Widok
Film niewątpliwie epatuje okrucieństwem i brzydotą na wyjątkową skalę. Zastanawiam się jednak, czy to stanowi wartość samą w sobie? Osób niewrażliwych tego rodzaju przekaz nie uwrażliwi, natomiast wrażliwych przede wszystkim zniesmaczy i zgorszy, zakłócając im odbiór istoty rzeczy.
Dla przykładu: gdybym nie znał historii Jezusa, wolałbym ją poznawać oglądając "Króla Królów" a nie "Pasję" Gibsona.
Dla przykładu: gdybym nie znał historii Jezusa, wolałbym ją poznawać oglądając "Króla Królów" a nie "Pasję" Gibsona.
Naród który zniknął
Film piękny, choć bardzo boli gdy się go ogląda. Ja nie widziałem dotychczas polskiego filmu który z takim realizmem i wiernością prawdzie opowiadałby o tamtych czasach, bez "perfumowania" historii. Wychowywałem się na Mazurach, jeszcze zdążyłem poznać Mazurów, słyszeć ich gwarę, bywać w ich domach. Tragiczne losy które definitywnie zlikwidowały ten naród w latach 1970-tych wyganiając ich ostatki do Niemiec. Smutno, że kiedy jadę na Mazury już tylko nieliczne domy z czerwonej cegły świadczą o Mazurach, ludziach tej ziemi.
przerażająca historia, mocne obrazy..
film b. dobry, niestety dość drastyczny. po projekcji mam mieszane uczucia ponieważ z jednej strony to naprawdę niezłe kino, ale sceny gwałtów... przerażające... wiem, że tak wygląda nasza historia, ale niekoniecznie mam ochotę uczestniczyć w dwugodzinnym (z przerwami bo trzeba podkreślić, że "róża" przekazuje nam coś więcej niż wyłącznie nieludzkie okrucieństwo wobec drugiego człowieka) gwałcie........ przepraszam, ale byłam i jestem poruszona tym obrazem i następnym razem przed pójściem do kina na film smarzowskiego zastanowię się kilka razy................. nie umniejszam jednak efektowi jaki uzyskać miał zamiar reżyser. po prostu jeśli ktoś nie potrafi patrzeć na dość naturalistyczną przemoc w kinie to niech przemyśli dogłębniej zakup biletu na róże... :(
po tym filmie
wyszłam z kina z głębokim przeświadczeniem, że 'NIE MAM ŻADNYCH PROBLEMÓW', bo ten kto przeżył tamte lata na tamtych ziemiach tego teraz cieszy i słońce i deszcz. Na ten film nie patrzy się jak kto grał i czy kostiumy pasowały do roli tylko jest się świadkiem wydarzeń historycznych i osobistych tragedii. Ten film opowiada o życiu i dlatego jest dziełem.
Robi wrażenie jako dzieło artystyczne w przeciwieństwie do nieudanego "W ciemności" A.Holland.Jaka w tym logika żeby nominować do oskara nieudany film Holland,który napewno nie ma szans na Oscara.Można też zauważyć preferowanie filmu Holland przez media.Ciekawe dlaczego? Sam temat tak jak w przypadku Bitwy warszawskiej nie chroni przed zrobieniem knota.