Widok
Wina zawsze leży po obu stronach.
Nie zależnie czy to praca czy związek, zawsze ludzie się testują sprawdzając, na ile druga strona może im pozwolić.
W mojej poprzedniej pracy koleżanka zostawała po kilka godzin dłużej, mimo że nikt jej o to nie prosił, i nikt jej za to nie płacił. Było dużo pracy. Wymagało to zatrudnienia nowej osoby, ale ona wolała wziąć to na siebie, choć i tak zawsze byliśmy w tyle. Nie zyskała dzięki temu uznania, odebrano to jako słabość.
W końcu doszło do tego, że z powodu "słabego okresu" zaczęła dostawać najniższą krajową. I nigdy nie powiedziała, że jej z tym źle.
Ja zaś mówiłem "cieć dostaje 2000, za samo przychodzenie do pracy, to jest punkt 0, na ile wyceniony jest mój wysiłek?".
Kiedy raz podniesiono na mnie głos powiedziałem "nie życzę sobie takiego traktowania" i więcej się to nie powtórzyło.
80% moich pracodawców to toksyczne jednostki; nadpobudliwi, agresywni, manipulujący innymi, apodyktyczni megalomani. W pewnym sensie to specyfika stanowiska, choć w dużo większym spaczenie charakteru uległością podopiecznych.
Mitem wynikłym ze strachu jest, że ktoś kogoś zwolni z byle powodu. Zwalnia się ludzi bo sobie nie radzą, bo pokazują, że mają wbite (to dodatkowo osłabia zespół) lub gdy wybuchną. Gdy jest się wartościowym pracownikiem i kulturalnie ale stanowczo pokazuje się swoje granice, to nie tylko nie jest się pierwszym do zwolnienia ale zyskuje się szacunek i szansę na awans lub podwyżkę.
Nie zależnie czy to praca czy związek, zawsze ludzie się testują sprawdzając, na ile druga strona może im pozwolić.
W mojej poprzedniej pracy koleżanka zostawała po kilka godzin dłużej, mimo że nikt jej o to nie prosił, i nikt jej za to nie płacił. Było dużo pracy. Wymagało to zatrudnienia nowej osoby, ale ona wolała wziąć to na siebie, choć i tak zawsze byliśmy w tyle. Nie zyskała dzięki temu uznania, odebrano to jako słabość.
W końcu doszło do tego, że z powodu "słabego okresu" zaczęła dostawać najniższą krajową. I nigdy nie powiedziała, że jej z tym źle.
Ja zaś mówiłem "cieć dostaje 2000, za samo przychodzenie do pracy, to jest punkt 0, na ile wyceniony jest mój wysiłek?".
Kiedy raz podniesiono na mnie głos powiedziałem "nie życzę sobie takiego traktowania" i więcej się to nie powtórzyło.
80% moich pracodawców to toksyczne jednostki; nadpobudliwi, agresywni, manipulujący innymi, apodyktyczni megalomani. W pewnym sensie to specyfika stanowiska, choć w dużo większym spaczenie charakteru uległością podopiecznych.
Mitem wynikłym ze strachu jest, że ktoś kogoś zwolni z byle powodu. Zwalnia się ludzi bo sobie nie radzą, bo pokazują, że mają wbite (to dodatkowo osłabia zespół) lub gdy wybuchną. Gdy jest się wartościowym pracownikiem i kulturalnie ale stanowczo pokazuje się swoje granice, to nie tylko nie jest się pierwszym do zwolnienia ale zyskuje się szacunek i szansę na awans lub podwyżkę.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Moja żona zadz po imprezie do mnie i na koniec rozmowy nie wylaczyla tel słyszałem wszystko była z facetem słyszałem jak mu robiła laske jak ja bzyka a ona jeczy i mówiła żeby ją zerznol dobrze skończył na ustach a mi stał zwalilem sobie ręką a ona po wszystkim zadz i powiedziała że to specjalnie zrobiła żebym słyszał co robi jak wróciła powiedziała że ma nadzieję że mi się podobało tydzień później zrobiliśmy to z wymianą partnerów ja jego kobietę a on moja było fajnie
To zależy od profilu nie tyle osobowego a bardziej osobistego. Każda sytuacja jest inna, jeśli bierzemy odpowiedzialność za rodzinę, za kogoś bliskiego to musimy się godzić na rzeczy, na które w innych okolicznościach nie zgodzili byśmy się. Wiesz ile ludzi ma to coś, coś co popycha do szeroko pojętego kompromisu.
Właśnie o to ,,nie wiadomo co chodzi"..... Bo jedzie na imprezę żeby być wyciupciana ... Nie sądzę że jedzie nagle po to , żeby to schlane buractwo oglądać ...! A tak pod pretekstem wyjazdu integracyjnego , po r******sobie z innym po przykrywka imprezy .... Byłem widziałem ( jestem kawalerem ) zwyczajne prostactwo bez klasy ... Pochlani parują się jak psy ... Żenada...