Krzywą Wieże to najlepiej pamiętam z Ząbkowic. Chwaliłem się, że któregoś roku zasuwałem w schronisku PTTK w Srebrnej Górze?
Na kuchni siedziała ciotka Sztefa. A ja robiłem za przynieś,...
rozwiń
Krzywą Wieże to najlepiej pamiętam z Ząbkowic. Chwaliłem się, że któregoś roku zasuwałem w schronisku PTTK w Srebrnej Górze?
Na kuchni siedziała ciotka Sztefa. A ja robiłem za przynieś, podaj, pozamiataj. I ciotka Sztefa goniła mnie po zakupy do wsi. To wyglądało mniej więcej tak: gdzie są pomidory? nie ma pomidorów! Manson, weź ruksag i poleć do wsi po pomidory, jo? Więc brałem ruksag i leciałem do wsi po pomidory. Kiedy wracałem z pomidorami ciotka Sztefa na mój widok pytała: Manson, byleś już po te pomidory? Byłem ciotko, tu są. A to szkoda, bo jeszcze masła nie ma, polecisz po masło? No i leciałem. Średnio 8-10 razy dziennie. Jak ktoś ma ochotę niech sobie popatrzy na mapie, jak to jest. Od schroniska do wsi jakiś kilometr. W pionie.
zobacz wątek