Widok
Prośba do motocyklistów
Witam serdecznie wszystkich kierowców.Może pokrótce przedstawię sytuację zanim przejdę do sedna.Otóż jestem szczęśliwą mamą czwórki dzieci-w tym prawie 18toletniego syna (20.02.1995).Jest on zapalonym fanem jednośladów-w szczególności ścigaczy.Zaczynał od jazdy na skuterze,pózniej przesiadł się również na skuter ale o wyglądzie maszyny troszkę poważniejszej ;-) mianowicie Zipp pro 50.Kocha wszystko co rozwija kolosalne prędkości,ryk silnika itp....Dodam że jezdzi bardzo dobrze.Niestety mnie jako matce nie za bardzo się to podoba z wiadomych względów-za każdym razem kiedy wsiada na jakikolwiek motor jestem pełna obaw i modlę się żeby wrórcił cały i zdrowy.Na całe szczęście nie stać mnie na kupno motora o większej pojemności niż 150ccm a nawet gdyby było to i tak bym mu nie kupiła(jak to nadgorliwa mamuśka).Jednak chciałabym mu sprawić niespodziankę związaną z jego miłością.I tu apel i pytanie do kierowców motocykli-czy byłaby taka możliwość aby zorganizować jakiś mały przejazd motocykli w dniu jego urodzin?Wiem że pora zimowa (bowiem to luty) i raczej się na motorkach nie jezdzi.....Co wy na to? Jeśli macie jakieś propozycje-piszcie śmiało.Pozdrawiam cieplutko........
Mój meil: mon-sab@wp.pl
Mój meil: mon-sab@wp.pl
Może wziąć go na jakieś zawody motocrossowe? Generalnie względem ścigacza ma to swoje zalety:
- za stan swojego zdrowia w większości przypadków odpowiada kierujący
- początkujący nie będzie rozwijać zawrotnych prędkości w trudnym terenie gdyż będzie przy tym czuć respekt - i to nie ma wyjątków - nie jeden kozak ze ścigacza (czyt. szajbusa) sadzając na wyczynowca jechał wolniej niż spokojny spacer :)
-może odechce mu się jazdy na drodze
Niestety dzisiaj taki problem jest ze ścigaczami, że o dojechaniu do celu często nie decyduje kierujący. Motocross nie jest jakimś ultra bezpiecznym sportem ale dla amatora to w najgorszym przypadku sobie coś złamie, a nie pójdzie od razu do ziemi.
Przynajmniej mnie to dotyczyło - jako młodziak chorowałem na ścigacze ale niestety (choć pewnie i stety) rodzice jedynie zgodzili się na jakieś stare endurko z lat 80' i tak to się zaczęło :)
Pewnie już bym nie chodził po tym świecie, ponieważ na małych ścigaczach znajomych odkręcalem ile wlazło - i gdzie tu rozum? U młodego przeważnie brak, na ulicy prędkość nie budzi strachu więc każdy bez doświadczenia jest w stanie jechać grubo ponad 200 kmh. Teren to zupełnie co innego.
- za stan swojego zdrowia w większości przypadków odpowiada kierujący
- początkujący nie będzie rozwijać zawrotnych prędkości w trudnym terenie gdyż będzie przy tym czuć respekt - i to nie ma wyjątków - nie jeden kozak ze ścigacza (czyt. szajbusa) sadzając na wyczynowca jechał wolniej niż spokojny spacer :)
-może odechce mu się jazdy na drodze
Niestety dzisiaj taki problem jest ze ścigaczami, że o dojechaniu do celu często nie decyduje kierujący. Motocross nie jest jakimś ultra bezpiecznym sportem ale dla amatora to w najgorszym przypadku sobie coś złamie, a nie pójdzie od razu do ziemi.
Przynajmniej mnie to dotyczyło - jako młodziak chorowałem na ścigacze ale niestety (choć pewnie i stety) rodzice jedynie zgodzili się na jakieś stare endurko z lat 80' i tak to się zaczęło :)
Pewnie już bym nie chodził po tym świecie, ponieważ na małych ścigaczach znajomych odkręcalem ile wlazło - i gdzie tu rozum? U młodego przeważnie brak, na ulicy prędkość nie budzi strachu więc każdy bez doświadczenia jest w stanie jechać grubo ponad 200 kmh. Teren to zupełnie co innego.
Kochani-widzę,że wątek idzie w kierunku nie zamierzonym przeze mnie :-).Jako matka nastolatka jestem pełna obaw o swoje dziecko-dlatego też chciałabym mu na 18te urodziny zrobić niespodziankę w postaci kilku wyjących silników motocyklowych bo wiem jak mój syn kocha jednoślady. Raczej się skupmy nad tym jak młodemu człowiekowi sprawić radość w tym szczególnym dniu-pozdrawiam :-)
Droga Mamo....
"Jako matka nastolatka jestem pełna obaw o swoje dziecko-dlatego też chciałabym mu na 18te urodziny zrobić niespodziankę w postaci kilku wyjących silników motocyklowych.." Czy nie uważasz że to trochę "strzał w kolano"?? Z jednej strony bardzo się boisz i w sumie nie chcesz żeby jeździł, a z drugiej, "popatrz synu jakie super maszyny!" Czy nie wydaje Ci się że po takim pokazie , to on całkiem "zachoruje" na duże, prawdziwe moto, na szybką jazdę? Jak moja córka garnęła się do jazdy, to pokazywałem jej zdjęcia wypadków moto, aby ją zniechęcić, bo tak się o nią bałem... Boję się nadal, mimo że dziś śmigamy często na dwóch maszynach...:-)
"Jako matka nastolatka jestem pełna obaw o swoje dziecko-dlatego też chciałabym mu na 18te urodziny zrobić niespodziankę w postaci kilku wyjących silników motocyklowych.." Czy nie uważasz że to trochę "strzał w kolano"?? Z jednej strony bardzo się boisz i w sumie nie chcesz żeby jeździł, a z drugiej, "popatrz synu jakie super maszyny!" Czy nie wydaje Ci się że po takim pokazie , to on całkiem "zachoruje" na duże, prawdziwe moto, na szybką jazdę? Jak moja córka garnęła się do jazdy, to pokazywałem jej zdjęcia wypadków moto, aby ją zniechęcić, bo tak się o nią bałem... Boję się nadal, mimo że dziś śmigamy często na dwóch maszynach...:-)
No cóż masz dużo racji w tym co piszesz,ale wiem że on tak szybko się nie podda :-( o ile wogóle).Ma w żyłach zamiast krwi benzynę.....Swojego Zippa pro 50 zatarł i stoi od dobrych 2 miesięcy w garażu,jego biologiczny ojciec jezdzi Hondą Fireblade,jego dziadek a mój ojciec Hondą Shadow,a jego ojczym a mój obecny mąż skuterem 125....więc jak widzisz to rodzinne z wyjątkiem mnie ponieważ ja kocham auta.Mam się o kogo bać ale wybicie mu tego z głowy raczej jest nie możliwe.Tak jak Ty córce pokazywałam na youtube wypadki motocyklowe.....ale on mi puszcza piosenki Maliny......."Niebieskie autostrady","Nawet jeśli","motocykle".....sam więc widzisz(po sobie i swojej córce),że nie jest to takie proste......Pozdrawiam i życzę wam dużo zdrowia i bezpiecznych powrotów do domu.
Nie, kolego, nie przesadziłem. Po prostu siedzę w motocyklach od małego i trochę miałem kontaktu z tymi sprawami i WYDAJE mi się, że trochę jednak wiem o czym piszę :) Zresztą sam byłem trochę bardziej 'ostrożny' względem moich rówieśników, niemniej nie przeszkadzało mi to jechać z mało rozsądnymii prędkościami. Po prostu pamiętam jak z 10lat temu wsiadałem na małego ścigacza i cisnąłem mu po drodze ile fabryka dała, dodatkowo z wytrzepanym amortyzatorem tylnym - co jest już istnym samobójstwem. Brak wyobraźni? No pewnie, ale tak jak mówię, osób o jeszcze mniejszej wyobraźni (wbrew pozorom znajdą się tacy) jest mnóstwo. Dodatkowo weźmy pod uwagę, że mało który nastoletni chłopak lubiący motocykle typu 'ścigacz' ma poukładane w głowie. To nie ten wiek, lans przed znajomymi, adrenalina, stosunkowo mało realne ryzyko (tak mało realne - porównując do motocrossu - tu możemy się przewrócić na każdej hopce, dziurze, zakręcie - natomiast wyobrażenie małolata na ścigaczu jest takie, że nic się nie stanie -znam z doświadczenia). Zresztą ten motocykl to tego służy, nie czarujmy się. Człowiek lubi prędkość, a szczególnie osoba, którą ciągnie do ścigacza. Wszystko jest kwestią przeznaczenia danego osobnika na tym świecie :)