Widok
Olenka to faktycznie masz przekichane jak tylko 4 szanse w roku:(
a tarczyce kiedy badałas? po poronieniu? moze masz prolaktyne za wysoka? albo cykle bezowulacyjne, czytalam gdzies tu na forum,ze dziewczyny po poronieniu dlugo dochodzily do siebie pod wzgledem owulacyjnych cykli..
mi tez lekarz powiedzial,ze jak minie rok staran bedziemy mogli zaczac badania..i..zmienilam lekarza..badania od razu i wyszlo,ze mam tsh prawie 14 razy powiekszony niz powinien byc dla kobiet starajacych sie o dzidzie..biore tabletki, mam isc na usg tarczycy, zrobic kolejne wyniki krwi i zjawic sie u lekarki pod koniec stycznia..-ciesze sie,ze bynajmniej wiadomo dlaczego nie udawalo sie nam..ale z drugiej strony szkoda mi samej siebie, ze przez jakas chorobe (w moim przypadku niedoczynnosci tarczycy) nie mozmey miec dziecka ( bynajmniej nie teraz), ale...ciesze sie,ze zdecydowalam sie zmienic lekarza bo bynajmniej nie stracilismy roku tylko kilka miesiecy..
no to sie rozpisalam:-)
powodzenia Dziewczyny i faktycznie..nie ma co sie nakrecac..im wiecej sie o tym mysli, im bardziej nam zalezy tym gorzej wychodzi...jak zrobilam moje pierwsze wyniki to jzu wiedzialam,ze to niedoczynnosc co prawda nie wiedzialam jak duza itd ale coz..odpuscilama sobie zupelnie..nie mysle teraz o dziecku..
najwazniejsze by dostac glupia @..bo z nia to tez u mnie roznie..
na razie mamy zakaz przytulania bez zabezpieczenia..wole tak niz zajsc w ciaze i albo poronic albo urodzic chore dzieciatko..
mimo wszystko tez tesknie za mysla - oby sie udalo..:-))
a tarczyce kiedy badałas? po poronieniu? moze masz prolaktyne za wysoka? albo cykle bezowulacyjne, czytalam gdzies tu na forum,ze dziewczyny po poronieniu dlugo dochodzily do siebie pod wzgledem owulacyjnych cykli..
mi tez lekarz powiedzial,ze jak minie rok staran bedziemy mogli zaczac badania..i..zmienilam lekarza..badania od razu i wyszlo,ze mam tsh prawie 14 razy powiekszony niz powinien byc dla kobiet starajacych sie o dzidzie..biore tabletki, mam isc na usg tarczycy, zrobic kolejne wyniki krwi i zjawic sie u lekarki pod koniec stycznia..-ciesze sie,ze bynajmniej wiadomo dlaczego nie udawalo sie nam..ale z drugiej strony szkoda mi samej siebie, ze przez jakas chorobe (w moim przypadku niedoczynnosci tarczycy) nie mozmey miec dziecka ( bynajmniej nie teraz), ale...ciesze sie,ze zdecydowalam sie zmienic lekarza bo bynajmniej nie stracilismy roku tylko kilka miesiecy..
no to sie rozpisalam:-)
powodzenia Dziewczyny i faktycznie..nie ma co sie nakrecac..im wiecej sie o tym mysli, im bardziej nam zalezy tym gorzej wychodzi...jak zrobilam moje pierwsze wyniki to jzu wiedzialam,ze to niedoczynnosc co prawda nie wiedzialam jak duza itd ale coz..odpuscilama sobie zupelnie..nie mysle teraz o dziecku..
najwazniejsze by dostac glupia @..bo z nia to tez u mnie roznie..
na razie mamy zakaz przytulania bez zabezpieczenia..wole tak niz zajsc w ciaze i albo poronic albo urodzic chore dzieciatko..
mimo wszystko tez tesknie za mysla - oby sie udalo..:-))
Olenka 10 dni przed @ nie mogl wyjsc test, przeciez to sie nie dzieje ekspresowo, zaplodnie zagniezdzenie itd, to wszystko musi miec swoj czas :)
moj maz tez jest marynarzem, wiec wiem jak jest
a co do badan to moze warto byloby po tym poronieniu pomonitorowac sobie cykle zeby wiedziec czy sie wyregulowaly itd, moze Ci to pomoc w sgtaraniach jak maz wroci :)i chyba bym zmienila gina na Twoim miejscu
moj maz tez jest marynarzem, wiec wiem jak jest
a co do badan to moze warto byloby po tym poronieniu pomonitorowac sobie cykle zeby wiedziec czy sie wyregulowaly itd, moze Ci to pomoc w sgtaraniach jak maz wroci :)i chyba bym zmienila gina na Twoim miejscu
Właśnie, oleńka tripgirl dobrze gada :) zmień gina, badania są dla Twojego dobra, tym bardziej, że raz poroniłaś ginekolog powinien skierowac Cię na te najważniejsze badania...aha i badając tarczyce domagaj się też skierowania na FT3, FT4 i przeciwciała, a nie samo TSH. Mnie jedna babka leczyła 3 lata wg samego TSH i teraz jestem bardziej chora niż na początku. Normalnie żal. Teraz gin skierował mnie do dr Anny Lewczuk i mam nadzieję, że ona pomoże mi szybko się uporac z problemem, tylko że ja mam też podwyższoną prolaktynę, a po obciążeniu 5 razy wyższą, więc jest co leczyc...
Nie wiem jak to jest w tej chwili,ale ja kiedyś leczyłam tarczycę na NFZ na Katarzynkach,później jak zamknęli tam przychodnię to trafiłam na Zaspę,a na końcu do Akademii Medycznej.Wszystkie badania miałam bezpłatnie,tylko ja tych wyników nie widziałam na oczy,bo one trafiały bezpośrednio do lekarza prowadzącego i na wizycie dowiadywałam się jak wyszły badania.Z tarczycą mam problemy od 2001 roku,od 2006 chodzę prywatnie,jestem 3 lata po operacji i powiem jedno.Chociaż państwowy za darmo i bezpłatne badania,to nigdy państwowy endokrynolog nie zobaczy mnie w swoim gabinecie.Do lekarza chodzę do spółdzielni,ale badań tam nie robię,ponieważ w mojej przychodni są tańsze o jakieś 40%.
witam dziewczyny i przesyłam pozytywne fluidy :)
Kiedyś też uczestniczyłam w tym wątku, do czasu aż pierwszą ciążę poroniłam, potem jakoś nie mogłam się zebrać... a teraz jestem znów w ciąży- strasznie się boję ale ten strach pewnie będzie mi towarzyszył już do końca ciąży.
Powiem wam jak było w naszym przypadku- po poronieniu odczekałam 3 cykle i poszliśmy dosłownie na żywioł. Akurat byliśmy na urlopie, wyluzowani szczęśliwi- wróciła chęć na igraszki... ale potem przyszedł okres i jedna kreska... no cóż mówię to był dopiero pierwszy miesiąc. W następnym paskudnie się rozchorowałam byłam na drugim antybiotyku, leżałam z zapaleniem zatok i zerową ochotą na cokolwiek, ale mieliśmy wtedy 2 rocznicę ślubu- więc się przemogłam i ten jeden raz aby zrobić mężowi przyjemność przemogłam sie :) No i 2tyg później przerażona odkryłam na teście dwie różowe krechy :)
Więc dziewczyny wyluzujcie, nie liczcie godzin, dni- postarajcie się iść na spontan.
Życzę wam wszystkim powodzenia!! A badania róbcie- ja zrobiłam i miałam czyste sumienie że wszystkiego dopilnowałam.
Kiedyś też uczestniczyłam w tym wątku, do czasu aż pierwszą ciążę poroniłam, potem jakoś nie mogłam się zebrać... a teraz jestem znów w ciąży- strasznie się boję ale ten strach pewnie będzie mi towarzyszył już do końca ciąży.
Powiem wam jak było w naszym przypadku- po poronieniu odczekałam 3 cykle i poszliśmy dosłownie na żywioł. Akurat byliśmy na urlopie, wyluzowani szczęśliwi- wróciła chęć na igraszki... ale potem przyszedł okres i jedna kreska... no cóż mówię to był dopiero pierwszy miesiąc. W następnym paskudnie się rozchorowałam byłam na drugim antybiotyku, leżałam z zapaleniem zatok i zerową ochotą na cokolwiek, ale mieliśmy wtedy 2 rocznicę ślubu- więc się przemogłam i ten jeden raz aby zrobić mężowi przyjemność przemogłam sie :) No i 2tyg później przerażona odkryłam na teście dwie różowe krechy :)
Więc dziewczyny wyluzujcie, nie liczcie godzin, dni- postarajcie się iść na spontan.
Życzę wam wszystkim powodzenia!! A badania róbcie- ja zrobiłam i miałam czyste sumienie że wszystkiego dopilnowałam.