Widok
Ta historia zasługiwała na arcydzieło, ale nie trafiła na właściwych twórców
Ten film pretendował do rangi czarno-białego arcydzieła, jak wielu jego poprzedników w tym stylu a zakończyło się karygodnym fiaskiem. Zacznę od tego, że ta historia zasługiwała na potraktowanie przez najlepszych twórców, ale tych było tu za mało. Pierwszoplanowa kreacja p. Dębskiej okazała się płaska, bez głębi, dojrzałości i przygotowania do tak wymagającej materii. Sama czerń oczu aktorki nie wystarczyła, by zbudować całą dramaturgię, więc na siłę była ona budowana nieudolną charakteryzacją (brudne paznokcie, plamy sadzy na twarzy bohaterki, co zupełnie nie wynikało z fabuły), która tylko podkreśliła braki warsztatowe odtwórczyni głównej roli. Dobór innych aktorów też był dyskusyjny - Jakubik jako ojciec drugiej kluczowej postaci to jakieś nieporozumienie. Film jednak zasługuje na uznanie w warstwie muzycznej i dźwiękowej, które budują silne emocje i tworzą oś czasu - odgłosy ptaków na oznaczenie końca zimy. Podsumowując, twórcy nie mieli umiejętności, by dźwignąć taki temat.