Odpowiadasz na:

dno, dno, dno....

UWAGA. Największy gniot jakiego byłem świadkiem w życiu. Przyznaję, byłem pierwszy raz w Teatrze Muzycznym, ale to co tam zobaczyłem zgwałciło mnie emocjonalnie i intelektualnie. Publika śmiejąca... rozwiń

UWAGA. Największy gniot jakiego byłem świadkiem w życiu. Przyznaję, byłem pierwszy raz w Teatrze Muzycznym, ale to co tam zobaczyłem zgwałciło mnie emocjonalnie i intelektualnie. Publika śmiejąca się z byle czego, z potknięć i pierdnięć bohaterów... To jest sztuka przez duże S.? Historia o niczym pokazana, jak dobranocka dla dziecka, nie do końca rozgarniętego. Dialogi dno, totalne dno. Poziom Avatara.To był prawdziwy dramat, a nie komedia. A motym z rycerzem-gejem, pretensjonalny, słaby, wciśnięty na siłę tylko po to, by było coś "na czasie". Panna z Jeziora - genialna. Gra aktorów także, ale scenariusz i reżyseria - dno.

zobacz wątek
11 lat temu
~zażenowany

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry