Re: Samobójcy
Graszka ma sporo racji. I posluze sie tu swoim przykladem. Bardzo czesto ostatnio jedne o czym marze to by moje nedzne zycie sie skonczylo. I jak to zostalo juz napisane nie chodzi o to ze nie...
rozwiń
Graszka ma sporo racji. I posluze sie tu swoim przykladem. Bardzo czesto ostatnio jedne o czym marze to by moje nedzne zycie sie skonczylo. I jak to zostalo juz napisane nie chodzi o to ze nie lubie zycia tylko wlasnie przychodzi taki czas ze problemy staja sie tak ogromne ze taka droga wydaje sie jedyna by sobie ulzyc. Wtedy juz nie mysli sie w ten sposob czy aby taki wybor nie sprawi problemow innym. Liczy sie tylko to co czuje ja i nic wiecej. Dla osoby z boku czesto te problemy wydaja sie zwyklymi codziennymi i w cale niegorszymi niz problemy reszty spoleczenstwa a mi nie pozwalaja juz funkcjonowac. Co jeszcze mnie trzyma? Pozostalosci nadziei. Nadziei na to ze moze jednak od jutra bedzie lepiej, ze moze jednak ktos wyslucha mnie i sprawi ze poczuje sie choc troche lepiej by przetrwac kolejny dzien. Resztkami sil mysle sobie a co jesli dzisiaj to zrobie a jutro los przewidzial dla mnie jakas zmiane. Wtedy sie nie przekonam. Nie uwazam tez do konca ze samobojstwo jest tchorzostwem. Trzeba bardzo wiele odwagi by to zrobic. Bo co jesli sie nie uda? Jak zyc z tym wstydem?
Co z proszeniem o pomoc? Ja probowalam.. Ale tu jedna rozmowa nie pomoze a ile mozna komus mowic w kolko o jednym i tym samym? Szczesliwych ludzi w koncu sluchanie tego nudzi, rodzina uwaza ze to wyolbrzymianie. Psycholog? Bylam kilka razy az w koncu przestawalam mowic wszystko i udawalam ze jest juz dobrze. Dlaczego? Bo bylo mi wstyd tego ze probuje rozwiazac swoj problem a mimo to nadal brne w to dalej. W tym konkretnym przypatku chodzi o milosc. Ja kochalam, bardzo, on niby tez ale klamal, pil. Jak pil, choc pozniej to i nawet bez tego, to wyzywal ponizal obrazal potrafil uderzyc zdradzac a co ja robilam? Wyrzucalam go z domu po czym jeszcze sie martwilam czy mu nie zimno bo bluzy nie wzial. Mijal tydzien czasem dwa i wybaczalam. Wiec ile razy mozna gadac psychologowi ze sama sobie funduje ten problem? Oczywiscie do tego dochodzily inne problemy typu finanse rodzina. Zawsze bylam silna ale przyszedl czas ze problemy mnie przerosly i nie potrafie z nich wybrnac. Nie pamietam kiedy bylam szczesliwa kiedy sie smialam a i nawet muzyki nie potrafie slucha bo jak kiedys zawsze mi poprawiala humor tak teraz mnie przygnebia.
Latwo jest wypowiadac sie komus teoretycznie ale nie zycze nikomu by kiedykolwiek w takiej sytuacji sie znalazl.
Ja jeszcze walcze, czy mi sie uda tego nie wiem. Dzis wlasnie taki wieczor mialam. Znow bylo bardzo zle. Tym razem moja uwage odwrocilo pisanie tutaj. Oby i jutro znalazlo sie cos lub ktos..
zobacz wątek