Widok
ja sobie jakoś nie wyobrażam, żeby nasi rodzice (w moim przypadku tylko tata) poznali się dopiero na ślubie, dziwnie:))nasi się znają już od dawna, grille, imieniny, razem na domek za miastem, trochę tego już było:))nie wyobrażam sobie, żeby się nie znali, no ale my mamy 10 letni staż, może to też dlatego:))
Spotanie mojej Mamy i Rodziców mojego Narzeczonego wypadło bardzo fajnie. Panie przypadły sobie bardzo do gustu a na koniec wspólnej obiado-kolacji, były już na TY. Dobrzy Teściowie to skarb, ja wiem że moi przyszli, tacy właśnie są i cieszę się niezmiernie z tego powodu. Moj luby również lubi moją Mamę. Czego i Wam wszystkim życzę :)
U mnie to samo, teściowie to skarb :) Na szczęście już mieli okazję sie poznać, na naszych oficjalnych zaręczynach i wypadło całkiem miło, teraz jak jest okazją to tez się spotykają, ale to raczej raz w roku ze względu na dzielące kilometry :) Wydaje mi się że warto takie spotkanie zaaranżować, tym bardziej że goście z dwóch stron nie będą się raczej znać a warto znac odpowiedź na pytania typu, a którzy to rodzice panny luba pana młodego? itp. Tym bardziej, że jest parę wspólnych spraw jak chociażby błogosławieństwo które warto by wspólnie uzgodnić. Pozdrawiam
Przed ślubem błogosławieństwo dostanę tylko ja od moich rodziców. Alek zdecydował się nie przyjmować wiary katolickiej...
Już dużo wcześniej myśleliśmy o zapoznaniu naszych rodziców, bo w końcu jesteśmy ze sobą 4 lata, ale nie mieliśmy okazji, bo mój tata pływa a jego tata jest cały czas w rozjazdach. Teraz mamy tryb przyspieszony zapoznawania, bo nasz ślub przyspieszył się o rok przez zupełny przypadek... :)
Już dużo wcześniej myśleliśmy o zapoznaniu naszych rodziców, bo w końcu jesteśmy ze sobą 4 lata, ale nie mieliśmy okazji, bo mój tata pływa a jego tata jest cały czas w rozjazdach. Teraz mamy tryb przyspieszony zapoznawania, bo nasz ślub przyspieszył się o rok przez zupełny przypadek... :)
Ja z moim Tomkiem jesteśmy ze sobą 2,5 roku. Po roku wzieliśmy razem kredyt, kupilismy mieszkanko i od listopada tam mieszkamy.
Nasi Tatusiowie spotkali się na odbiorze mieszkania w czerwcu ur. Potem jak Tomek wyjechał, "wpadłam" do przyszłych Tesciów z Tatą i siostrzyczką, bo Teściowa tak nalegała, ze nie mogłam odmówić. Śmiesznie było, bo Tomek przecież wyjechał ... :)) Zostawił mnie z tym ambarasem samą, ale było szalenie sympatycznie.
No i w końcu w naszym mieszkanku wyprawiliśmy II dzień Świąt. Byli rodzice z rodzeństwem i ich rodzinami. Stres potworny, ale wyszło lepiej niż myslałam. Zachęcam do spotkań przed ślubem - fajnie jak rodzinki się sobie przypatrza i zżyją.
Nasi Tatusiowie spotkali się na odbiorze mieszkania w czerwcu ur. Potem jak Tomek wyjechał, "wpadłam" do przyszłych Tesciów z Tatą i siostrzyczką, bo Teściowa tak nalegała, ze nie mogłam odmówić. Śmiesznie było, bo Tomek przecież wyjechał ... :)) Zostawił mnie z tym ambarasem samą, ale było szalenie sympatycznie.
No i w końcu w naszym mieszkanku wyprawiliśmy II dzień Świąt. Byli rodzice z rodzeństwem i ich rodzinami. Stres potworny, ale wyszło lepiej niż myslałam. Zachęcam do spotkań przed ślubem - fajnie jak rodzinki się sobie przypatrza i zżyją.
Fajnie, że tak miło wspominacie to wasze pierwsze spotkanie :) Bardzo ciepło piszecie o teściach - to super. Zaczynam zastanawiać się skąd biorą się te kawały o teściowych ;) Ja bardzo lubię swoich przyszłych teściów. Niesamowici ludzie, podziwiam ich za swój upór w dążeniu do tego, żeby ich dzieciom dobrze się w życiu układało. To w końcu dzięki nim mój Misio nie poszedł do wojska w Rosji i nie pojechał do Czeczeni.