Odpowiadasz na:

I jeszcze parę słów wyjaśnienia, dla ciebie i innych osób niezorientowanych w temacie.
Glifosat wchłania się przez liscie, ale uszkadza głównie system korzeniowy.
Kiedy roslina... rozwiń

I jeszcze parę słów wyjaśnienia, dla ciebie i innych osób niezorientowanych w temacie.
Glifosat wchłania się przez liscie, ale uszkadza głównie system korzeniowy.
Kiedy roslina zdechnie, jej korzenie również gniją.
Załatwiają to bakterie żyjące w glebie.
Nie jest to kwestia 2-3 tygodni, jak podawało to Monsanto, ale i nie trwa wiecznie.
Na moje laickie oko: 2-3 miesiące.
Mniej więcej po takim czasie "odbijają" pierwsze chwaściory w miejscach popsikanych (a stosuję "końskie" dawki ;)
Gdyby stężenie glifosatu w glebie było jeszcze znaczące, to nic by nowego nie wyrosło.
Zatem jako środek typowo chwastobójczy, stosowany z głową i bez pośpiechu, nie ma sensu jego demonizowanie.
Problemy są dwa:
1. Stosowanie go do desykacji o której pisałem powyżej. Bo tu nie ma szans się rozłożyć. Sam z siebie się nie rozkłada. Flaszka, którą mam w chacie ma 2 lata wazności, a sądzę, że i za 10 czy 20 lat byłby ten środek równie skuteczny.
2. Dodatki stosowane do konkretnych produktów rynkowych, służące np. poprawie wchłanialności przez liście czy uniemożliwiające spływanie z nich pryskanej cieczy. Bo tu już jest wolna amerykanka każdego z producentów i nad tym kompletnie nikt nie panuje. A z tego, co czytałem, niektóre potrafią być dziesiątki czy setki razy bardziej toksyczne dla ludzi, niż sam glifosat. A nikt nie umie powiedzieć, co się z nimi później dzieje: czy się w ogóle rozkładają i w jakim czasie.

zobacz wątek
9 lat temu
~sa∂yl

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry