Odpowiadasz na:

Kiedyś, dziesięciolecia temu i całą wcześniejszą historię, również hodowało się te Twoje naprzykładowe śliwki odporne na choroby.
Mozolnie krzyżując latami inne odmiany.
I najczęściej... rozwiń

Kiedyś, dziesięciolecia temu i całą wcześniejszą historię, również hodowało się te Twoje naprzykładowe śliwki odporne na choroby.
Mozolnie krzyżując latami inne odmiany.
I najczęściej wychodziło tak, że jak "udała się" odmiana odporna, to była niesmaczna albo mało plenna.
GMO po prostu przyspieszyło ten proces. I sama modyfikacja roślin w laboratorium jako taka czymś szkodliwym nie jest.
Problemem zaczyna być, kiedy robi się krzyżówki, jakie w naturze nigdy by nie powstały. Czy wręcz chimery roślinno-zwierzęce.
Bo żaden szanujący się naukowiec nie jest w stanie w sposób wiarygodny stwierdzić, jak wpłyną one na ludzi w skali dziesiątek czy setek lat.

Kwestia desykacji upraw przed zbiorem powinna być tematem dla jakiegoś Międzynarodowego Trybunału. Bo trąca zbrodnią na ludzkości, czynioną z rozmysłem od wielu lat.
W Polsce może krócej i w mniejszej skali... ale w epoce handlu globalnego i tak większego znaczenia to nie ma.
Jestem w stanie się założyć, że ślady glifosatu można wykryć w organizmach nawet największych "maniaków", żywiących się tylko (w ich mniemaniu) ekologicznie.
Zaufanie (choć też nie stuprocentową pewność) można mieć tylko do tego, co się samemu wyhodowało ;)

zobacz wątek
9 lat temu
~sa∂yl

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry