Widok
***
"Czym jest moja przyszłość ?
Wielką czarną dziurą,
Czy może małym płomieniem iskrzącym się w sercu ...
W czyim sercu - trudno powiedzieć....
W moim, a może w twoim,
Sama nie wiem.
Wszystko pisane przez los,
Wszystko zamazywane przez czas.
Wszystko poniżane przez uczucia
I zakopywane w niepamięci.
Zostałam zapomniana,
Zostałam skazana,
Moim wyrokiem - życie,
Czy można prosić o ułaskawienie ???"
Wielką czarną dziurą,
Czy może małym płomieniem iskrzącym się w sercu ...
W czyim sercu - trudno powiedzieć....
W moim, a może w twoim,
Sama nie wiem.
Wszystko pisane przez los,
Wszystko zamazywane przez czas.
Wszystko poniżane przez uczucia
I zakopywane w niepamięci.
Zostałam zapomniana,
Zostałam skazana,
Moim wyrokiem - życie,
Czy można prosić o ułaskawienie ???"
...Plagiat....
- S A A B A –
Zmącono mi życie wwalając w nie góry gnijącego kłamstwa
Początkowo nie wierzyłem w przepowiednie królowej Saaby
Gdy wpadłem w worek kataklizmów płaskich , pustych dusz
Proroctwa stały się prawdą dokonaną – obejmując i mnie
Zżyłem się z nimi postępując według ich nieubłagalnych przykazań
Narzędziem zbrodni byłem sam ; wykonując świadome wyroki
Rozdmuchiwałem potężne burze sącząc butelkowe stęchłe piwo
Podpalałem lasy wypalając paczki przecenionych mokrych
papierosów
Rękoma innych popełniałem zbrodnie łykając psychotropowe tabletki
Masturbując się gwałciłem setki niewinnych kobiet-matek
Zalewałem dziesiątki miast opróżniając się w domowej klozetowej
muszli
Przepowiednie stały się moimi narkotykami – nie mogłem bez nich
żyć
Wymyślałem coraz to nowe spustoszenia i gdy zabrakło pomysłów
Oddałem się lekturze satanistycznych kanonów stworzonej nowej
biblii
Potopy krwi pogłębiały moje zwyrodniałe uczucia dziwnej zemsty
Nie mogąc wymyślić żadnej choćby trochę brutalnej sceny
Poddawałem się całkowicie odruchom mojego zboczonego ciała
Sięgając po noże , żyletki myślałem o nieznanych istotach
Obcinając własne paznokcie wraz z całymi zdrowymi palcami
Wyobrażałem sobie, że tnę nieosiągalnych domowych sknerów
Wypijając szklanki ciepłej krwi czułem zapach zupełnie obcych mi
ciał
Podrzynając własne żyły miotałem się w ich przedśmiertelnych
drgawkach
Zdychałem jak przebity kamieniem z procy kot . Zdychałem ich
życiem.
Zmącono mi życie wwalając w nie góry gnijącego kłamstwa
Początkowo nie wierzyłem w przepowiednie królowej Saaby
Gdy wpadłem w worek kataklizmów płaskich , pustych dusz
Proroctwa stały się prawdą dokonaną – obejmując i mnie
Zżyłem się z nimi postępując według ich nieubłagalnych przykazań
Narzędziem zbrodni byłem sam ; wykonując świadome wyroki
Rozdmuchiwałem potężne burze sącząc butelkowe stęchłe piwo
Podpalałem lasy wypalając paczki przecenionych mokrych
papierosów
Rękoma innych popełniałem zbrodnie łykając psychotropowe tabletki
Masturbując się gwałciłem setki niewinnych kobiet-matek
Zalewałem dziesiątki miast opróżniając się w domowej klozetowej
muszli
Przepowiednie stały się moimi narkotykami – nie mogłem bez nich
żyć
Wymyślałem coraz to nowe spustoszenia i gdy zabrakło pomysłów
Oddałem się lekturze satanistycznych kanonów stworzonej nowej
biblii
Potopy krwi pogłębiały moje zwyrodniałe uczucia dziwnej zemsty
Nie mogąc wymyślić żadnej choćby trochę brutalnej sceny
Poddawałem się całkowicie odruchom mojego zboczonego ciała
Sięgając po noże , żyletki myślałem o nieznanych istotach
Obcinając własne paznokcie wraz z całymi zdrowymi palcami
Wyobrażałem sobie, że tnę nieosiągalnych domowych sknerów
Wypijając szklanki ciepłej krwi czułem zapach zupełnie obcych mi
ciał
Podrzynając własne żyły miotałem się w ich przedśmiertelnych
drgawkach
Zdychałem jak przebity kamieniem z procy kot . Zdychałem ich
życiem.
***
"Nagle moja dusza
Została wypełniona jedynie pustką
Której opisać nie można
Niepowtarzalną ciszą w nicości...
Gdy spoglądam przed siebie
Nie dostrzegam niczego
Gdy patrzę za siebie
Jedynie ból i cierpienie...
Szukam tej radości
Czerpanej z promienia słońca
Ze świata przepięknego
Lecz nie potrafię jej wykorzystać
Zgubiłam gdzieś to zadanie
Które życie mi wytyczyło
I teraz sensu nie widzę
By dalej go szukać, by dalej żyć...
Może się mylę
Może słuch i oczy mnie okłamują
Lecz nie umiem kłamstwa wykryć
Dlatego poddaję się powoli..."
Została wypełniona jedynie pustką
Której opisać nie można
Niepowtarzalną ciszą w nicości...
Gdy spoglądam przed siebie
Nie dostrzegam niczego
Gdy patrzę za siebie
Jedynie ból i cierpienie...
Szukam tej radości
Czerpanej z promienia słońca
Ze świata przepięknego
Lecz nie potrafię jej wykorzystać
Zgubiłam gdzieś to zadanie
Które życie mi wytyczyło
I teraz sensu nie widzę
By dalej go szukać, by dalej żyć...
Może się mylę
Może słuch i oczy mnie okłamują
Lecz nie umiem kłamstwa wykryć
Dlatego poddaję się powoli..."