Widok
Niszczarka? Miałam wątpliwą przyjemność odtwarzania kopii dokumentu, potraktowanego niszczarką. Najważniejszy był podpis. W środku nocy oryginał był niedostępny. Mina na twarzy faceta (czyli jego, nie kobiety, nie jej) bezcenna. Mina mojej szefowej kiedy "skasowany" oszust odszedł z niczym, klasyka. Dla mnie porażka! Ten sukwyrsyn próbował wyciurlać mnie i cały zarząd a ta skua rzuciła mu mnie na pożarcie. To mnie nauczyło, żeby teczkę z backupem niszczyć na wylocie, w ostatniej chwili, po złożeniu własnego podpisu pod protokołem "wylogowania się".
Nie niszczarka, nie palenie. Woda. Woda jest dobra na wszystko. Moczymy, zamaczamy (przy odręcznym piśmie dłużej). Samo rozpada się w dłoniach. Po odciśnięciu wody z tego co zostało nic już nie zostaje.
Nie niszczarka, nie palenie. Woda. Woda jest dobra na wszystko. Moczymy, zamaczamy (przy odręcznym piśmie dłużej). Samo rozpada się w dłoniach. Po odciśnięciu wody z tego co zostało nic już nie zostaje.
Miałem okazję pracować w wywiadzie gospodarczymm.
Wiem, co idzie wyciągnąc ze śmietnika
Wiem,, że są programy, które składają do kupy siano z niszczarki
Wiem, że można zebrać do kupy popiół ze spalonych papierów.
To są rzeczy niewyobrażalne a było możliwe już N lat temu
Ciut tej wiedzy łyknąłem a jak sądzę, jest to wierzchołek góry lodowej.
Wiem, co idzie wyciągnąc ze śmietnika
Wiem,, że są programy, które składają do kupy siano z niszczarki
Wiem, że można zebrać do kupy popiół ze spalonych papierów.
To są rzeczy niewyobrażalne a było możliwe już N lat temu
Ciut tej wiedzy łyknąłem a jak sądzę, jest to wierzchołek góry lodowej.
Sadyl, napisałeś dzisiaj jedną mądrą rzecz-takie zdanie ratunkowe dla ciebie. Ty naprawdę musisz trochę popracować fizycznie. Zatrudnij się w Biedronce,choćby i w tej w której miziasz te Panie po rękach (tylko uwaga one jako koleżanki z pracy już nie dadzą się miziać-ot polityka firmy. Dla klienta grzeczna ,dla współpracownika -wolna wola). Popracuj wg grafiku,podźwigaj towary.Jak wrócisz do domu to będziesz chciał się tylko wyspać żeby mieć siły na dzień następny do pracy.Przepracuj tak chociaż z 1 miesiąc a zaczniesz doceniać swój czas wolny. Ale nie wierzę w to że miesiąc wytrzymasz. Nie wierzę nawet że wytrzymasz tydzień na takich pełnych obrotach.
Kawał życia spędziłem na analizie mechanizmu uzależnień.
Dla jednego problemem jest flaszka, dla innego sr*jfon, a dla kolejnego kompulsywny sex.
Bez względu na źródło pochodzenia kalectwa przyczyna tkwi w umyśle.
Rozwiązać problem może tylko sam właściciel. Ale żeby go rozwiązać, musi tego chcieć. Nie mówić, że chce, nie narzekać na skutki, tylko jak przystało na faceta zdiagnozować problem i wyszukać rozwiązanie.
I dlatego mówię, że każdy jest sam. Bo ile indywidualności tyle problemów. Szablon jest dobry z grubsza. Ale problemy uzależnień rozwiązuje się indywidualnie.
Człowiek z natury ma tendencję do generalizowania. I wymądrzania się. Stwierdzenie "mam nad tym kontrolę" jest najczęściej sposobem na zamknięcie problemu bez jego analizy. Ze strachu, lenistwa albo głupoty.
Nic nie wymyślę nad to, co powiedział tutaj C.
Każdy problem jest inny, ale rozwiązać go mogą pomóc tylko ci, którzy się na tym znają. Psychologowie z AA. Jakkolwiek by to nie brzmiało trywialnie, to po to właśnie są.
Praca fizyczna jest wspaniałym panaceum na dolegliwości umysłu. Wiesz dlaczego? Bo pozwala na uruchomienie w mózgu mechanizmu, który produkuje endorfiny. Te same, które produkuje mózg pod wpływem alko, Tak więc w istocie wysiłek fizyczny nie zmienia zapotrzebowania na endorfiny tylko zmienia ich pochodzenie.
Jak dla mnie, to tylko odroczka. Bo za chwilę problem wróci, bo człowiek dalej potrzebuje endorfin, a alko dalej najszybciej uruchomi ich produkcję.
Nic nowego nie wymyślę, rozwiązaniem jest zdiagnozowanie tego mechanizmu i praca nad osobowością. Pod okiem kogoś, kto się na tym zna. Powiem jedną rzecz, o której tu jeszcze nikt nie wspomniał. Ta praca nad sobą oznacza rozpoczęcie terapii, która trwa już do końca życia. Bo jeśli przestaniesz ćwiczyć, to wrócą stare nawyki. Tak działa nasz mechanizm wewnętrzny w mózgu. Jak mawiał Budda: jesteśmy zbyt słabi, by przestać ćwiczyć.
A jeżeli chodzi o moje podwórko, to u mnie alko stoi wszędzie. W piwnicy tylko nadwyżki i, jak zauważyła Vi, nierozważne turystki w formie pozwalającej na przechowywanie latami.
Jeszcze jedno powiem - na samo wspomnienie czym jest detoks sam mam ochotę się napić.
Dla jednego problemem jest flaszka, dla innego sr*jfon, a dla kolejnego kompulsywny sex.
Bez względu na źródło pochodzenia kalectwa przyczyna tkwi w umyśle.
Rozwiązać problem może tylko sam właściciel. Ale żeby go rozwiązać, musi tego chcieć. Nie mówić, że chce, nie narzekać na skutki, tylko jak przystało na faceta zdiagnozować problem i wyszukać rozwiązanie.
I dlatego mówię, że każdy jest sam. Bo ile indywidualności tyle problemów. Szablon jest dobry z grubsza. Ale problemy uzależnień rozwiązuje się indywidualnie.
Człowiek z natury ma tendencję do generalizowania. I wymądrzania się. Stwierdzenie "mam nad tym kontrolę" jest najczęściej sposobem na zamknięcie problemu bez jego analizy. Ze strachu, lenistwa albo głupoty.
Nic nie wymyślę nad to, co powiedział tutaj C.
Każdy problem jest inny, ale rozwiązać go mogą pomóc tylko ci, którzy się na tym znają. Psychologowie z AA. Jakkolwiek by to nie brzmiało trywialnie, to po to właśnie są.
Praca fizyczna jest wspaniałym panaceum na dolegliwości umysłu. Wiesz dlaczego? Bo pozwala na uruchomienie w mózgu mechanizmu, który produkuje endorfiny. Te same, które produkuje mózg pod wpływem alko, Tak więc w istocie wysiłek fizyczny nie zmienia zapotrzebowania na endorfiny tylko zmienia ich pochodzenie.
Jak dla mnie, to tylko odroczka. Bo za chwilę problem wróci, bo człowiek dalej potrzebuje endorfin, a alko dalej najszybciej uruchomi ich produkcję.
Nic nowego nie wymyślę, rozwiązaniem jest zdiagnozowanie tego mechanizmu i praca nad osobowością. Pod okiem kogoś, kto się na tym zna. Powiem jedną rzecz, o której tu jeszcze nikt nie wspomniał. Ta praca nad sobą oznacza rozpoczęcie terapii, która trwa już do końca życia. Bo jeśli przestaniesz ćwiczyć, to wrócą stare nawyki. Tak działa nasz mechanizm wewnętrzny w mózgu. Jak mawiał Budda: jesteśmy zbyt słabi, by przestać ćwiczyć.
A jeżeli chodzi o moje podwórko, to u mnie alko stoi wszędzie. W piwnicy tylko nadwyżki i, jak zauważyła Vi, nierozważne turystki w formie pozwalającej na przechowywanie latami.
Jeszcze jedno powiem - na samo wspomnienie czym jest detoks sam mam ochotę się napić.
Kiedyś chyba już to opowiadałem
W czasach akademickich leczo sobie robiliśmy z papryczek chilli.
Nierozwaźnie oko przetarłem. Bardzo tego żałowałem.
Ale kumpel, w trakcie ich krojenia, poszedł się wysikać. Żałował o niebo bardziej.
A chilli przy Red Savinach, to jest coś kopletnie nieporównywalnego.
W czasach akademickich leczo sobie robiliśmy z papryczek chilli.
Nierozwaźnie oko przetarłem. Bardzo tego żałowałem.
Ale kumpel, w trakcie ich krojenia, poszedł się wysikać. Żałował o niebo bardziej.
A chilli przy Red Savinach, to jest coś kopletnie nieporównywalnego.
Ja robię tak - jeden ziemniak, jeden batat, dwie marchwie, wszystko kroję na grube fryty i na blachę do piekarnika, godzinka.
Potem do miseczki cztery łyżeczki greckiego jogurtu i jedna łyżeczka lenis ignis, zmieszać.
A potem upieczone warzywne fryty maczam w tym sosie i się nieprzyzwoicie obżeram :-))
Potem do miseczki cztery łyżeczki greckiego jogurtu i jedna łyżeczka lenis ignis, zmieszać.
A potem upieczone warzywne fryty maczam w tym sosie i się nieprzyzwoicie obżeram :-))