Film zacząłem oglądać szczerze nie znając ani reżysera ani podstawy na której został zrobiony. Z kilometra śmierdziało mi takim skrajnie ideologicznym i tępym bełkotem, bez argumentów i sensu....
rozwiń
Film zacząłem oglądać szczerze nie znając ani reżysera ani podstawy na której został zrobiony. Z kilometra śmierdziało mi takim skrajnie ideologicznym i tępym bełkotem, bez argumentów i sensu. Toteż gdy z ciekawości zajrzałem pod koniec filmu do wujka Google żeby zobaczyć czyje to ma być "dzieło" zupełnie nie byłem zaskoczony. Szczerze mówiąc zastanawiam się za co Olga Tokarczuk dostała Nobla bo ciekawiej byłoby chyba czytać baśnie braci Grimm. Jak komuś się nudzi może śmiało oglądać, pod warunkiem że jest wyspany, bo w przeciwnym razie zaśnięcie w połowie filmu gwarantowane.
zobacz wątek