Widok
nasi poznali się pierwszy raz na szybko (pojechaliśmy do ikei i w drodze powrotnej wpadliśmy do mojego domu na kawę), a potem na naszych oficjalnych zaręczynach, które zorganizowałam u siebie, zaprosiłam "druga stronę" włącznie z rodzeństwem i ich rodzinami (których już od dawna znałam), było bardzo miło, dogadali się, atmosfera luźna i sympatyczna (uff:). ale jeśli obie rodziny pochodzą z dwóch różnych światów, albo jedni czy drudzy rodzice "mają swoje różne" i sądzimy, że mogą "nie zaskoczyć" , to doradzam neutralny grunt i neutralny powód (kawka i oglądanie sali weselnej - jak proponuje brzoskwisia, czy niedzielny obiadek w restauracji).
u mnie spotkanie rodzicow odbylo sie u nas na 2 tyg przed slubem pewnie tez poznaliby sie dopiero na slubie dlatego ze ja panicznie balam sie tego spotkania ale moj juz teraz maz sie wkurzyl i postawil mnie przed faktem dokonaym ze rodzice przyjada za dwa dni i mam cos zorganizowac na poczatku bylo dretwo ale potem jakos poszlo:)
a nasi rodzice odrazu jak dowiedzieli sie o zareczynach sami uwarzali ze fajnie bedzie sie wkoncu poznac:) wiec zorganizowalismy kolacyjke zareczynowa tym razem dla rodzinki nawet nieuwierzycie jak super sie wszyscy dogadali heheh pozatym okazalo sie ze tatusiowie nasi znali dalsza rodzinke swoja heheh od tej kolacyjki widza sie na wszystkich mozliwych spotkaniach rodzinnych takich jak urodzinki imieninki ostatnio bylysmy z mamkami po sukienke dla mnie:)
hehe...a nasi rodzice znaja sie juz od dawna, bo nawet w "mlodosci" chodzili razem na prywtki...lecz jakos nie ma miedzy nimi wielkiej euforii, akceptuja siebie..ale nie ma zadnego wspolnego grilowania, wyjazdow...a moze to dobrze, bo tak dziwnie byloby przed slubem jechac "cala wielka rodzina niby.."
ps. przyznaje ze lubie swoich tesciow:) no i mam nadzieje ze oni mnie tez:)...
perełko...to przykre..ale niedlugo bedziesz miala swoja rodzinke i to najwazniejsze:) pozdrawiam
ps. przyznaje ze lubie swoich tesciow:) no i mam nadzieje ze oni mnie tez:)...
perełko...to przykre..ale niedlugo bedziesz miala swoja rodzinke i to najwazniejsze:) pozdrawiam
Fajnie, że tak miło wspominacie to wasze pierwsze spotkanie :) Bardzo ciepło piszecie o teściach - to super. Zaczynam zastanawiać się skąd biorą się te kawały o teściowych ;) Ja bardzo lubię swoich przyszłych teściów. Niesamowici ludzie, podziwiam ich za swój upór w dążeniu do tego, żeby ich dzieciom dobrze się w życiu układało. To w końcu dzięki nim mój Misio nie poszedł do wojska w Rosji i nie pojechał do Czeczeni.