Widok
Ale ja nie chce nowego auta, jako pracownik salonów samochodowych to zarobek na sprzedanym aucie jest znikomy to serwis wyrabia zarobek koncernom. Mam stara bmkę w gazie od 7 lat i nie mam zamiaru jej zmieniać zwłaszcza ze bez problemu mozna sobie wszystko naprawić.
Co do tymczasowego OC to mając stare auto od 2003 roku istnieje coś takiego jak pojęcie auta historycznego... moj maluszek już ma taki status i za oc nie place jak stoi sobie w garazu.
Co do tymczasowego OC to mając stare auto od 2003 roku istnieje coś takiego jak pojęcie auta historycznego... moj maluszek już ma taki status i za oc nie place jak stoi sobie w garazu.
"Infrastruktura, inżynierowie nie nadążają być może za postępem mechaniki..."
Ke?
Mentalność znakomitej części polskich kierowców "nie nadąża" za minimum jakiegokolwiek postępu... szczególnie umysłowego.
Pisząc Darku, o "obniżaniu kosztów" masz na myśli żywą gotówkę (???).
Mechanizm jest bardziej złożony...
Polska powinna dążyć do tego by z wysypiska gratów, "z najniższej półki" stać się Państwem, które ma własny produkt, dostępny dla każdego Obywatela.... i poprawić wskaźnik jakość/ilość aut sprowadzanych.
Ps
Auto jest dla mnie, jak najlepszy przyjaciel. Ponoszę wszelkie "koszty" z przyjemnością (przeglądy, naprawy, opłaty...). Zwrot tych inwestycji jest bezcenny jeśli chodzi o komfort życia i bezpieczeństwa mojej Rodziny.
Infrastruktura, dziękować Bogu, również poprawia się.
Trzeba edukować ludzi i zmieniać ich mentalność w zakresie wielu poziomów życia. Wspomaganie "bylejakości" i zadawalania się minimum egzystencji jest wbrew postępowi i rozwojowi...
Ke?
Mentalność znakomitej części polskich kierowców "nie nadąża" za minimum jakiegokolwiek postępu... szczególnie umysłowego.
Pisząc Darku, o "obniżaniu kosztów" masz na myśli żywą gotówkę (???).
Mechanizm jest bardziej złożony...
Polska powinna dążyć do tego by z wysypiska gratów, "z najniższej półki" stać się Państwem, które ma własny produkt, dostępny dla każdego Obywatela.... i poprawić wskaźnik jakość/ilość aut sprowadzanych.
Ps
Auto jest dla mnie, jak najlepszy przyjaciel. Ponoszę wszelkie "koszty" z przyjemnością (przeglądy, naprawy, opłaty...). Zwrot tych inwestycji jest bezcenny jeśli chodzi o komfort życia i bezpieczeństwa mojej Rodziny.
Infrastruktura, dziękować Bogu, również poprawia się.
Trzeba edukować ludzi i zmieniać ich mentalność w zakresie wielu poziomów życia. Wspomaganie "bylejakości" i zadawalania się minimum egzystencji jest wbrew postępowi i rozwojowi...
@Darek:
Teraz zamotałeś.
Z jednej strony postulujesz ograniczenie OC do okresów, kiedy dane auto jeździ (np. kabriolet).
Z drugiej, piszesz o ludziach, którzy muszą dojeżdżać codziennie do pracy, bo nie mają alternatywy. Ale ich problem użytkowania auta tylko przez część roku nie dotyczy, zatem nie bardzo rozumiem PO CO o nich piszesz?
Teraz zamotałeś.
Z jednej strony postulujesz ograniczenie OC do okresów, kiedy dane auto jeździ (np. kabriolet).
Z drugiej, piszesz o ludziach, którzy muszą dojeżdżać codziennie do pracy, bo nie mają alternatywy. Ale ich problem użytkowania auta tylko przez część roku nie dotyczy, zatem nie bardzo rozumiem PO CO o nich piszesz?
I badyl pozamiatał.
Ps
Tyle jest teraz aut, które stoją miesiącami, w miejscach, w których nie powinny stać, że ich właściciele powinni płacić extra.
Proponuję projekt tzw. "Chodnikowego", dla przygłupów, dzięki którym pieszy ma do wyboru: adrenalinka spaceru jezdnią lub labirynt między stojącymi na chodniku gratami a siatką ogródeczka, zza ogrodzonka którego wyrastają gałęzie i krzaki drapiące po twarzy.
Ps
Tyle jest teraz aut, które stoją miesiącami, w miejscach, w których nie powinny stać, że ich właściciele powinni płacić extra.
Proponuję projekt tzw. "Chodnikowego", dla przygłupów, dzięki którym pieszy ma do wyboru: adrenalinka spaceru jezdnią lub labirynt między stojącymi na chodniku gratami a siatką ogródeczka, zza ogrodzonka którego wyrastają gałęzie i krzaki drapiące po twarzy.
Jeżeli już tak bardzo ktoś się upiera przy ubezpieczeniu auta unieruchomionego, to zmienić "priorytet" na tańsze tzw. "postojowe" na dany, wskazany przez klienta czas.
Robić tak, żeby ułatwić ludziom życie, obniżać koszty.
Chodzi o ludzi dojeżdżających do pracy autem, najmniej zarabiających, których ledwie na to auto stać, a lokalizacja miejsca pracy wymusza na nich dojazd autem, bo adekwatnego środka transportu nie ma.
Przecież kierowcy jeżdżący autami najniższej półki, używanymi już i tak znoszą koszta, bo raz na jakiś czas trzeba ponieść wydatek związany z naprawą, wymianą elementu/części.
Wiem że lobby w różnych dziedzinach gospodarki działa, ale to chyba nie jest sposób na zniechęcenie do posiadania auta, ograniczenie ich liczby.
Infrastruktura, inżynierowie nie nadążają być może za postępem mechaniki...
Robić tak, żeby ułatwić ludziom życie, obniżać koszty.
Chodzi o ludzi dojeżdżających do pracy autem, najmniej zarabiających, których ledwie na to auto stać, a lokalizacja miejsca pracy wymusza na nich dojazd autem, bo adekwatnego środka transportu nie ma.
Przecież kierowcy jeżdżący autami najniższej półki, używanymi już i tak znoszą koszta, bo raz na jakiś czas trzeba ponieść wydatek związany z naprawą, wymianą elementu/części.
Wiem że lobby w różnych dziedzinach gospodarki działa, ale to chyba nie jest sposób na zniechęcenie do posiadania auta, ograniczenie ich liczby.
Infrastruktura, inżynierowie nie nadążają być może za postępem mechaniki...
> szansa nieduża.
Z pewnością o niebo większa niż trafienie szóstki w lotto.
A ludzie trafiają ;)
Tu nie chodzi o to, że ryzyko jest 1/1.000 czy 1/10.000.
Chodzi o to, że jak już się trafi, to konsekwencje finansowe mogą być kosmiczne.
BTW: Zdajecie sobie sprawę, że odszkodowania dla poszkodowanych w Berlinie Niemców pójdą z polisy OC właściciela ciężarówki?
Mimo, że sprawca wszedł w jej posiadanie nieprawnie?
Te magiczne 5 MEUR może być mało.
Z pewnością o niebo większa niż trafienie szóstki w lotto.
A ludzie trafiają ;)
Tu nie chodzi o to, że ryzyko jest 1/1.000 czy 1/10.000.
Chodzi o to, że jak już się trafi, to konsekwencje finansowe mogą być kosmiczne.
BTW: Zdajecie sobie sprawę, że odszkodowania dla poszkodowanych w Berlinie Niemców pójdą z polisy OC właściciela ciężarówki?
Mimo, że sprawca wszedł w jej posiadanie nieprawnie?
Te magiczne 5 MEUR może być mało.
I jeszcze jedno:
W systemie, jaki proponuję, przez cały czas zawieszenia rejestracji auto miałoby aktywną polisę OC.
Co prawda nie jeździ - co nie znaczy, że nie potrzebuje.
Często się spotykam z pytaniem: po co OC na auto, które nie jeździ?
To wyobraźmy sobie osiedlowy parking, na którym to auto sobie stoi.
I ni stąd ni zowąd.. w aucie (wskutek np. deszczu) dochodzi do zwarcia i się zapala. A od niego kilka sąsiednich aut.
Bez OC, właściciel auta, mimo, że było to zdarzenie losowe, zobowiązany byłby do pokrycia szkód innym właścicielom z własnej kieszeni. Słaba perspektywa :/
Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka wynikającego z samego faktu posiadania mienia. Nie musi być winy.
W systemie, jaki proponuję, przez cały czas zawieszenia rejestracji auto miałoby aktywną polisę OC.
Co prawda nie jeździ - co nie znaczy, że nie potrzebuje.
Często się spotykam z pytaniem: po co OC na auto, które nie jeździ?
To wyobraźmy sobie osiedlowy parking, na którym to auto sobie stoi.
I ni stąd ni zowąd.. w aucie (wskutek np. deszczu) dochodzi do zwarcia i się zapala. A od niego kilka sąsiednich aut.
Bez OC, właściciel auta, mimo, że było to zdarzenie losowe, zobowiązany byłby do pokrycia szkód innym właścicielom z własnej kieszeni. Słaba perspektywa :/
Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka wynikającego z samego faktu posiadania mienia. Nie musi być winy.
"ilu pacanów zapominałoby włączyć OC?"
Być może, ale masz różne formy notyfikacji: sms, mail, połączenie głosowe... np. miesiąc, tydzień i dzień przed wygaśnięciem. Mogłoby Ci z automatu do salda konta naliczać karę i jakieś odsetki karne za brak ubezpieczenia.
Z tego co wiem najlepszą metodą na nieogarniętych ludzi jest bicie ich po portfelach ;)
Ale fakt, że byłby to problem gdyby ktoś zamulił i np. spowodował wypadek - chociaż szansa nieduża.
Być może, ale masz różne formy notyfikacji: sms, mail, połączenie głosowe... np. miesiąc, tydzień i dzień przed wygaśnięciem. Mogłoby Ci z automatu do salda konta naliczać karę i jakieś odsetki karne za brak ubezpieczenia.
Z tego co wiem najlepszą metodą na nieogarniętych ludzi jest bicie ich po portfelach ;)
Ale fakt, że byłby to problem gdyby ktoś zamulił i np. spowodował wypadek - chociaż szansa nieduża.
Tu akurat wolałbym, żeby było to robione w formie, jaką proponowałem.
Gdyby było on-line, zdajesz sobie sprawę, ilu pacanów zapominałoby włączyć OC?
A odebrać dowodu rej. z Urzędu nie zapomną.
Obsługa: ze 3 min. Złożenie wniosku (dane osobowe + nr rej pojazdu) i od kiedy zawieszona rejestracja. Urzędas przyjmuje wniosek i razem z dowodem wkłada do teczki danego auta, jakie każdy UM ma.
Odebranie dowodu - tyle samo.
Nie sądzę, zeby wniosków było na tyle dużo, żeby urzędnicy zajmujący się na co dzień rejestracją pojazdów nie ogarnęli tych dodatkowych paru minut roboty.
Gdyby było on-line, zdajesz sobie sprawę, ilu pacanów zapominałoby włączyć OC?
A odebrać dowodu rej. z Urzędu nie zapomną.
Obsługa: ze 3 min. Złożenie wniosku (dane osobowe + nr rej pojazdu) i od kiedy zawieszona rejestracja. Urzędas przyjmuje wniosek i razem z dowodem wkłada do teczki danego auta, jakie każdy UM ma.
Odebranie dowodu - tyle samo.
Nie sądzę, zeby wniosków było na tyle dużo, żeby urzędnicy zajmujący się na co dzień rejestracją pojazdów nie ogarnęli tych dodatkowych paru minut roboty.
Tak samo jak do wyborów...
Tylko rejestrować trzeba by było się osobiście - a potem głosujesz przez neta.
Koszt głosowania we wszystkich wyborach i referendach wynosił by ZERO bo strona jakiegoś tam parlamentu czy innego **ujstwa stoi cały czas...
No i więcej ludzi by głosowało bo nie musieli by wychodzić z domu, jednocześnie głosowałoby mniej oderwanych od rzeczywistości babć i dziadków.
Tylko rejestrować trzeba by było się osobiście - a potem głosujesz przez neta.
Koszt głosowania we wszystkich wyborach i referendach wynosił by ZERO bo strona jakiegoś tam parlamentu czy innego **ujstwa stoi cały czas...
No i więcej ludzi by głosowało bo nie musieli by wychodzić z domu, jednocześnie głosowałoby mniej oderwanych od rzeczywistości babć i dziadków.
"Wg mnie, lepszym i tańszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie OC rocznego. Ale jednocześnie umożliwienie czasowego zawieszenia rejestracji (na czas nie krótszy niż 3 m-ce, żeby de.. nie zawracać pierdołami) "
Żeby urzędasom nie zawracać głowy i maksymalnie obniżyć koszta obsługi już OD LAT powinien istnieć zautomatyzowany system obsługi ubezpieczonych - logujesz się na swoje konto, tak jak do banku, i włączasz/wyłączasz ubezpieczenie - z powiedzmy 48h opóźnieniem.
Jednym z głównych kryteriów dobrego systemu informatycznego jest bezawaryjność, no i 2-3 adminów zarabia siłą rzeczy mniej niż 10-15 urzędasów... A urzędasów są pewnie setki. Ale co ja tam wiem, tworzę oprogramowanie dopiero od 12 lat ;)))
Żeby urzędasom nie zawracać głowy i maksymalnie obniżyć koszta obsługi już OD LAT powinien istnieć zautomatyzowany system obsługi ubezpieczonych - logujesz się na swoje konto, tak jak do banku, i włączasz/wyłączasz ubezpieczenie - z powiedzmy 48h opóźnieniem.
Jednym z głównych kryteriów dobrego systemu informatycznego jest bezawaryjność, no i 2-3 adminów zarabia siłą rzeczy mniej niż 10-15 urzędasów... A urzędasów są pewnie setki. Ale co ja tam wiem, tworzę oprogramowanie dopiero od 12 lat ;)))
Powiem Ci, jak ja to widzę - zarówno od strony kierowcy jak i od strony rynku ubezpieczeniowego
Obecnie istniejący system, z przymusowym OC na rok i automatycznym wznowieniem ma minimalizować sytuacje, kiedy ktoś "przegapi" ubezpieczenie OC pojazdu. Bo chyba nikt wątpliwości nie ma, ze OC jest konieczne. Mało kogo byłoby stać na pokrycie poważniejszej szkody (nie mówię o stłuczkach) z własnej kieszeni. Przypominam, ze górna granica odpowiedzialności z OC na jedno zdarzenie to 1 MEUR (na mieniu) i 5 MEUR (na osobie).
Rejestracja pojazdu na np. miesiąc i wykupywanie na ten czas OC znacznie podniosłaby koszty obsługi takich ubezpieczeń. Mam przykład z innych ubezpieczeń, gdzie koszt miesieczny absolutnie nie jest 1/12 kosztu rocznego a np. 1/5. Ze względu na koszty administracyjne właśnie.
Myślę, że nie tędy droga.
Wg mnie, lepszym i tańszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie OC rocznego. Ale jednocześnie umożliwienie czasowego zawieszenia rejestracji (na czas nie krótszy niż 3 m-ce, żeby de.. nie zawracać pierdołami) ze zdeponowaniem dowodu rejestracyjnego w UM.
Po przywróceniu rejestracji brałoby się zaświadczenie z UM, w jakim okresie auto było "zawieszone" i zwracałoby się do TU o zwrot części składki za OC w systemie "pro rata temporis".
Proste i tanie rozwiązanie.
Oczywiście... i tak wymaga to zmian w Ustawie, czyli akceptacji większości sejmowej. Ale można by lobbować w tym kierunku.
Polityków to ani ziębi ani grzeje pod względem budżetowym a mogliby się wykazać "wizerunkowo".
Są gorsze rzeczy od śmierci. Czy zdarzyło Ci się spędzić wieczór z agentem ubezpieczeniowym?
(Woody Allen)
Obecnie istniejący system, z przymusowym OC na rok i automatycznym wznowieniem ma minimalizować sytuacje, kiedy ktoś "przegapi" ubezpieczenie OC pojazdu. Bo chyba nikt wątpliwości nie ma, ze OC jest konieczne. Mało kogo byłoby stać na pokrycie poważniejszej szkody (nie mówię o stłuczkach) z własnej kieszeni. Przypominam, ze górna granica odpowiedzialności z OC na jedno zdarzenie to 1 MEUR (na mieniu) i 5 MEUR (na osobie).
Rejestracja pojazdu na np. miesiąc i wykupywanie na ten czas OC znacznie podniosłaby koszty obsługi takich ubezpieczeń. Mam przykład z innych ubezpieczeń, gdzie koszt miesieczny absolutnie nie jest 1/12 kosztu rocznego a np. 1/5. Ze względu na koszty administracyjne właśnie.
Myślę, że nie tędy droga.
Wg mnie, lepszym i tańszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie OC rocznego. Ale jednocześnie umożliwienie czasowego zawieszenia rejestracji (na czas nie krótszy niż 3 m-ce, żeby de.. nie zawracać pierdołami) ze zdeponowaniem dowodu rejestracyjnego w UM.
Po przywróceniu rejestracji brałoby się zaświadczenie z UM, w jakim okresie auto było "zawieszone" i zwracałoby się do TU o zwrot części składki za OC w systemie "pro rata temporis".
Proste i tanie rozwiązanie.
Oczywiście... i tak wymaga to zmian w Ustawie, czyli akceptacji większości sejmowej. Ale można by lobbować w tym kierunku.
Polityków to ani ziębi ani grzeje pod względem budżetowym a mogliby się wykazać "wizerunkowo".

Są gorsze rzeczy od śmierci. Czy zdarzyło Ci się spędzić wieczór z agentem ubezpieczeniowym?
(Woody Allen)