Widok
Przejrzałem te wzystkie wątki od góry i nie doczytałem, że to Twoje dziecko wjechało w jakieś inne dziecko
To znaczy że słabo u Ciebie z czytaniem, 3 post od góry:
'' I synek wpadł na córeczkę biednej mamusiu co się wytaczała z auta''
Ale się nie przejmuj pewnie ci to wżyciu nie przeszkadza. Są mało wymagające zawody.
widocznie to Twoje dziecko nie potrafi na tyle dobrze jeździć, aby poruszać się po scieżce rówerowej
A jak bedziesz pędził swym trójkołowcem po ścieżce to na pewno nikt cię z niej nie zgoni.
To znaczy że słabo u Ciebie z czytaniem, 3 post od góry:
'' I synek wpadł na córeczkę biednej mamusiu co się wytaczała z auta''
Ale się nie przejmuj pewnie ci to wżyciu nie przeszkadza. Są mało wymagające zawody.
widocznie to Twoje dziecko nie potrafi na tyle dobrze jeździć, aby poruszać się po scieżce rówerowej
A jak bedziesz pędził swym trójkołowcem po ścieżce to na pewno nikt cię z niej nie zgoni.
Przejrzałem te wzystkie wątki od góry i nie doczytałem, że to Twoje dziecko wjechało w jakieś inne dziecko.....to trochę zmienia postać rzeczy.....widocznie to Twoje dziecko nie potrafi na tyle dobrze jeździć, aby poruszać się po scieżce rówerowej.....mandacik dla osoby parkującej nieprawidłowo...(na scieżce rowerwej?....obok...też ni w ząb nie można tego wywnioskować z tego co piszesz)....oraz mandacik dla Ciebie (nie dla dziecko)....brak nalezytej opieki nad dzieckiem.
A tak na marginesie, trzeba było zadzwonić na policję...."chłopcy" rozwiązali by na miejscu Twój problem.
A tak na marginesie, trzeba było zadzwonić na policję...."chłopcy" rozwiązali by na miejscu Twój problem.
Sytuacja jest naprawdę ciekawa. Ja jako uczestnik ruchu w obu przypadkach sądzę, że wina leży głównie po stronie kierowcy samochodu. Pan nie był w stanie zatrzymać syna przed samochodem, nie można go oskarżyć w żaden sposób. Kierowca samochodu złamał przynajmniej dwa przepisy - złe parkowanie i wypuszczenie pasażerów bez upewnienia się o możliwości i zachowania minimum bezpieczeństwa. Kierowca ma prawo, ba, obowiązek zatrzymania pasażerów w samochodzie jeżeli nie mogą bezpiecznie wysiąść, lub zmusić ich do wysiadania tylko z jednej strony pojazdu.
Jeżeli ma Pan prawo jazdy i policjant byłby nieprzychylny dla rowerzystów, mógłby Pana obciążyć, mówiąc, że "mógł Pan to przewidzieć.
Rada - dać spokój i się nie denerwować. Od dawien dawna rowerzyści, rolkarze i kierowcy wchodzą sobie w drogę i psioczą na innych ;)
Jeżeli ma Pan prawo jazdy i policjant byłby nieprzychylny dla rowerzystów, mógłby Pana obciążyć, mówiąc, że "mógł Pan to przewidzieć.
Rada - dać spokój i się nie denerwować. Od dawien dawna rowerzyści, rolkarze i kierowcy wchodzą sobie w drogę i psioczą na innych ;)
Bardziej zastanawiające jest, że sama spowodowała zagrożenie dla dziecka, a potem broni go. I tu nie trzeba, żadnych przepisów, ale myślenia i wyobraźni, czego chyba jej zabrakło.
Wcześniej nie wspomniałeś wieku, a domyślać się ciężko.
Tak już tylko z ciekawości. Jaki ma rower i czy umie hamować przednim?
Wcześniej nie wspomniałeś wieku, a domyślać się ciężko.
Tak już tylko z ciekawości. Jaki ma rower i czy umie hamować przednim?
Masz rację. Tylko tak naprawdę załamujące jest że kobieta ktora wypuściła swoje dziecko do końca nie chciała zrozumiec że jej zachowanie nie było zgodne z prawem.
Już nawet jej mąż się wycofał i nie wchodził w dyskusję bo wiedział że źle zaparkował, a ona brnęła do końca.
Mam taką zasadę: przekroczyłem prędkość - nie dyskutuję, nie usprawiedliwiam się tylko biorę mandat i jadę.
Co tu dyskutować jak ewidntnie robi się wykroczenie.
Ja myślę że nawet przytoczenie w/w paragrafów by jej nie wyprowadziło ze świetego zaparcia.
PS
I tak do przedmówców : przypominam to co napisałem na początku: to nie ja wjechałem w dziecko (bo zdąrzyłem wychamować) a mój synek (8 lat) wiec nie spodziewajcie się prędkości rowerka rzędu 30km/h.
Już nawet jej mąż się wycofał i nie wchodził w dyskusję bo wiedział że źle zaparkował, a ona brnęła do końca.
Mam taką zasadę: przekroczyłem prędkość - nie dyskutuję, nie usprawiedliwiam się tylko biorę mandat i jadę.
Co tu dyskutować jak ewidntnie robi się wykroczenie.
Ja myślę że nawet przytoczenie w/w paragrafów by jej nie wyprowadziło ze świetego zaparcia.
PS
I tak do przedmówców : przypominam to co napisałem na początku: to nie ja wjechałem w dziecko (bo zdąrzyłem wychamować) a mój synek (8 lat) wiec nie spodziewajcie się prędkości rowerka rzędu 30km/h.
USTAWA
z dnia 20 czerwca 1997 r.
Prawo o ruchu drogowym
Art. 4.
Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
Art. 3.
1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
Wniosek prosty: Rowerzysta ma prawo domniemywać, że pasażerowie pojazdu zachowują się zgodnie z prawem. Pasażerowie mają obowiązek zachować ostrożność by uniknąć działania mogącego spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku (otwarcie drzwi przed nadjeżdżającym rowerzystą). W razie kolizji rowerzysta dostaje odszkodowanie z OC pojazdu a pasażer mandat lub wniosek do sądu za: Art. 86. § 1. Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
podlega karze grzywny.
Czyli pasażer płaci grzywnę do 5000 zł.
z dnia 20 czerwca 1997 r.
Prawo o ruchu drogowym
Art. 4.
Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.
Art. 3.
1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
Wniosek prosty: Rowerzysta ma prawo domniemywać, że pasażerowie pojazdu zachowują się zgodnie z prawem. Pasażerowie mają obowiązek zachować ostrożność by uniknąć działania mogącego spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku (otwarcie drzwi przed nadjeżdżającym rowerzystą). W razie kolizji rowerzysta dostaje odszkodowanie z OC pojazdu a pasażer mandat lub wniosek do sądu za: Art. 86. § 1. Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
podlega karze grzywny.
Czyli pasażer płaci grzywnę do 5000 zł.
Do zbadania sprawy owszem, okoliczności są istotne. Dlatego nie rozstrzygam kto jest winny w tym konkretnym przypadku. Nie wiem jaka była dynamika zdarzenia, jaka widoczność itp.
Do codziennego poruszania się trzeba zawsze zakładać, że ktoś się dziwnie zachowa i brać odpowiedni margines bezpieczeństwa, żeby zdążyć odbić w bok lub zahamować.
I o to mi chodziło, że okoliczności nie mają znaczenia.
Do codziennego poruszania się trzeba zawsze zakładać, że ktoś się dziwnie zachowa i brać odpowiedni margines bezpieczeństwa, żeby zdążyć odbić w bok lub zahamować.
I o to mi chodziło, że okoliczności nie mają znaczenia.
Okoliczności nie mają znaczenia. Po innych uczestnikach ruchu należy się spodziewać wszystkiego.
Jakbym spodziewał się rozsądnego zachowania, to bym wielokrotnie wpadł na pieszych np. wychodzących z parkingu, został rozjechany na przejeździe wjeżdżając na zielonym itp.
Skoro nie wiesz, czy ktoś nie wyjdzie, to zwalniasz i omijasz szerokim łukiem, żeby nie zawadzić o ewentualne drzwi.
Jakbym spodziewał się rozsądnego zachowania, to bym wielokrotnie wpadł na pieszych np. wychodzących z parkingu, został rozjechany na przejeździe wjeżdżając na zielonym itp.
Skoro nie wiesz, czy ktoś nie wyjdzie, to zwalniasz i omijasz szerokim łukiem, żeby nie zawadzić o ewentualne drzwi.
Zdroworozsądkowo nie wiesz o czym piszesz. To taka cecha brzydka że każdy chce zabrac głos i błysnąć bez zapoznania się z okolicnzościami.
Auto stoi na scieżce w kierunku zgodnym do mojej jazdy, spodziewać się moge kierowcy.
Nie wiem czy z zaparkowanego auto wyjdzie ktokolwiek.
A juz na pewno nie spodziewm się że wyjdzie pasażer.
Auto stoi na scieżce w kierunku zgodnym do mojej jazdy, spodziewać się moge kierowcy.
Nie wiem czy z zaparkowanego auto wyjdzie ktokolwiek.
A juz na pewno nie spodziewm się że wyjdzie pasażer.