Widok
Już wiem, kim jesteś. Powinienem się domyśleć po słowach
"Pamiętaj,że kiedy się przedstawię - forum "pitolnie " z wrażenia"
I powtarzam: małym forumowym trollem, który siedzi i zbiera informacje z FOrum
I aż go korci, żeby się przedstawić, bo nie może znieść, że na FOrum są tak popularne osoby jak C czy ja.
"Pamiętaj,że kiedy się przedstawię - forum "pitolnie " z wrażenia"
I powtarzam: małym forumowym trollem, który siedzi i zbiera informacje z FOrum
I aż go korci, żeby się przedstawić, bo nie może znieść, że na FOrum są tak popularne osoby jak C czy ja.
Właśnie sobie uświadomiłem, jakie dziury w mózgu zrobił mi alkohol.
Byłem przekonany, że nie piję co najmniej od tygodnia. I tyleż też nie śpię.
Po datach moich wpisów o pocztach zacząłem kojarzyć fakty. I szczęka mi opadła.
Ten ostatni 1 drink był w środę. Całą środę byłem rozlazły. I od środy nie śpię.
W czwartek dostałem spida. Zatem żadne czary, że wczoraj mnie przetrzepało.
Ja tak naprawdę dopiero porządnie trzeźwieję. Nie śpię dopiero 3 noce.
Uff... nie jestem cyborgiem :)
Byłem przekonany, że nie piję co najmniej od tygodnia. I tyleż też nie śpię.
Po datach moich wpisów o pocztach zacząłem kojarzyć fakty. I szczęka mi opadła.
Ten ostatni 1 drink był w środę. Całą środę byłem rozlazły. I od środy nie śpię.
W czwartek dostałem spida. Zatem żadne czary, że wczoraj mnie przetrzepało.
Ja tak naprawdę dopiero porządnie trzeźwieję. Nie śpię dopiero 3 noce.
Uff... nie jestem cyborgiem :)
Czwartek był pierwszym dniem, kiedy miałem kompletne 0,0‰
Ale enzymy nadal szalały i jeszcze chwilę potrwa, zanim gospodarka chemiczna organizmu dojdzie do normy.
Ale czuję się świetnie i flaszka w kuchni mnie zupełnie nie rusza.
I od czwartku wiem, że nieprędko ruszy, jeśli w ogóle kiedykolwiek.
Coś sobie uświadomiłem. I to była dla mnie najlepsza terapia AA.
Ale enzymy nadal szalały i jeszcze chwilę potrwa, zanim gospodarka chemiczna organizmu dojdzie do normy.
Ale czuję się świetnie i flaszka w kuchni mnie zupełnie nie rusza.
I od czwartku wiem, że nieprędko ruszy, jeśli w ogóle kiedykolwiek.
Coś sobie uświadomiłem. I to była dla mnie najlepsza terapia AA.
Często opowiadam o zdarzeniach sprzed 20-30 lat. Doskonale je pamiętam i wspomnienia wydają się całkiem świeże.
Czas leci błyskawicznie. A ja mam jeszcze dużo planów i rzeczy do zrobienia.
Ile mi zostało? Przy takim trybie życia, te plany to tylko fantasmagorie.
Śmierć jest nieuchronna. Ale nie muszę błagać jej na kolanach, żeby po mnie przyszła.
Chyba powyższe zdanie sobie wydrukuję, oprawię w ramkę i powieszę nad łóżkiem. Żebym zawsze o tym pamiętał.
Czas leci błyskawicznie. A ja mam jeszcze dużo planów i rzeczy do zrobienia.
Ile mi zostało? Przy takim trybie życia, te plany to tylko fantasmagorie.
Śmierć jest nieuchronna. Ale nie muszę błagać jej na kolanach, żeby po mnie przyszła.
Chyba powyższe zdanie sobie wydrukuję, oprawię w ramkę i powieszę nad łóżkiem. Żebym zawsze o tym pamiętał.
Jesteś cyborgiem. Większość z nas, z definicji (cyborg) jest. Takie czasy.
We wtorek piekliśmy, lukrowaliśmy i wieszaliśmy na choince pierniki. Dziś rano dotarło do mnie, że na drzewku nie ma ani jednego.
Mikołaj chyba utknął w naszym kominie, co drugi dzień są prezenty.
Planowałam spać dziś do połodnia i przez weekend nie wyłazić za próg, tymczasem trzeba upiec więcej pierników.
Śnieg jest i nie ma śniegu.
Ps
Od kilku dni zastanawiam się czy usunąć z fajsa "znajomego", który już nie żyje. Przez kilka lat wspólnej pracy nie znaliśmy się "z gęby", tylko słyszeliśmy przez telefon lub radio, nie licząc biurowych maili. Wczoraj mi pękł jakiś szef na szmacianym gałganie, który mam zamiast serca. Pewnie z winy wina ;)
http://youtu.be/npfiqj9K-4s
We wtorek piekliśmy, lukrowaliśmy i wieszaliśmy na choince pierniki. Dziś rano dotarło do mnie, że na drzewku nie ma ani jednego.
Mikołaj chyba utknął w naszym kominie, co drugi dzień są prezenty.
Planowałam spać dziś do połodnia i przez weekend nie wyłazić za próg, tymczasem trzeba upiec więcej pierników.
Śnieg jest i nie ma śniegu.
Ps
Od kilku dni zastanawiam się czy usunąć z fajsa "znajomego", który już nie żyje. Przez kilka lat wspólnej pracy nie znaliśmy się "z gęby", tylko słyszeliśmy przez telefon lub radio, nie licząc biurowych maili. Wczoraj mi pękł jakiś szef na szmacianym gałganie, który mam zamiast serca. Pewnie z winy wina ;)
http://youtu.be/npfiqj9K-4s
Radio mi dziś skrzeczy i jest to drażniące. W czasie audycji Wojtka Cejrowskiego, co chwilę kręciłam gałką i wyginałam anteną. W efekcie radio mam obsypane mąką i umazane ciastem piernikowym. Marek Niedźwiecki poprawił mi nastrój a picie kawy w przerwie pracy piekarnika, teleportowało mnie myślami w zupełnie inne rewiry globu. Ze dwa dni temu wróciłam do "The mirror has two faces" a w audycji i Barbara i muzyka...
Idę lukrować bałwanki i choinki... Muszę się spieszyć. Pomocnicy szybko się wykruszyli ha ha ale mlaskają i wybierają ulubione kształty.
http://youtu.be/etDqHsomNuw
Uwielbiam Felicię ;)
Idę lukrować bałwanki i choinki... Muszę się spieszyć. Pomocnicy szybko się wykruszyli ha ha ale mlaskają i wybierają ulubione kształty.
http://youtu.be/etDqHsomNuw
Uwielbiam Felicię ;)
Nie ten link :)
http://youtu.be/UIFNqrs_DFA
http://youtu.be/UIFNqrs_DFA