno sokuje (jabłka, albo moja czeremcha) to wtedy sokownik jak najbardziej. Przecież nam tu chodzi o walory odżywcze, a nie tylko o smak.
Ja osobiście soki zamieniam w alkohole, jakoś lepiej mi się konsumują :)

Kosmatko, a ja to niby dla kogo pichcę? Sprawia mi przyjemność poznawanie nowych smaków i zdecydowanie żyję, by jeść, a nie jem, by żyć. A 80% ludzkości ma gust niewyrafinowany, niestety. Poza tym serce mnie boli, jak się coś marnuje, więc warto znać sposoby, żeby temu zapobiec. Jak byłem mały, to mi Babcia wpoiła, że chleba się nie wyrzuca, a jak spadnie na ziemię to trzeba podnieść, pocałować i odłożyć dla kur albo królików.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson, no widzisz ale ja jestem na etapie że jem aby żyć ;)))

a z tym chlebem to też mam tak wpojone od babci żeby nie wyrzucać chleba bo można go potem szukać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ZAmiast kupowania gazetek i książek z przepisami mozna tu poczytać. Tylko, ze obrazków nie ma.
Przeczytalam dziś w gazetce Almy, że maja tydzień hiszpański i mozna kupić turron.
Manson, to nie dla CIebie, bo słodkie bardzo, ale jak ktoś słodycze lubi to może zasmakuje. Ja sobie kilka zamierzam kupić.

A moja Babcia zanim pierwsza kromkę ukroiła to krzyż na chlebie robiła.

Jeśli chodzi o sok, to chyba tak moja Mama robiła.Tylko jak już te owoce puszczą sok to gotować to czy nie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie gotowanie przechodziło kilka faz,jak miałam małe dzieci i nie pracowałam zawodowo to skupiona byłam na nich i przyrządzaniu tego co chętnie zjadały,przemycając jak najwięcej zdrowych rzeczy,kiedy rzuciłam się w wir tzw.kariery ucierpiało na tym znacznie moje gotowanie,teraz,będąc szczęśliwą bezrobotną(póki co)odkrywam na nowo uroki gotowania,szukania nowości,"uzdrawiania"mojej kuchni stąd moja radość,że mogę od Was sporo się nauczyć:)i obiecuję,że będę pilną uczennicą;)
U mnie w domu uczono mnie szacunku do chleba i całowania kromki,która spadła:)piękny obyczaj
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja chleb daję kurom:-)lub suche bułki zamieniał na bułkę tartą, lub starszy chleb, ale nie za stary, moczę w rostrzepanym jajku i smażę z obu stron.
Tak usmażony podaje z cukrem lub dżemem, co kto lubi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

coby ponarzekać

Dziś nie pracuję, jutro nie pracuję(prawdopodobnie), pojutrze też mam wolne. A w sobotę nie mam wolnego dnia.
Ani wyjechać ani w domu zostać.
Pies chrapie cichutko. Ciekawe co mu się śni. Jedzenie, albo suczki, albo więcej jedzenia.
Zrobię sobie kakao i dodam bitej śmietany.
Dobrze, że nie mam w domu wagi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aniu
"Dobrze, że nie mam w domu wagi."

wagi kłamią przecież ;)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też nie mam wagi...Waga to zbędny pożeracz kurzu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zawsze podejrzewałam, ze coś z nimi nie tak.
Lepiej nie miec wagi i nie stresować się.
A jak przytyję za dużo to poznam to podczas biegu za psem.
Albo podczas wkladania dresów, kiedy lużne zazwyczaj spodnie staja sie ciasne.
Dobra. Ide po drugie kakao.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cholibka, też nie mam wagi ;) U mamy się ważę, na razie nie narzekam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jejku Vi, a niby po co się ważysz? Kruszynka z Ciebie i chyba żaden serniczek tego nie zmieni :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (250 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry