Widok
Poranny poślizg PKMki
Poranna PKMka z Gdyni do Wrzeszcza tak się spieszyła, że ominęła stację Jasień. Później zatrzymanie. Cofka do peronu i pierwszy kwadrans oczekiwania za nami...
więcej
więcej
SKM-T powinna kursować
tylko między Gd. Śródmieście a Rumią, czyli po swojej linii 250, w całości dwutorowej. Każdy wyjazd poza Rumię na tory pkp plk wiąże się z ruchem mieszanym o różnej "ważności"a to generuje opóźnienia. A co z przewozami od Rumii w kierunku Wejherowa i dalej do okolicznych wioch ? A no tam powinny jeździć PR-y.
skm do Wejherowa jest bez sensu
no chyba że jej celem jest zachęcanie mieszkańców Wejherowa do jazdy samochodem, nikt normalny przecież nie będzie 70 minut do Gdańska jechał i to pociągiem niedostosowanym na takie długie trasy, regio z Wejherowa do Gdańska to 45-50 minut, potrzeba więcej takich szybkich kursów a mniej powolnych skm
Nie masz pojęcia o czym piszesz.
Przewoźnik nie musi mieć swoich pojazdów . Tabor ma zapewnić organizator przewozów. Polregio praktycznie większość kursów na Pomorzu wykonuje pojazdami pomorskiego samorządu. W Zachodniopomorskim cały tabor używane przez tamtejszy oddział Polregio należy do tamtejszego marszałka.
Bzdury piszesz. Za komuny SKM jednak lepiej kursowała przez szerokie zastosowanie składów 3xEN57, obecnie nie
stosowane.
Gorzej było do i z Tczewa po torach dalekobieżnych w Trójmieście. Tu były spóźnienia kolejek z powodu chaotycznego puszczania pociągów towarowych przez PKP w całym kraju. Nie było rozkładu jazdy dla pociągów towarowych - jeździły pomiędzy pociągami pasażerskimi wpływając na ich punktualność, bowiem jeździły wolniej i gdy były już doganiane przez pasażerskie, to wtedy były kierowane na boczne tory na stacjach aby pasażerskie mogły je wyprzedzić.
Te zjazdy były tak wolne, że w efekcie jadący za pociąg pasażerski był zatrzymywany przynajmniej na dwóch semaforach przed stacją. Częstymi ofiarami takich praktyk były pociągi osobowe - potrafiły łapać spore opóźnienia nawet u nas z Tczewa.
Gorzej było do i z Tczewa po torach dalekobieżnych w Trójmieście. Tu były spóźnienia kolejek z powodu chaotycznego puszczania pociągów towarowych przez PKP w całym kraju. Nie było rozkładu jazdy dla pociągów towarowych - jeździły pomiędzy pociągami pasażerskimi wpływając na ich punktualność, bowiem jeździły wolniej i gdy były już doganiane przez pasażerskie, to wtedy były kierowane na boczne tory na stacjach aby pasażerskie mogły je wyprzedzić.
Te zjazdy były tak wolne, że w efekcie jadący za pociąg pasażerski był zatrzymywany przynajmniej na dwóch semaforach przed stacją. Częstymi ofiarami takich praktyk były pociągi osobowe - potrafiły łapać spore opóźnienia nawet u nas z Tczewa.