Odpowiadasz na:

Re: STARAJĄCE SIĘ LI

Ja sie jeszcze wstrzymam z wątkiem nowym - ale Akamara, Agniuszka i (daj Boże) Adziula (jeśli o którejś zapomniałam, proszę też się dopisać;P) - nikogo nie blokuję - zakładajcie dziewczyny wątki,... rozwiń

Ja sie jeszcze wstrzymam z wątkiem nowym - ale Akamara, Agniuszka i (daj Boże) Adziula (jeśli o którejś zapomniałam, proszę też się dopisać;P) - nikogo nie blokuję - zakładajcie dziewczyny wątki, niech się sypią...

Wkleję Wam opis swojej wizyty wczorajszej u gina, który wpisałam już na skarbku:

"To tak to była z tą wizytą...
Dwa tygodnie temu lekarz (a lubię go, zawsze poświęcał mi dużo czasu, jak nie było kolejki, to potrafił godzinę ze mną spędzić tłumacząc różne rzeczy; dokładnie tłumaczy, na co nie panikować, co może się zdarzyć itd) po potwierdzeniu objawów ciążowych itd kazał się umówić na za dwa tygodnie (fakt, na wtorek, a ja umówiłam się na poniedziałek, bo tak termin mi bardziej pasował) i powiedział, ze wtedy zrobimy usg - pytałam się nawet, czy męża mam przytachać ze sobą, co potwierdził.
W międzyczasie w przychodni wprowadzono system informatyczny (co jest istotne wg mnie w tym przypadku), którego lekarze jeszcze nie ogarnęli; elektroniczne karty pacjentów, skierowania wpisywane w nie i drukowane itd... Generalnie kolejki się wydłużyły, bo lekarze jeszcze nie ogarniają tego i masakrycznie długo to trwa.
Wczoraj poślizg nie był nawet taki duży (tzn byłam ostatnią pacjentką a weszłam tylko 15 min po czasie - więc nic strasznego). Mój A. za mną i stanął za moim krzesłem. Lekarz jak go zobaczył, to się pyta, czego chce (no może uprzejmiej;P) - A., że jest mężem, ja dopowiedziałam, ze mieliśmy dziś usg robić. Na to lekarz, ze na usg to on co najwyżej mi skierowanie na jutro (wtorek) da, a temu panu (mężowi) podziękujemy.
Podejrzewam, ale się nie upewniłam, ze może jednak ten wtorek była ważny - np. wtedy jest lekarz od usg, a gin sam nie moze... ale się nie dopytywałam, bo generalnie źle się czułam i jeszcze doła dostałam...
Lekarz pochwalił (ze cztery razy) cytologię (II grupa), sprawdził, że "zamek zamknięty" (szyjka), zbadał, ze wszystko ok. I zaczął wypisywać skierowania.... matko - już wiem, czemu był taki wqriony - trwało to minimum 5 minut, jak i nie 10 - w międzyczasie się wściekł i pobiegł po jakąś pielęgniarkę, bo skierowania się nie drukowały... No i zamiast ze mną rozmawiać, to walczył z tym systemem...
Skierowanie na USG dał, powiedział, ze generalnie powinnam zrobić w okolicach 10tc, ale on się nie upiera, tylko, że jakbym była jego siostrą, to tak by zalecał...
A ponieważ, tak jak pisałam, wizytę mam na nfz w poniedziałek rano i mam nadzieję, ze tam uda mi się naciągnąć babkę na usg, to też się nie upierałam. No i w czwartek obejmie mnie dodatkowe ubezpieczenie i liczę, ze uda się jeszcze przed sobotą tam odwiedzić lekarza i zrobić to usg - żeby babcie i dziadek w sobotę zaproszeni na obiad do nas zobaczyli pierwszą fotkę wnuka;) A ja bym miała pewność, że żyje..."

Tak więc, do momentu, gdy zobaczę bijące serducho, wstrzymam się z wątkiem...

Tripka - napisałaś do mnie maila? Skąd jesteś? Bo może przejeżdżam obok...

zobacz wątek
15 lat temu
AgaB

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry