Widok

Puk Puk

Na to jest HP, żeby sobie o de.. maryni pogadać,
To korzystam

Nie ma oowiązku czytać.
A żę to pierdy.. Sam o tym doskonale wiem
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9

@BMtF

Wiesz, że cholernie Cię szanuję.
Nawet jeśli mówisz rzeczy trudne.
Tak czy siak - przyjąłem do wiadomości,
Ale faktycznie z chęcią bym pozapier*alał u Ciebie.
Nie zaglądając do piwnicy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

W piwnicy są słoiki. A w słoikach nieostrożne turystki ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

@Vi:

Wspominałem, że Cię kocham? ;D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Nie ;) To jest pierwszy raz ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Cmok :*
chciałem krocej, ale blokada antyspamowa nie puszcza :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Niszczarka? Miałam wątpliwą przyjemność odtwarzania kopii dokumentu, potraktowanego niszczarką. Najważniejszy był podpis. W środku nocy oryginał był niedostępny. Mina na twarzy faceta (czyli jego, nie kobiety, nie jej) bezcenna. Mina mojej szefowej kiedy "skasowany" oszust odszedł z niczym, klasyka. Dla mnie porażka! Ten sukwyrsyn próbował wyciurlać mnie i cały zarząd a ta skua rzuciła mu mnie na pożarcie. To mnie nauczyło, żeby teczkę z backupem niszczyć na wylocie, w ostatniej chwili, po złożeniu własnego podpisu pod protokołem "wylogowania się".
Nie niszczarka, nie palenie. Woda. Woda jest dobra na wszystko. Moczymy, zamaczamy (przy odręcznym piśmie dłużej). Samo rozpada się w dłoniach. Po odciśnięciu wody z tego co zostało nic już nie zostaje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Miałem okazję pracować w wywiadzie gospodarczymm.
Wiem, co idzie wyciągnąc ze śmietnika
Wiem,, że są programy, które składają do kupy siano z niszczarki
Wiem, że można zebrać do kupy popiół ze spalonych papierów.
To są rzeczy niewyobrażalne a było możliwe już N lat temu
Ciut tej wiedzy łyknąłem a jak sądzę, jest to wierzchołek góry lodowej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Praca była w firmie prywatnej, ale na styku Służb
Nigdy nie powiem nawet 10% wiedzy, jaką wówczas uzyskałem.
Może zdechnę na zespół odstawienny, ale nie chcę zostać odstrzelony :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Sadyl, a teraz napisz jak pierwszy raz wykonałeś operację na otwartym sercu. Mając do dyspozycji tylko siatke z Biedronki i flaszkę.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pitol się
Nigdy nie kłamię i nie koloryzuję.
Przynajmniej na Forum

A osoby mi bliskie wiedzą, że kłamię w ostateczności. Jak nie chcę kogoś zranić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Sadyl, napisałeś dzisiaj jedną mądrą rzecz-takie zdanie ratunkowe dla ciebie. Ty naprawdę musisz trochę popracować fizycznie. Zatrudnij się w Biedronce,choćby i w tej w której miziasz te Panie po rękach (tylko uwaga one jako koleżanki z pracy już nie dadzą się miziać-ot polityka firmy. Dla klienta grzeczna ,dla współpracownika -wolna wola). Popracuj wg grafiku,podźwigaj towary.Jak wrócisz do domu to będziesz chciał się tylko wyspać żeby mieć siły na dzień następny do pracy.Przepracuj tak chociaż z 1 miesiąc a zaczniesz doceniać swój czas wolny. Ale nie wierzę w to że miesiąc wytrzymasz. Nie wierzę nawet że wytrzymasz tydzień na takich pełnych obrotach.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też w to nie wierzę
Kompletnie nie nadają się do pracy od-do i w jakiejjś korpo.
Choć dawałem radę, i to nawet całkiem niedawno.
Zbyt obecnie cenię sobie wolność
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ta Twoja tzw. wolność to chyba najbardziej cię teraz gubi.
I nie o to chodzi abyś się życiowo przestawił na priorytety od -do.
Powinieneś mieć grafik pracy i być przynajmniej wtedy trzeźwy (uwierz ,że to bardzo trudne).
Ja też walczę
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kawał życia spędziłem na analizie mechanizmu uzależnień.
Dla jednego problemem jest flaszka, dla innego sr*jfon, a dla kolejnego kompulsywny sex.
Bez względu na źródło pochodzenia kalectwa przyczyna tkwi w umyśle.
Rozwiązać problem może tylko sam właściciel. Ale żeby go rozwiązać, musi tego chcieć. Nie mówić, że chce, nie narzekać na skutki, tylko jak przystało na faceta zdiagnozować problem i wyszukać rozwiązanie.

I dlatego mówię, że każdy jest sam. Bo ile indywidualności tyle problemów. Szablon jest dobry z grubsza. Ale problemy uzależnień rozwiązuje się indywidualnie.

Człowiek z natury ma tendencję do generalizowania. I wymądrzania się. Stwierdzenie "mam nad tym kontrolę" jest najczęściej sposobem na zamknięcie problemu bez jego analizy. Ze strachu, lenistwa albo głupoty.

Nic nie wymyślę nad to, co powiedział tutaj C.
Każdy problem jest inny, ale rozwiązać go mogą pomóc tylko ci, którzy się na tym znają. Psychologowie z AA. Jakkolwiek by to nie brzmiało trywialnie, to po to właśnie są.

Praca fizyczna jest wspaniałym panaceum na dolegliwości umysłu. Wiesz dlaczego? Bo pozwala na uruchomienie w mózgu mechanizmu, który produkuje endorfiny. Te same, które produkuje mózg pod wpływem alko, Tak więc w istocie wysiłek fizyczny nie zmienia zapotrzebowania na endorfiny tylko zmienia ich pochodzenie.
Jak dla mnie, to tylko odroczka. Bo za chwilę problem wróci, bo człowiek dalej potrzebuje endorfin, a alko dalej najszybciej uruchomi ich produkcję.

Nic nowego nie wymyślę, rozwiązaniem jest zdiagnozowanie tego mechanizmu i praca nad osobowością. Pod okiem kogoś, kto się na tym zna. Powiem jedną rzecz, o której tu jeszcze nikt nie wspomniał. Ta praca nad sobą oznacza rozpoczęcie terapii, która trwa już do końca życia. Bo jeśli przestaniesz ćwiczyć, to wrócą stare nawyki. Tak działa nasz mechanizm wewnętrzny w mózgu. Jak mawiał Budda: jesteśmy zbyt słabi, by przestać ćwiczyć.

A jeżeli chodzi o moje podwórko, to u mnie alko stoi wszędzie. W piwnicy tylko nadwyżki i, jak zauważyła Vi, nierozważne turystki w formie pozwalającej na przechowywanie latami.

Jeszcze jedno powiem - na samo wspomnienie czym jest detoks sam mam ochotę się napić.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Kuźwa...
Sam nie raz pisałem o radości, jaką np. sprawiało mi porąbanie kupy drewna. Zatem wiem, o czym mówisz :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

A z innej mańki:

Koleżance dałem parę dni temu słoik zupy pomidorowej.
Pyta się mnie wczoraj: co to q.. za wścieklizna jest?
No cóż... dodałem do niej, do całego gara, odziubinkę sosu od Ciebie. Może 1/4 łyżeczki :)

Nieprzyzwyczajona :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4

Nie wiem jaki to był duży gar, ale ... w ojczyźnie red saviny, a oni lubią ostre jedzenie, przyjmuje się, że jeden strąk daje się do nadania odpowiedniej pikantności porcji 8 kg jedzenia. Jeden strąk to będzie tak 1/4 łyżeczki :-)))
Ostrzegałem -miksturę lenis ignis dawkuje się kroplami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Spróbowałem całą łyżeczkę.
Najgorsza jest czkawka. Łzotok to pikuś
No i te spalone wargi i język. Aż się chce je wbić w jakąś cipkę :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7

Kiedyś chyba już to opowiadałem
W czasach akademickich leczo sobie robiliśmy z papryczek chilli.
Nierozwaźnie oko przetarłem. Bardzo tego żałowałem.
Ale kumpel, w trakcie ich krojenia, poszedł się wysikać. Żałował o niebo bardziej.
A chilli przy Red Savinach, to jest coś kopletnie nieporównywalnego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4

Ja robię tak - jeden ziemniak, jeden batat, dwie marchwie, wszystko kroję na grube fryty i na blachę do piekarnika, godzinka.
Potem do miseczki cztery łyżeczki greckiego jogurtu i jedna łyżeczka lenis ignis, zmieszać.
A potem upieczone warzywne fryty maczam w tym sosie i się nieprzyzwoicie obżeram :-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (234 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry