Widok
Pożar SKM na stacji Gdynia Orłowo
Na stacji Gdynia Orłowo zapaliła się SKM. Już teraz są opóźnienia 20 minut, będą dłuższe.
więcej
więcej
Dramat
Organizacja podczas takich awarii jest po prostu na poziomie mistrzowskim. Zamiana pociągów - czyli zmiana toru, później ponowna zamiana. Oczywiście wszystko na tej samej stacji i nadal oba pociągi stoją. Kompletna dezorientacja ludzi i dezorganizacja komunikacji.
Tempo świetne, 5 przystanków w godzinę.
Tempo świetne, 5 przystanków w godzinę.
Nie chciało mi się stać w korkach więc pomyślałam że auto zostawię na dworcu w Gdyni i przejadę się SKM do Wrzeszcza do lekarza. I co? Droga powrotna zajęła mi godzinę i 40 minut i nie na dworzec w Gdyni bo tam bym była jeszcze później ale do domu na Karwinach. Pierwszy raz od kilku lat przejechałam się SKM. I wy chcecie likwidacji samochodów, parkingów, zwłaszcza Szczurek w Gdyni?? A co człowiek dostaje w zamian poza straconym czasem i nerwami? Trójmiasto nie jest gotowe na alternatywne środki komunikacji. Niestety próbowałam ale nie wyszło. Pożar SKM. To nie jest normalne
Podróże kształcą
Ale jazda. W Orłowie SKMka się paliła, więc ruch jednym torem i opóźnienia. Wiadomo. No i w Sopocie wjechały dwie SKMki na oba tory. I najpierw przez megafon podawali, że jadą w przeciwnych kierunkach, czyli ta z napisem Wejherowo do Gdańska i analogicznie. Wszyscy ludzie wysiadają i wsiadają odwrotnie. Potem się zmieniło i podawali, że jednak inaczej. Po 5 minutach podali znowu, że jednak odwrotnie. Ale ostatni komunikat nie był opisowy, tylko z którego toru jedzie, a nikt nie ogarnia torów i ludzie zwariowali. Niektórzy się przesiadali, niektórzy zostali, inni biegali do kierowników pociągów, kierownicy mówili, że jeszcze nie wiedzą gdzie jadą, dziecku upadł lód, jakiś gość krzyczał do megafonu "{brzydkie słowo} powiedz z którego toru gdzie jedzie", ludzie się przepychali i krzyczeli, słońce zaszło i zrobiło się pochmurno, ktoś zaczął załatwiać potrzeby fizjologiczne na peronie, zawiązało się kółko różańcowe modlące się o odjazdy, ktoś płakał, ktoś go pocieszał, turyści zaczęli rozbijać namioty. No ubaw po pachy. I teraz najlepsze. Na peron wszedł gość w koszulce z logo SKM. To go ludzie grzecznie pytają o jaki ciężki nóż tu chodzi i który pociąg gdzie jedzie a on zaczął tłumaczyć "najpierw pojedzie ten, bo tym torem muszą pojechać dwa pociągi, potem ten ruszy i zjedzie na ten tor". Cisza. Spokój. Ludzie analizują co on wygłasza i wreszcie ktoś walnął "średnio mnie interesuje ile pociągów musi torem przejechać, który pociąg do Gdańska jedzie?", na co gość pokazał palcem na pociąg do Gdańska. Wsiadłem. Okazało się, że pojechałem do Gdyni. Żartuje. Pojechałem do Gdańska. Ale gdyby pociąg ruszył do Gdyni to byłoby to epickie zakończenie historii. :)