Widok
Nie. Po prostu nie.
"kiedyś" dokładnie tak jak teraz niedzielni rowerzyści źle oceniali ile czasu i energii zajmie jazda "w te i nazad" i kończyli wracając pociągami, czasami bez rowerów bo z pociągów kradli wtedy rowery na potęgę.
Dodatkowo rower jest doskonały żeby na co dzień dojechać do SKMki, z biletem przejechać kilkadziesiąt kilometrów i dokończyć trasę rowerem. W ten sposób oszczędzasz sobie szukania 2 przejazdów autobusem i spacerów do przystanków oraz do pracy/domu dotrzesz o godzinę szybciej niż samym rowerem.
Dodatkowo rower jest doskonały żeby na co dzień dojechać do SKMki, z biletem przejechać kilkadziesiąt kilometrów i dokończyć trasę rowerem. W ten sposób oszczędzasz sobie szukania 2 przejazdów autobusem i spacerów do przystanków oraz do pracy/domu dotrzesz o godzinę szybciej niż samym rowerem.
nie wsiądę do autobusu bo rowerem zajadę szybciej
nie znaczy że nie rozumiem po co miałbym to zrobić, można się rozchorować w czasie jazdy, mieć kontuzję, awarię roweru itp, jak dla mnie rower w autobusach powinien być możliwy do przewiezienia ale za opłatą, najlepiej wyższą niż bilet, wtedy tylko w razie ostatecznej konieczności byłby brany więc problem byłby marginalny, czym innym jest pociąg bo nie dość że jest dostosowany do przewozu, w większości przypadków rowery nikomu nie przeszkadzają jak ten na zdjęciu to jeszcze taki przewóz ma sens czasowy