Widok
Stworku
Anatomia i kultura fizyczna to moje koleżanki. Trzeba przy nich pokozaczyć:)
Na poważnie-posiadam niewytłumaczalną silną fobię pod tytułem "LEKARZ" powodującą, że właśnie ryzykuję, ale bez wariactw.
Przez dobre lata w plan dnia miałem wpisane różnorodne treningi fizyczne. Zdarzały się powiązane z tym kontuzje, urazy. W związku z tym, trochę swe ciało znam, ale na pewno nie na tyle, co da prześwietlenie i lekarska diagnoza.
Ciekawe muszą być takie badania na podłożu(sianie wody-fajnie brzmi) i wnioski z nich płynące. O tej święconej wodzie to gdzieś już pisałaś, do dziś pamiętam, a taka marchew to świetny towar na stoisko promocyjne, kupujesz 4kg, a 2kg masz gratis ;)
Na poważnie-posiadam niewytłumaczalną silną fobię pod tytułem "LEKARZ" powodującą, że właśnie ryzykuję, ale bez wariactw.
Przez dobre lata w plan dnia miałem wpisane różnorodne treningi fizyczne. Zdarzały się powiązane z tym kontuzje, urazy. W związku z tym, trochę swe ciało znam, ale na pewno nie na tyle, co da prześwietlenie i lekarska diagnoza.
Ciekawe muszą być takie badania na podłożu(sianie wody-fajnie brzmi) i wnioski z nich płynące. O tej święconej wodzie to gdzieś już pisałaś, do dziś pamiętam, a taka marchew to świetny towar na stoisko promocyjne, kupujesz 4kg, a 2kg masz gratis ;)
c
Nie kozacz anatomicznie :), nie warto ryzykować konsekwencji.
O dwa razy cięższych niż normalnie marchewkach ze Śląska krążą legendy od lat :) Dla mnie "numero uno" w okolicach Gdańska są chyba te gospodarstwa w poblizu hałdy. I legenda o krowie która się złamała na pół. Jakiś czas temu dziewczyny ode mnie z pracy posiały na podłoże wodę z jakiegoś kanału okołohałdowego, jak wrócę do Gdańska to się zapytam co im z tego wyszło (podważyło wieczko, wyszło i udało się w siną dal). Życie jest wszędzie :) Z innych ciekawych rzeczy posianych na płytkę, przekonaliśmy się naocznie, szczególnie bujnie życie pleni się w wodzie święconej (nic dziwnego).
O dwa razy cięższych niż normalnie marchewkach ze Śląska krążą legendy od lat :) Dla mnie "numero uno" w okolicach Gdańska są chyba te gospodarstwa w poblizu hałdy. I legenda o krowie która się złamała na pół. Jakiś czas temu dziewczyny ode mnie z pracy posiały na podłoże wodę z jakiegoś kanału okołohałdowego, jak wrócę do Gdańska to się zapytam co im z tego wyszło (podważyło wieczko, wyszło i udało się w siną dal). Życie jest wszędzie :) Z innych ciekawych rzeczy posianych na płytkę, przekonaliśmy się naocznie, szczególnie bujnie życie pleni się w wodzie święconej (nic dziwnego).
Adaś
Będąc ciut natrętnym chciałbym zauważyć, że policja raczej nie odpisze Tobie na tym hp.
Kiepsko nie?
Napiszę więc ja.
Jako że nie masz prawa jazdy, dedukując samochodu również nie używasz, nie warto "tłuc" się do PL zapchanymi autobusami - z Hamburga do Gdańska kursują tanie linie lotnicze.
To co??
Wpadniesz po wędzoną makrelę i królewski ser?
Przy okazji mógłbyś pozwać przed sąd tego i owego. hłe hłe hłe ;)
Kiepsko nie?
Napiszę więc ja.
Jako że nie masz prawa jazdy, dedukując samochodu również nie używasz, nie warto "tłuc" się do PL zapchanymi autobusami - z Hamburga do Gdańska kursują tanie linie lotnicze.
To co??
Wpadniesz po wędzoną makrelę i królewski ser?
Przy okazji mógłbyś pozwać przed sąd tego i owego. hłe hłe hłe ;)
Stworku
haha najlepszy to był wtedy widok znajomej, gdy na swój nakaz udania się do lekarza w celu prześwietlenia kolana usłyszała moje słowa:
- pojadę do lekarza rowerem.
I zanim tam dojadę kolano się "rozrusza".
(do lekarza nie dojechałem nigdy)
Jeśli idzie o zanieczyszczenia i roślinność zawsze "fascynowały" mnie dwa ogrody działkowe w centrum Gdańska tj. w Oliwie, oraz na Zaspie. I ten bezcenny widok hamującej SKM-ki rozpylającej na te tereny opiłki z klocków hamulcowych. Haha ale nr 1 pozostaną, dla mnie, ogródki pomiędzy Redłowem a Orłowem, sąsiadujące bezpośrednio z cmentarzem. Tam to dopiero rosło i kwitło.
- pojadę do lekarza rowerem.
I zanim tam dojadę kolano się "rozrusza".
(do lekarza nie dojechałem nigdy)
Jeśli idzie o zanieczyszczenia i roślinność zawsze "fascynowały" mnie dwa ogrody działkowe w centrum Gdańska tj. w Oliwie, oraz na Zaspie. I ten bezcenny widok hamującej SKM-ki rozpylającej na te tereny opiłki z klocków hamulcowych. Haha ale nr 1 pozostaną, dla mnie, ogródki pomiędzy Redłowem a Orłowem, sąsiadujące bezpośrednio z cmentarzem. Tam to dopiero rosło i kwitło.
c
To musiał być widok :D
W tamtej okolicy z elementów wyższych niz 2m a nie będących świetlnymi naprowadzaczami dla samolotów (nie mam pojęcia jak się to profesjonalnie nazywa) jest chyba tylko jedna samotna wierzba, żadnych drzew owocowych, niestety. A moze i stety, biorąc pod uwagę wszystkie wielkie smogowate ulice naokoło i lotnisko w pobliżu.
W tamtej okolicy z elementów wyższych niz 2m a nie będących świetlnymi naprowadzaczami dla samolotów (nie mam pojęcia jak się to profesjonalnie nazywa) jest chyba tylko jedna samotna wierzba, żadnych drzew owocowych, niestety. A moze i stety, biorąc pod uwagę wszystkie wielkie smogowate ulice naokoło i lotnisko w pobliżu.
Stworku
Ciepły deszcz padał sowicie i tak mnie jakoś naszło. Środek nocy, wino poderwało wyobraźnię i wyskoczyłem w szortach. Pędząc po skoszonej trawie uważałem na jeże(o 2 w nocy lubią urządzać spacerek w ogródku), a stąpając po trelince pestki po czereśniach wpijały się w stopy- niezły masaż :)
Co do ziemskiego nieużytku w Twej okolicy, hmmmm... zrób wcześniej tam zwiad.
Mam pewne doświadczenia z biegania po opuszczonych zarośniętych terenach w wakacyjne miesiące:
ano przedzieram się kiedyś przez bujne, torfowe chaszcze-patrzę piękna zdziczała wisienka, owocu w sam raz na 5l winka. Zahipnotyzowała mnie. Już sięgam owocu, już ładuję do tobołka iii łup- budzę się w 3m zarośniętej studni. Kolano do dziś mnie strzyka.
Co do ziemskiego nieużytku w Twej okolicy, hmmmm... zrób wcześniej tam zwiad.
Mam pewne doświadczenia z biegania po opuszczonych zarośniętych terenach w wakacyjne miesiące:
ano przedzieram się kiedyś przez bujne, torfowe chaszcze-patrzę piękna zdziczała wisienka, owocu w sam raz na 5l winka. Zahipnotyzowała mnie. Już sięgam owocu, już ładuję do tobołka iii łup- budzę się w 3m zarośniętej studni. Kolano do dziś mnie strzyka.
mysle
ze Polki nie nadaja sie na SS-manki. Ale staja sie trucizna w rekach Nazistek.
Ale miec kompleksy ze nie jest sie diablem?
Ze zdzieiwniem przygladac sie musialem jak wciskala sie sie w ten czarno czerwony kostium z mordercza mina. Gdyby nie te zielone jak jezioro oczy.
Kazda reakcja byla napadem wrogim, alez NIE byla krnabroscia, chamstwem, ba nie mowie juz ani slowa!
Co jest gorsze od tego ?
Biale rekawiczki.
Dunskiej historycznej metamorfozy przeszczepu niepewnosc.
Ale miec kompleksy ze nie jest sie diablem?
Ze zdzieiwniem przygladac sie musialem jak wciskala sie sie w ten czarno czerwony kostium z mordercza mina. Gdyby nie te zielone jak jezioro oczy.
Kazda reakcja byla napadem wrogim, alez NIE byla krnabroscia, chamstwem, ba nie mowie juz ani slowa!
Co jest gorsze od tego ?
Biale rekawiczki.
Dunskiej historycznej metamorfozy przeszczepu niepewnosc.
Khem...
Profesor Nierozczarek rzecze:
Nawet podczas niewinnej wymiany złośliwości na forum, stosować należy podejście holistyczne, zachowanie proporcji wydaje się tu być złotym środkiem, zniekształcanie formy całości i wyolbrzymianie jednych elementów kosztem drugich jest zabiegiem absolutnie wykluczonym...
Adaś, gdybyśmy robili coś co ma znaczenie, zgodziłabym się z tobą. Ale my wymieniamy złośliwości, to nic nie znacząca gra, w której nie obowiązują zasady. (ale kwasy tak).
Nawet podczas niewinnej wymiany złośliwości na forum, stosować należy podejście holistyczne, zachowanie proporcji wydaje się tu być złotym środkiem, zniekształcanie formy całości i wyolbrzymianie jednych elementów kosztem drugich jest zabiegiem absolutnie wykluczonym...
Adaś, gdybyśmy robili coś co ma znaczenie, zgodziłabym się z tobą. Ale my wymieniamy złośliwości, to nic nie znacząca gra, w której nie obowiązują zasady. (ale kwasy tak).
Stworek
Dam przyklad...wannabe voodoo master...
Wiadomo co to za metoda: Widly z igly, a to kaktus, kumasz.
Wiesz gdzie dzwoni ale nieco zirytowana obecnoscia innych elementow chwytasz sie plakatowych graficznych skojarzen ale jak
wajchy w jednorecznym bandycie liczac na trzy wisienki, bo wiadomo elementow musi byc niewiele, a ty przeciez masz automatycznie otrzymac wisienki, dzwonki bylyby najlepsze ale... itd.
Wiadomo co to za metoda: Widly z igly, a to kaktus, kumasz.
Wiesz gdzie dzwoni ale nieco zirytowana obecnoscia innych elementow chwytasz sie plakatowych graficznych skojarzen ale jak
wajchy w jednorecznym bandycie liczac na trzy wisienki, bo wiadomo elementow musi byc niewiele, a ty przeciez masz automatycznie otrzymac wisienki, dzwonki bylyby najlepsze ale... itd.