Widok
chyba wszystkie sie staraja bo tak cicho tu:) musialam odkopac nas z 19 strony, pytanie techniczne mam, kiedy najwczesniej badanie krwi wykryje ciaze? ale mam dzis wk...wa i to nie wiem dlaczego, dobrze ze meza nie ma bo biedak by cierpial, o matko rozszrpala bym wszystko i wszytkich i siebie tez:( pozdrawiam staraczki weekendowo:)
Czesc dziewczyny :)
Troche bym chciala rzucic optymizmem w ten Wasz watek.
My czekalismy na 2 kreski rok i 3 miesiace,moze i nie jest to mega dlugo,ale jednak.Oczywiscie pomijajac to,ze wczesniej przed staraniem, przed Slubem juz bralam jakis czas dostinex.
Mialam problem z prolaktyna(hiperprolaktynemia)bralam dostinex z przerwami bo wkurzalam sie ,ze jesli jedyna przeszkoda jest prolaktyna to przy dostinexie powinno sie "cos" dziac,a My wciaz nie zachodzilismy w ciaze;/
Do dostinexu doszedl duphaston, na mnie dzialal tak,ze strasznie utylam... to wszystko.
Wkoncu po kilku kolejnych miesiacach po ktorych zaczelam miec krwawienia srodcykliczne,ktore przy duphastonie,zwiekszonej dawce, powinny byc wykluczone(tym bardziej,ze wczesniej nie biorac tabletek nie mialam takich incydentow)postanowilam,ze skoro dziala to raczej zle na mnie to zdaje sie na wole Boza i tyle.
Odstawilam tabletki...po 3 miesiacach trafilam do lekarza bo nie mialam @(nic dziwnego w moim wypadku) i znow mialam brac dostinex. Powiedzialam"ok" ostatni raz,niech bedzie, bylo to juz ponad rok po Slubie i pani doktor postanowila,ze wysle mnie do invicty na szczegolowe badania bo to za dlugo... smutek,przygnebienie, czarnowidztwo...ale,ale ...
Zracji tego,ze jestesmy osobami wierzacymi postanowilismy udac sie na Msze o Uzdrowienie, w miedzyczasie rozmawialismy ze znajomym Ksiedzem(zreszta tym samymj,ktory udzielal Nam wczesniej Slubu :)) i On pytal czy moze sie za Nas pomodlic,ale zebysmy nie mieli pretensji jesli pomyslnie sie to skonczy ;)))
W sumie po tej przerwie bez lekow najpierw pogadalismy z tym Ksiedzem i bylismy na Mszy w intencji :)wzielam 1 tabletke bodajze czyli 2 tygodnie minely i bylam juz w ciazy.
Musicie wierzyc i dzialac :)
P.S. oczywiscie do invicty nie trafilam mimo,ze bylam zarejestrowana na te wszystkie badania... ;p
i pomyslec,ze juz Nas dopadal pesymizm i kiedy @ nie przyszla nie przylo mi do glowy,ze to moze byc Dzidzius,zrobilam test tylko ze wzgledu na swoja przezornosc bo mialam brac leki,ktorych absolutnie nie wolno brac w ciazy.
Stwierdzxilam,ze zrobie test a co mi tam wkoncu robilam ich juz takie ilosci...
Co smieszniejsze nie wyszedl :P,ale jakos mnie tknelo, nagle przypomnialy sie te wszystkie opowiesci o wygrzebanych, wyrzuconych testach na ktorych po jakims czasie sie cos pokazalo...wygrzebalam swoj po 20 min.i byl cien cienia :)
Jeszcze 2 dni bylismy sceptyczni, po tym czasie wyszla juz kreska we wlasciwym czasie odczytu testu;) no a pozniej beta :)
Nie poddawajcie sie !!!
Pozdrawiam i powodzenia!!!
Troche bym chciala rzucic optymizmem w ten Wasz watek.
My czekalismy na 2 kreski rok i 3 miesiace,moze i nie jest to mega dlugo,ale jednak.Oczywiscie pomijajac to,ze wczesniej przed staraniem, przed Slubem juz bralam jakis czas dostinex.
Mialam problem z prolaktyna(hiperprolaktynemia)bralam dostinex z przerwami bo wkurzalam sie ,ze jesli jedyna przeszkoda jest prolaktyna to przy dostinexie powinno sie "cos" dziac,a My wciaz nie zachodzilismy w ciaze;/
Do dostinexu doszedl duphaston, na mnie dzialal tak,ze strasznie utylam... to wszystko.
Wkoncu po kilku kolejnych miesiacach po ktorych zaczelam miec krwawienia srodcykliczne,ktore przy duphastonie,zwiekszonej dawce, powinny byc wykluczone(tym bardziej,ze wczesniej nie biorac tabletek nie mialam takich incydentow)postanowilam,ze skoro dziala to raczej zle na mnie to zdaje sie na wole Boza i tyle.
Odstawilam tabletki...po 3 miesiacach trafilam do lekarza bo nie mialam @(nic dziwnego w moim wypadku) i znow mialam brac dostinex. Powiedzialam"ok" ostatni raz,niech bedzie, bylo to juz ponad rok po Slubie i pani doktor postanowila,ze wysle mnie do invicty na szczegolowe badania bo to za dlugo... smutek,przygnebienie, czarnowidztwo...ale,ale ...
Zracji tego,ze jestesmy osobami wierzacymi postanowilismy udac sie na Msze o Uzdrowienie, w miedzyczasie rozmawialismy ze znajomym Ksiedzem(zreszta tym samymj,ktory udzielal Nam wczesniej Slubu :)) i On pytal czy moze sie za Nas pomodlic,ale zebysmy nie mieli pretensji jesli pomyslnie sie to skonczy ;)))
W sumie po tej przerwie bez lekow najpierw pogadalismy z tym Ksiedzem i bylismy na Mszy w intencji :)wzielam 1 tabletke bodajze czyli 2 tygodnie minely i bylam juz w ciazy.
Musicie wierzyc i dzialac :)
P.S. oczywiscie do invicty nie trafilam mimo,ze bylam zarejestrowana na te wszystkie badania... ;p
i pomyslec,ze juz Nas dopadal pesymizm i kiedy @ nie przyszla nie przylo mi do glowy,ze to moze byc Dzidzius,zrobilam test tylko ze wzgledu na swoja przezornosc bo mialam brac leki,ktorych absolutnie nie wolno brac w ciazy.
Stwierdzxilam,ze zrobie test a co mi tam wkoncu robilam ich juz takie ilosci...
Co smieszniejsze nie wyszedl :P,ale jakos mnie tknelo, nagle przypomnialy sie te wszystkie opowiesci o wygrzebanych, wyrzuconych testach na ktorych po jakims czasie sie cos pokazalo...wygrzebalam swoj po 20 min.i byl cien cienia :)
Jeszcze 2 dni bylismy sceptyczni, po tym czasie wyszla juz kreska we wlasciwym czasie odczytu testu;) no a pozniej beta :)
Nie poddawajcie sie !!!
Pozdrawiam i powodzenia!!!
cisza bo wszystkie sie staraja :P
ja wrocilam juz do domku. na dzien dobry dostalam @ i nawet sie z mezem nie moglam przywitac pozadnie :/ ale nie ma tego zlegfo. odrazu @ i zaraz zaczynamy starania. wczoraj u znajomych wszyscy nam marudzili kiedy kiedy kiedy. i co ja mam im powiedziec? ze sie staramy ale nam nie wychodzi. swoja droga wlasnie z mezem mowilismy, ze w tym miesiacu troche nam nie pasuje zajsc, bo kwiecien/maj przyszlego roku musimy byc w polsce na komunie, gdzie oboje jestesmy chrzesnymi. i tak nam to nie pasuje, ze pewnie sie uda wlasnie teraz. juz nie wiem czy mozna mowic tu o przeczuciu czy bardziej wmawianiu sobie, ale zobaczymy...
a tak wogole to nie ma jakies testujacej teraz? nic sie nie swieci? a watek sie przedluza, wiec moze jednak ktoras?
ja wrocilam juz do domku. na dzien dobry dostalam @ i nawet sie z mezem nie moglam przywitac pozadnie :/ ale nie ma tego zlegfo. odrazu @ i zaraz zaczynamy starania. wczoraj u znajomych wszyscy nam marudzili kiedy kiedy kiedy. i co ja mam im powiedziec? ze sie staramy ale nam nie wychodzi. swoja droga wlasnie z mezem mowilismy, ze w tym miesiacu troche nam nie pasuje zajsc, bo kwiecien/maj przyszlego roku musimy byc w polsce na komunie, gdzie oboje jestesmy chrzesnymi. i tak nam to nie pasuje, ze pewnie sie uda wlasnie teraz. juz nie wiem czy mozna mowic tu o przeczuciu czy bardziej wmawianiu sobie, ale zobaczymy...
a tak wogole to nie ma jakies testujacej teraz? nic sie nie swieci? a watek sie przedluza, wiec moze jednak ktoras?
Mnie też wkurzają te pytania typu "kiedy dzidziuś". Ale ostatnio nasz znajomy, który jest w jakiejś wspólnocie to dopiero nas podkurzył. Walnął nam wykład, że przecież dziecko to skarb, trzeba je traktować jak dar Boży, a nie jako inwestycję, że nie powinno się czekać, aż finansowo się ustatkujemy itp., bo przecież Bóg pomoże w wychowaniu. Ryczeć mi się normalnie chciało, bo założył sobie, że skoro jesteśmy dwa lata po ślubie i nie mamy dziecka, a kupiliśmy mieszkanie, zmieniliśmy auto, to znaczy, że nie chcemy mieć dziecka ze względów finansowych. Nawet nie próbowałam tłumaczyć, bo i po co.
Pocieszę Was po pierwszym dziecku nic lepiej nie będzie bo będą się pytać i mówić "no Idze to rodzeństwo by się przydało" " teraz kolej na chłopczyka" " chyba nie chcecie by Iga była jedynaczką?" " Mała różnica wieku jest najlepsza" itp itd tych tekstów jest multum... ;D
No ale co im do tego?? Nic ? niech się więc patrzą na siebie i jak pytają odpowiadać a kiedy Wy np. ślub, pierwsze, kolejne dziecko?
No ale co im do tego?? Nic ? niech się więc patrzą na siebie i jak pytają odpowiadać a kiedy Wy np. ślub, pierwsze, kolejne dziecko?
witam dziewczynki:),co sie ociagacie??adnych nowych dobrych wiesci???U mnie juz 11 tydz leci:).Gdyby nie wiekszy brzusio(jak po megaaaaa jedzeniu na sile)i braku okresu-nie wiedzialabym,ze jestem w ciazy:))))).Ktoras pisala wyzej "ku dodaniu otuchy i wiary" wy wiecie-pamietacie-ze ja to dopiero jestem przypadkiem :) dla niedowiarkow :)))nigdy ale to nigdy nie powiedialabym,ze ja zajde akurat w maju :)chyba dlatego ,ze moj widzial wszedzie bociany he he he :)))). My razem rok ponad walczylismy na 2 kreski .A ja juz wczesniej kilka lat(od 20 roku zycia wiedziala,ze jest jakis problem z zajsciem,ale kazdy lekarz mowil,ze wszystko jest dobrze)nie moglam zajsc.wiec tak sobie po 9latach zaszla,ale nie ukrywam,ze dzieki ocenie pecherzyka i widocznie tylko podczas owulacji zaszlam. :)))))Wiec dziewczynki kupcie testy owulacyjne jak ja to zrobilam i ocena pecherzyka i dzialac :)))a bedziecie tez plakac jak zobaczycie 2 kreski-tak jak ja wylam :))))))
z tym pytaniek "kiedy", "co tak dlugo sie staracie" to szlag mnie trafia ludzie naprawde nie zdaja sobie sprawy ze sa to pytania nie namiejscu pamietam jak po poronieniu ciotka, ktora nie wiedziala ze spodziewalismy sie dziecka i co sie stalo, zaczela sie wypytywac kiedy i ze lata leca, naprawde mialam jej ochote wykrzyknac ze k..wa wiem i ze wlasnie stracilismy dziecko i jak tylko wydobrzeje to znowy sprobujemy ale szkoda slow i nerwow na takich prostakow bo tyle oni dla mnie znacza
roli, Kochana a bylysmy ,bylysmy ;)
Masz racje jesli chodzi o pytania to...wrrr
Fakt,nie staralismy sie mega dlugo bo ludzie potrafia latami,ale mimo wszystko ja z kolei mialam swiadomosc,ze cos jest "nie halo"ze prolaktyna,ze cos tam,ze to moze nie byc takie proste wiec wkurzalo mnie to jak nie wiem...
Ja bywam czasem pyskata wiec az dziw,ze nikomu nic nie wypalilam,ale masz racje,szkoda nerwow.
Masz racje jesli chodzi o pytania to...wrrr
Fakt,nie staralismy sie mega dlugo bo ludzie potrafia latami,ale mimo wszystko ja z kolei mialam swiadomosc,ze cos jest "nie halo"ze prolaktyna,ze cos tam,ze to moze nie byc takie proste wiec wkurzalo mnie to jak nie wiem...
Ja bywam czasem pyskata wiec az dziw,ze nikomu nic nie wypalilam,ale masz racje,szkoda nerwow.
cisza tu jak makiem zasiał. Ja od tygodnia prowadzę intensywne starania, ale to dopiero chyba wczoraj mialam ten właściwy dzień, bo strasznie czułam prawy jajnik i wogóle mnie pobolewało, więc mając przeczucia że to ten dzień wieczorem nie omieszkałam wykorzystać meżusia. Pogoda fatalna odechciewa się wszystkiego. Mam dosyć pracy marzę o tym aby być już w ciąży i uwolnić sie od tej firmy, ale to temat na inny wątek "jak w naszym kraju jest traktowana mama wracająca do pracy". Miłego popołudnia