Widok
Dziwne rzeczy tu ludzie wypisują. Jeśli się wyśpisz to nie ma znaczenia o której wyjdziesz jeździć. Jasne, że jak się człowiek kładzie spać o 1 w nocy i wstaje o 5, to przez cały tydzień ciężko tak ciągnąć. Ja codziennie wstaję o 6:00, jem małe śniadanko, wychodzę z psem i ok. 1h jadę do roboty (powrót też ok 1h). Po całym tygodniu trochę to odczuwam, ale tylko dlatego że czasem nie mogę się powstrzymać od napie...lania :)
Podsumowując: jesteś zupełnie normalnym przypadkiem cyklozy :)
Podsumowując: jesteś zupełnie normalnym przypadkiem cyklozy :)
po imprezie w ogole kiepsko sie jedzie bo czlowiek juz na wstepie jest odwodniony :P ostatnio bezposrednio po "Zabawie" zrobilem 80km i to nie byl najlepszy pomysl szczegolnie z 0,25l wody przy sobie...
polecam jazde na rowerze po sniadaniu a nie przed i z zarciem zabieranym ze soba.. i duuuzo wody :D masochizm na rowerze... to nie o to chodzi przeciez
polecam jazde na rowerze po sniadaniu a nie przed i z zarciem zabieranym ze soba.. i duuuzo wody :D masochizm na rowerze... to nie o to chodzi przeciez
W zeszłym roku, od czerwca do września, jeździłem 3-4 razy w tygodniu (nigdy rzadziej) w godzinach 6.30 do 8.30. Ostra jazda po lesie, bez oszczędzania się. Nie mniej niż 40 km. Bez śniadania. Schudłem około 6 kg (z 88 kg na 82 kg) i we wrześniu byłem wykończony. Na tyle, że musiałem sobie zrobić dłuższą przerwę od rowerowania. Dzisiaj, z perspektywy czasu oceniam, że to nie było najlepsze rozwiązanie. Po pierwsze, chyba jednak warto coś przed treningiem zjeść. Po drugie, może niekoniecznie ostre XC po po lesie o tej porze. Po trzecie, trzeba wziąć pod uwagę, że takie poranne treningi niosą za sobą mocne zmęczenie po południu, co nie ma najlepszego wpływu na pracę/szkołę. Generalnie, odradzam tego rodzaju masochizm.
zdziwisz się, Białek napisał(a):
> Żeby pojeździć godzinę i zdążyć do pracy muszę rozpocząć około
> piątej rano. Czy to jeszcze normalne? :-). Pozdro
jak już ci się uda wstawać o tej godzinie (w co szczerze wątpię :-))) to się zdziwisz, jak wiele osób wtedy roweruje (głównie w drodze do pracy, ale nie tylko)
pzodr
ps na tyle blisko mam do pracy, że pobudka o 6.30 wystarczy, aby se godzinę porowerować ;-p
> Żeby pojeździć godzinę i zdążyć do pracy muszę rozpocząć około
> piątej rano. Czy to jeszcze normalne? :-). Pozdro
jak już ci się uda wstawać o tej godzinie (w co szczerze wątpię :-))) to się zdziwisz, jak wiele osób wtedy roweruje (głównie w drodze do pracy, ale nie tylko)
pzodr
ps na tyle blisko mam do pracy, że pobudka o 6.30 wystarczy, aby se godzinę porowerować ;-p