~agata
89.206.54.*
(12 lat temu) 20 sierpnia 2013 o 10:11
co się zgadza- biegasz (!!) z tacą na przestrzeni ok 3 pięter- z zaplecza do kuchni są 3 partie schodów kręconych, na piętro normalne schody proste razy 2, i tak kilkadziesiąt razy dziennie figaro pokonuje tę odległość- a to potrawy, a to brudne naczynia, przynieść rachunek, wynieść rachunek, wrócić z resztą... nigdy się tak nie umęczyłąm, w żadnej pracy
napiwki... zliczane są napiwki z całęgo dnia ( ze specjalnej tabelki, w kt kasjer zapisuje godzinę bodajże, nr stolika, wysokość rachunku, napiwki i ine), od sumy odejmuje się 30% na koszty lokalu ( np. pobite szkło), potem zlicza się godziny wszystkich pracowników ( os A 8 godz, os B 12 godz, os C 6 godzin- suma)- wychodzi jakaś kwota. i tę kwotę każdy dostaje do swojej godzinówki. Czyli- jeśli np. wyszło 10 zł, ktoś pracował 12 godzin x 9, czyli 108zł plus 12x10 120- dostajesz pod koniec dnia 228 zł do ręki.
Oczywiście przesadzam taka stawka wychodzi tylko jak jest duży ruch, normalnie jest to ok 4-6 zł w tygodzniu
Oczywiście nowe dziewczyny dostają połowę 'napiwku" czyli zamiast tej 10 dostają 5.
A Manager najchętniej nic by nie dawał z napiwków- biegaj po tych schodach prawie za darmo.
Płaca zależy od szefostwa- jeśli kogoś polubi podobno dostaje więcej. Podobno też kiedyś były tam niższe stawki i dziewczyny potrafiły nie dostawać napiwków przez miesiąc albo dłużej
Manager twierdzi,że to normalne, ja się nigdy wcześniej z czymś takim nie spotkałam, a pracowałam w różnych lokalach...
tak wygląda sytuacja na dziś, nie wiem, jak jest poza sezonem
1
0