Re: STRAJK
Ja również się zgadzam z tą wypowiedzią. To, że pracodawcy przebierają w nas - pracownikach jak w ulęgałkach, to w głównej mierze wina sytuacji na rynku pracy, a nie samych pracodawców. Niemniej...
rozwiń
Ja również się zgadzam z tą wypowiedzią. To, że pracodawcy przebierają w nas - pracownikach jak w ulęgałkach, to w głównej mierze wina sytuacji na rynku pracy, a nie samych pracodawców. Niemniej jednak też nie podoba mi się to, że ta sytuacja wykorzystywana jest do granic możliwości - to się robi po prostu już chore.
Jestem uczciwą osobą i szukam uczciwej pracy. Jeszcze nie tak dawno wydawało mi się, że "dla chcącego nic trudnego" i że jeśli się szuka aktywnie, wierzy w to że się znajdzie, to rzeczywiście tak będzie. No i rzeczywiście znalazłam pracę za 1200 zł na rękę i cieszyłam się strasznie, mimo, że ta kwota pokrywa tylko część moich miesięcznych wydatków. Ale co tam, pomyślałam sobie, że trzeba przecież od czegoś zacząć, że przecież jak będę się starała to za jakiś czas zostanę doceniona i pewnie dostanę kiedyś jakąś podwyżkę. Stało się zupełnie odwrotnie - pracodawca widząc mój zapał, zaangażowanie oraz to, że jestem zdolna i dobrze radzę sobie z powierzonymi obowiązkami obarczał mnie coraz to nowymi zadaniami. Widział, że zostaję po godzinach, że jestem zmęczona, a mimo to co chwilę przychodził i mówił "ta sprawa jest dla mnie bardzo ważna, proszę załatw jeszcze ją". No i siedziałam, załatwiałam, przecież zależało mi na tej pracy, jak mogłabym odmówić. Nie mówiąc o tym, że zdaniem mojego pracodawcy moje obowiązki były łatwe i do wykonania w przysłowiowe 5 min. Doszło do tego, że mimo, że byłam zatrudniona na umowę o pracę, w której jasno było napisane, że tydzień pracy trwa 40 h, pracowałam po 12 h dziennie, nikt mi nie płacił za nadgodziny, byłam zestresowana, nie mogłam w nocy spać, jak już zasnęłam to oczywiście śniła mi się praca, straciłam apetyt, miałam jeszcze szereg innych objawów wywołanych przez przemęczenie i stres, nie mówiąc już o tym, że oczywiście nie miałam czasu ani cierpliwości dla najbliższych i oni też odczuli negatywne skutki mojej pracy. W końcu zrezygnowałam z tej pracy, bo stwierdziłam, że zdrowie i szczęście rodzinne jest od niej ważniejsze. Tylko, że teraz z kolei martwię się za co będę żyła.
Chodzi mi o to, że w Polsce dzieje się bardzo źle - wiem, że Ameryki nie odkryłam, ale do niedawna naprawdę wierzyłam, że jak się bardzo czegoś chce i dąży do tego z całych sił to się to osiągnie. Teraz już wiem, że niestety nie w Polsce.
%0
zobacz wątek