Widok
Pieski luzem w TPK
Nieśmiało chciałbym odświeżyć problem psów biegających bez smyczy po TPK. Przepisy mówią jasno, że jest to niedozwolone. Nie mam nic przeciwko pieskom jako takim, ale doberman goniący za rowerzystą to już coś niefajnego (sytuacja z dzisiejszej przejażdżki). Jeżeli macie znajomych z psami - zwróćcie im na to uwagę. Może redakcja trojmiasto.pl powinna odświeżyć temat jakimś krótkim artykułem?
Miałem sukę owczarka niemieckiego, z założenia chodzącą zawsze luzem, poza dużym zagęszczeniem ludzi. W związku z takim założeniem była wyuczona chodzić przy nodze i biegać przy rowerze, biegałem z nią i jeździłem po TPK. Oczywiście na smyczy też umiała chodzić bez ciągnięcia. Było polecenie 'biegaj' po którym mogła chodzić gdzie chce bez przekraczania krawężnika. Po jej śmierci nie mam psa już od lat ze względu na przepisy. Psy na sznurku i ptaki w klatce to barbarzyństwo.
Jeżeli właściciel nie potrafi ułożyć psa to niech go nie męczy trzymając ciągle na smyczy. Miałem również jak mój poprzednik owczarka niemieckiego, chodziłem z nim szkolenia i nigdy oprócz tramwajów itp nie chodził na smyczy i bez kagańca. Trzeba włożyć trochę pracy żeby go ułożyć a ludzie są za leniwi, wychodzą z założenia, że jakoś tam będzie.
Dlaczego rowerzyści patrzą tylko na czubek własnego nosa? Zapierdzielaja wszędzie ile fabryka dała... w lesie, na chodnikach, w parkach... i gdzieś mają to że tam chodzą psy które mogą po prostu zginąć jak rozpędzony rowerzysta w nich wjedzie? Ja już kilka razy w ostatniej chwili uratowałam mojego psa przed kołami roweru... każdy się czepia psów a one też mają prawo się wybiegać np. w lesie czy parku a nie być ciągniete na smyczach!Mało jest scieżek rowerowych? Trzeba wszystkich i wszędzie terroryzowac tymi rowerami? Wymagacie tylko swoich praw a przepisów większośc nie przestrzega!!!!
Każdy się czepia innych, a nie psów. Każdy się czepia wszystkich, tylko nie siebie. Dlatego najlepiej jest być kierowcą, jeździć na rowerze, mieć psa i syna motocyklistę, oraz wnuczkę na biegowym. Dobrze by było kupić sobie rolki, bo rolkarze mnie czasem wpieniają :)
PS. Cztery wykrzykniki wymagają melisy.
PS. Cztery wykrzykniki wymagają melisy.
Na mnie posiadanie psa wpływało łagodząco. Wyjazd na rower koi nerwy. A czytanie forów i jazda samochodem w korku wymaga powściągania irytacji. Może zamiast tej melisy idź z pieskiem na spacer? A jeśli musisz tu zostać, to przed wciśnięciem "wyślij" weź głęboki oddech, policz do 10 i przeczytaj czym chcesz uraczyć adwersarza. Ja czasem klikam wstecz, bo czasem nie warto.
Sęk w tym, żeby jakoś się w tej wspólnej przestrzeni poukładać. Pisze Pani, że piesek ma prawo się wybiegać, a czy sarenki, zajączki I inna zwierzyna ma prawo do spokoju w swoim środowisku? Decydując się na pieska trzeba zdawać sobie sprawę z konsekewncji I szanować prawo innych do życia bez piesków. W przypadku konfliktu - wyrocznią jest prawo, a to jest jasne
Pana wypowiedz jest niespójna, skoro szanuje Pan spokój leśnych zwierzątek to dlaczego popiera Pan szaleńczą jazdę lasami na rowerach? W przypadku konfliktu prawo niewiele pomoże jeżeli na zderzeniu z rozpędzonym rowerem ucierpi lub straci życie zwierzę lub dziecko:( Dlaczego więc rowerzyści nie szanują prawa innych do życia bez obaw o potrącenie przez rozpędzone rowery? Mam wrażenie że rowerzyści najchętniej zawładnęliby wszystkie miejsca... żądają miejsca na ulicy, proszę bardzo mają wytyczone miejsca, żądają ścieżek rowerowych, proszę jest ich mnóstwo... zapierdzielają z prędkością światła po lasach nie bacząc że chodzą tam też ludzie, dzieci i zwierzęta. Świetnym przykładem jest park Regana na Zaspie, wokół mnóstwo ścieżek rowerowych ale rowerami trzeba zaperdzielać po ścieżkach spacerowych pełnych ludzi nie bacząc na to że to niebezpieczne. Tak trudno niektórym rowerzystom pomyśleć że nie są sami na świecie, a ich bezmyślne zachowanie może kogoś kosztować życie lub zdrowie?
a ja nie boję się piesków bardziej niż...
SMYCZY
te budzą moją grozę, lęki, zimne poty, niemal moczenia nocne,
uaaaach, brrrrrr
i wszystko jedno, czy na jej końcu jest dobreman, wilczarz czy york
cienka, kewlarowa, niewidoczna garrota... brrrr....
jak mnie pies goni, mam różne opcje, ale jak wpadam w garrotę - nie bałdzo
SMYCZY
te budzą moją grozę, lęki, zimne poty, niemal moczenia nocne,
uaaaach, brrrrrr
i wszystko jedno, czy na jej końcu jest dobreman, wilczarz czy york
cienka, kewlarowa, niewidoczna garrota... brrrr....
jak mnie pies goni, mam różne opcje, ale jak wpadam w garrotę - nie bałdzo
Zgadzam się. W przepisach nie ma nic "o nie zapier...." na rowerze, ale jest wyraźnie napisane, że pies powinien być na smyczy. Szczególnie w takim terenie chronionym.
Sam jestem liberalny wobec wyprowadzania psów bez smyczy, bo mam psa i często to robię. Jednak pies, to zawsze pies i nie ma pewności jak zareaguje. Jak widzę rowerzystę, to przywołuję go do siebie i nie spuszczam z oka.
Większość psów jest naprawdę spoko, ale niedobrą krew robi kilku właścicieli, którzy nie wychowają psa a potem beztrosko puszczają samopas.
Sam jestem liberalny wobec wyprowadzania psów bez smyczy, bo mam psa i często to robię. Jednak pies, to zawsze pies i nie ma pewności jak zareaguje. Jak widzę rowerzystę, to przywołuję go do siebie i nie spuszczam z oka.
Większość psów jest naprawdę spoko, ale niedobrą krew robi kilku właścicieli, którzy nie wychowają psa a potem beztrosko puszczają samopas.
Pies jest psem, niezależnie jakiej rasy i lubi osiągać prędkości ponaddźwiękowe na dystansach sprinterskich. Przebieżka 10 km galopem to dla psa mordęga, a nie wybieganie, czy zabawa. Rowerem należy jechać tak, aby piesek (choćby i wielkości kuca) poruszał się długim kłusem. Biegiem natomiast można ile fabryka dała (może za wyjątkiem yorków i innych rat-size), bo człowiek psa raczej nie zabiega.
No i na długich trasach unikamy asfaltu, ale tu mowa na szczęście o TPK.
No i na długich trasach unikamy asfaltu, ale tu mowa na szczęście o TPK.
Cytat
" każdy się czepia psów a one też mają prawo się wybiegać np. w lesie czy parku a nie być ciągniete na smyczach "
A gdzie to prawo jest zapisane jeśli łaska.
Puszczanie psa luzem w lesie jest głupotą.
Szaleńcza jazda na rowerze również jest naganna.
Obawiam się jednak że więcej jest psów puszczanych bez smyczy niż rozpędzonych rowerzystów poza ścieżkami dla rowerów.
Jeśli chodzi o Park Reagana to nigdzie nie jest napisane że gruntowe dróżki są tylko dla spacerujących.
" każdy się czepia psów a one też mają prawo się wybiegać np. w lesie czy parku a nie być ciągniete na smyczach "
A gdzie to prawo jest zapisane jeśli łaska.
Puszczanie psa luzem w lesie jest głupotą.
Szaleńcza jazda na rowerze również jest naganna.
Obawiam się jednak że więcej jest psów puszczanych bez smyczy niż rozpędzonych rowerzystów poza ścieżkami dla rowerów.
Jeśli chodzi o Park Reagana to nigdzie nie jest napisane że gruntowe dróżki są tylko dla spacerujących.
cyt. popiera Pan szaleńczą jazdę lasami na rowerach?
SZALEŃCZĄ ? 30-35 km/h to normalna prędkość dla regularnego rowerzysty na zjeździe z górki. Szaleńczym bym określił 50km/h
cyt. jeżeli na zderzeniu z rozpędzonym rowerem ucierpi lub straci życie zwierzę lub dziecko.
niezły przykład demagogii oderwanej od życia. 1 przypadek na 5lat w całej Polsce? Jakoś nie słyszałem o masowej śmierci od roweru, za to od samochodu tysiące rocznie...
cyt. zapierdzielają z prędkością światła po lasach nie bacząc że chodzą tam też ludzie, dzieci i zwierzęta. Świetnym przykładem jest park Regana na Zaspie, wokół mnóstwo ścieżek rowerowych ale rowerami trzeba zaperdzielać po ścieżkach spacerowych pełnych ludzi nie bacząc na to że to niebezpieczne.
po pierwsze nie wiedziałem, ze światło porusza się z prekościami do 40km/h (szybciej w lesie to naprawdę ciężko) nie wspominając, że p.Einstein wykluczył osiągnięcie pr,światła przez obiekty o niezerowej masie spoczynkowej.
po drugie najpierw sz.p.ania pisze o lesie, aż tu nagle przeskok do Parku Reagana, który od najbliższego lasu ma ok.10 km
SZALEŃCZĄ ? 30-35 km/h to normalna prędkość dla regularnego rowerzysty na zjeździe z górki. Szaleńczym bym określił 50km/h
cyt. jeżeli na zderzeniu z rozpędzonym rowerem ucierpi lub straci życie zwierzę lub dziecko.
niezły przykład demagogii oderwanej od życia. 1 przypadek na 5lat w całej Polsce? Jakoś nie słyszałem o masowej śmierci od roweru, za to od samochodu tysiące rocznie...
cyt. zapierdzielają z prędkością światła po lasach nie bacząc że chodzą tam też ludzie, dzieci i zwierzęta. Świetnym przykładem jest park Regana na Zaspie, wokół mnóstwo ścieżek rowerowych ale rowerami trzeba zaperdzielać po ścieżkach spacerowych pełnych ludzi nie bacząc na to że to niebezpieczne.
po pierwsze nie wiedziałem, ze światło porusza się z prekościami do 40km/h (szybciej w lesie to naprawdę ciężko) nie wspominając, że p.Einstein wykluczył osiągnięcie pr,światła przez obiekty o niezerowej masie spoczynkowej.
po drugie najpierw sz.p.ania pisze o lesie, aż tu nagle przeskok do Parku Reagana, który od najbliższego lasu ma ok.10 km
bo w mieście nie powinno się trzymać większych psów, chłopstwo ze wsi się zjechało. Ja mam yorka i jest super, nigdy więcej żadnego innego psa.Biega luzem po trawniku przed domem - na zewnątrz smycz mimo że jest ułożony. Co jak zobaczy sukę z cieczką po drugiej stronie ulicy, a ktoś będzie jechał samochodem ? Widzisz tylko czubek własnego nosa.
-w tpk jeszcze zaden psiak duzy ,maly nie atakowal... raz sie puscil ,ale odpadl po 1km ...,natomiast wiele razy mialem nieprzyjemnosc spier....alac (na moje szczescie szosa) przed psimi straznikami gospodarstw wiejskich polozonych na zulawach...,odpuszczaja bo moc w kopytach ,ale gdybym jechal z dzieckiem ,a skarb na malym rowerku?
Psy mają prostą filozofię: jak ucieka to gonić. Om szybciej jedziesz tym piesek bardziej zacięty. Oczywiście taki obszczekiwacz pewnie by przestraszył dziecko, ale raczej by nie chwytał
Mnie kilka razy dogoniły i próbowałem kopać, ale jedyne dwie próby capnięcia skończyły się dostaniem pod pedał i skowytem. Najwięcej nogawkę miałem poszarpaną przez własnego psa, mogłem dokładnie obserwować instynkty (mała prędkość, niechęć do zrobienia mi krzywdy). Krótkie szkolenie zakończyło radosne polowania. Psa bardzo interesuje dziwacznie poruszająca się noga. Prawdopodobnie istnieją psy, króre bez problemu wpijają się w łydkę, ale 99% wiejskich burków po zetknięciu z kadencją 100 skomle w rowie.
Mnie kilka razy dogoniły i próbowałem kopać, ale jedyne dwie próby capnięcia skończyły się dostaniem pod pedał i skowytem. Najwięcej nogawkę miałem poszarpaną przez własnego psa, mogłem dokładnie obserwować instynkty (mała prędkość, niechęć do zrobienia mi krzywdy). Krótkie szkolenie zakończyło radosne polowania. Psa bardzo interesuje dziwacznie poruszająca się noga. Prawdopodobnie istnieją psy, króre bez problemu wpijają się w łydkę, ale 99% wiejskich burków po zetknięciu z kadencją 100 skomle w rowie.