Tego UAZa machnęliśmu z kumplem wałkiem na niebiesko.
Myśłeliśmy o białym pasku, ale okazało się to niepotrzebne.
I tak, kiedy zajeżdżaliśmy pod nocnik, cała żulia znikałą po bramach...
rozwiń
Tego UAZa machnęliśmu z kumplem wałkiem na niebiesko.
Myśłeliśmy o białym pasku, ale okazało się to niepotrzebne.
I tak, kiedy zajeżdżaliśmy pod nocnik, cała żulia znikałą po bramach :D
A cudem była moja ówczesna babaczka. Mała drobna blondyneczka w ciemnych okularach.
Za jego kierownicą.
Ja musiałem jej biegi zmieniać, bo fizycznie nie dawała rady... ale widok Jej za kółkiem był cudowny. Uaz bez dachu w plenerze...
Cud..miód..
zobacz wątek