Widok
Samobójcy
Czy ktoś się zastanawiał nad rosnąca ostatnio liczbą samobójstw/prób?
Jak temu zapobiegać tzn. nie tyle uniemożliwiać, gdy za późno, ale zauważać sygnały u ludzi, ich problemy, złożoność tego zjawiska.
Jednemu człowiekowi problemy wychodzą w postaci nałogów, a inny po prostu planuje, lub bez planowania kończy ze sobą.
Że przyczyny leżą nie zawsze w człowieku,.
Czynniki zewnętrzne.
Jak temu zapobiegać tzn. nie tyle uniemożliwiać, gdy za późno, ale zauważać sygnały u ludzi, ich problemy, złożoność tego zjawiska.
Jednemu człowiekowi problemy wychodzą w postaci nałogów, a inny po prostu planuje, lub bez planowania kończy ze sobą.
Że przyczyny leżą nie zawsze w człowieku,.
Czynniki zewnętrzne.
Nie wiem jak inni, ale ja myślałem o tym wielokrotnie(nie o samobójstwie)
Zauważyć, czy dana osoba ma takie zamiary, nie jest takie łatwe, tym bardziej, że może nie wysyłać żadnych sygnałów. Wszystko dzieje się w głowie, a oczami dostrzega mnóstwo powodów. A powodów może być wiele: choroba, prześladowanie, brak zaradności, bezsilność np. wobec istniejącej władzy, alkoholizm, samotność, brak pracy i widoków na choćby najbliższą przyszłość...itd,itp. Wiele by można wymieniać. Zapobiec można tylko wtedy, jeśli symptomy na to wyraźnie wskazują. A nie zawsze będą zauważalne. Najgorsze kiedy ktoś próbuje zrobić to bez planowania. Wystarczy chwilowy bodziec, takie pstryk i koniec. Planowanie łączy się z pewnymi przygotowaniami. Nie muszą wskazywać, ale mogą sugerować, że coś jest nie tak. Jeśli już zacznie być coś podejrzane i wzbudzać wątpliwości, warto z takim człowiekiem wszcząć rozmowę - ale delikatnie by nie spłoszyć. Bo inaczej może zamknąć się w sobie i nic się nie dowiemy. Uważam, że podjąłeś dość trudny temat, choć wielu powie, że to oklepane i nie warto głowy sobie zawracać. Ja osobiście wcale tak nie podchodzę do tego tematu, gdyż jest ciągle na czasie.
Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie ludzie popełniają samobójstwa nie radząc sobie ze sobą i otaczającym go światem. Jeśli chcesz, możesz drążyć ten temat, ale nie spodziewaj się komentarzy conajmniej zadowalających, bo jednoznacznej recepty na to nie ma. Można by ewentualnie wskazać, jak to mogłoby być rozwiązane, ale nie na forum. A dlaczego? No, cóż ludzie mają różne podejścia do wielu tematów, nie tylko do tego. Jeśli częściowo tylko chcesz pogadać to napisz coś na priv. Niczego nie obiecuję, ale może byłoby warto.
Zauważyć, czy dana osoba ma takie zamiary, nie jest takie łatwe, tym bardziej, że może nie wysyłać żadnych sygnałów. Wszystko dzieje się w głowie, a oczami dostrzega mnóstwo powodów. A powodów może być wiele: choroba, prześladowanie, brak zaradności, bezsilność np. wobec istniejącej władzy, alkoholizm, samotność, brak pracy i widoków na choćby najbliższą przyszłość...itd,itp. Wiele by można wymieniać. Zapobiec można tylko wtedy, jeśli symptomy na to wyraźnie wskazują. A nie zawsze będą zauważalne. Najgorsze kiedy ktoś próbuje zrobić to bez planowania. Wystarczy chwilowy bodziec, takie pstryk i koniec. Planowanie łączy się z pewnymi przygotowaniami. Nie muszą wskazywać, ale mogą sugerować, że coś jest nie tak. Jeśli już zacznie być coś podejrzane i wzbudzać wątpliwości, warto z takim człowiekiem wszcząć rozmowę - ale delikatnie by nie spłoszyć. Bo inaczej może zamknąć się w sobie i nic się nie dowiemy. Uważam, że podjąłeś dość trudny temat, choć wielu powie, że to oklepane i nie warto głowy sobie zawracać. Ja osobiście wcale tak nie podchodzę do tego tematu, gdyż jest ciągle na czasie.
Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie ludzie popełniają samobójstwa nie radząc sobie ze sobą i otaczającym go światem. Jeśli chcesz, możesz drążyć ten temat, ale nie spodziewaj się komentarzy conajmniej zadowalających, bo jednoznacznej recepty na to nie ma. Można by ewentualnie wskazać, jak to mogłoby być rozwiązane, ale nie na forum. A dlaczego? No, cóż ludzie mają różne podejścia do wielu tematów, nie tylko do tego. Jeśli częściowo tylko chcesz pogadać to napisz coś na priv. Niczego nie obiecuję, ale może byłoby warto.
Tekwar, wydaje mi się, że tak naprawdę wiele istotnych spraw zamieściłeśw swojej wypowiedzi.
Ja mogę dodać tylko, że skłonność człowieka do załamywania się, można porównać do drzew.
Gdy wieje silny wiatr, brzoza wysoka i giętka chwieje się w różne strony---jednak mimo, iż wygląda na słabą, to nie złamie się.
Buk, silne twarde drzewo, przy naprawdę niesprzyjających warunkach jak silny wiatr, może się złamać i spaść na ziemię...
Ja mogę dodać tylko, że skłonność człowieka do załamywania się, można porównać do drzew.
Gdy wieje silny wiatr, brzoza wysoka i giętka chwieje się w różne strony---jednak mimo, iż wygląda na słabą, to nie złamie się.
Buk, silne twarde drzewo, przy naprawdę niesprzyjających warunkach jak silny wiatr, może się złamać i spaść na ziemię...
Rzeczywiscie istnieja tematy, ktorych nie rozumiem ale poswiecam im uwage zeby zglebic i nauczyc sie czegos.
Ten to wyjatek...
Moze dlatego, ze kieruje mna ogromna wola zycia i optymizm...
"czynniki zewnętrzne?" eee... nie bardzo to do mnie przemawia...
Tym razem przyklepie za Graszka bo temat naprawde szok!
Ten to wyjatek...
Moze dlatego, ze kieruje mna ogromna wola zycia i optymizm...
"czynniki zewnętrzne?" eee... nie bardzo to do mnie przemawia...
Tym razem przyklepie za Graszka bo temat naprawde szok!
Ależ oczywiście. Człowiek wydający się słaby, wcale nie musi być słaby. Wystarczy, że w trudnych sytuacjach, po prostu usiądzie i przemysli. Nie raz bywa tak, że w ludziach na pozór słabych tkwią ogromne pokłady sił. A odwrotnie? No, nie sądzę aby szczegółowo komentować Twoją myśl. Ale rozmawiać warto. Może w tych komentarzach jakiś obserwator znajdzie dla siebie coś, co go zastanowi. Każdy temat jest godny uwagi, jeśli tylko może przynieść wiele korzyści. :):))
Seryjny samobójca - określenie sformułowane przez nieodżałowanej pamięci blogera Tomasza "Seawolfa" Mierzwińskiego. Kapitan żeglugi wielkiej z Gdyni. Najlepsze pióro wśród polskich blogerów ever. Półtora roku temu przedwcześnie przegrał z chorobą nowotworową. W Warszawie było spotkanie mu poświęcone. Przyszły zdaje się 4 osoby. Tak bardzo ulotna jest sława sieciowych publicystów.
.... Jak łzy na deszczu....
Zajrzyjcie czasem do dziennika pokładowego. I wznieście toast za Willka. Cheerio!
.... Jak łzy na deszczu....
Zajrzyjcie czasem do dziennika pokładowego. I wznieście toast za Willka. Cheerio!
w tych czasach każdy gdzieś goni za pieniedzmi,karierą.przychodzi taki moment problemów wszystko się wali dosłowanie strata pracy,rodziny,zostajesz bez wyjscia z długami tłumacząc że znajdzie się jakieś wyjście ,że nto nie koniec świata.Ale okazuje sie troche inaczej.codzienne telefony,generowanie sporych długów(pozyczki,kredyt)próbujesz podjąc prace z myślą żę nie zostaniesz oszukany przez pseudo prezesów-starsza sie utrzymac na powieszchni,czasami człoweik jest bezradny,gnojony przez instytucje.jednynie co masz to coś co zapieprzałeś na to Twój cel SMART który zrealizowałesale mozesz go lada dzien stracic.pytanie jak niżej człowiek moze byc obdarty z godnosci ,bez niczego i nikogo.to wtedy myslisz o takim wyjsciu jak targnąć się na swoje życie.Czy ucieczka???niech kazdy sobie sam odpowie.Ja uważam że na ch...j w tym syfie się babrać.byłem silny psychicznie,wzorem do naśladowań ,zamozny z perspektywami.system zgnoił człowieka.Dzięki Bogu powstałem na nogi-nie wiem jak to zrobiłem ale udało się.specjalisci mówią,że po takim upodleniu,syfie życiowym pechu u człoweika następuje całkowite zmiany na dobre rzecz jasna ale w d*pę dostałem,i już wiem kto przyjacielem a kto pisiorem jest dla mnie.bajo
A ja z innej beczki bo padło pytanie jak zapobiegać. Kilka dni temu dzwoni do mnie bardzo dobry kolega z różnymi problemami natury psychicznej. Człowiek cieply, misiowaty, bardzo sympatyczny, na swój sposób pozytywny dziwak. "Wiesz jestem na oddziale..." . Jak się okazało po kolejnej nieudanej próbie samobójczej. Miał chłop tyle świadomości, że zdjął się sam z paska i poszedł do szpitala. A w szpitalu dostał na dzień dobry leki bardzo uzależniają ce i poprawiające nastrój jak nic innego. Po czym lekarz orzekl: brak objawow depresji, zdrowy, wypisać. Brał te leki kilka dni i po kilku dniach go wypisali. Byłam tam w odwiedzinach, ponure miejsce żywcem wyjęte z horrorów typu Hostel. Lekarza ponoć widział dwa razy a psychologa niet. A prosił.
I tu właśnie cała istota sprawy. Nawet jeśli juz się znajdzie kogoś kto ma problem to takim ludziom się "pomaga" właśnie w taki sposób. Teraz tylko czekać aż za którymś razem nie zadzwoni on tylko matka z informacja, ze mu się za którymś razem udało. Tfu...
I tu właśnie cała istota sprawy. Nawet jeśli juz się znajdzie kogoś kto ma problem to takim ludziom się "pomaga" właśnie w taki sposób. Teraz tylko czekać aż za którymś razem nie zadzwoni on tylko matka z informacja, ze mu się za którymś razem udało. Tfu...
Poparłem Twój komentarz. I choć powodów Twojego spostrzeżenia jest wiele, to nie będę rozpisywał się. Jedno jest jasne, nikomu nie zależy by pomóc ludziom w sytuacjach podbramkowych. Przypadek jaki opisujesz, taki właśnie jest. I o zgrozo, właśnie w szpitalach psychiatrycznych po prostu olewają ludzi z tymi problemami. Więc jeśli nawet ci, którzy mając odpowiednie kwalifikacje mają to w głębokim poważaniu, to ja pytam: Do kogo, w takim razie, zrówcić się o pomoc?
Ogólnie rzecz ujmując, jako społeczeństwo, gdzieś zatraciliśmy wrażliwość na drugiego człowieka, i to nie tylko w takich sytuacjach.
Bardzo nam, jako ludziom, brakuje tzw.dobrych oczu by dobrze i ze współczuciem spojrzeć na problemy innych. Ja może to wyogólniam, ale to prawda. W tym wyogólnieniu pomijam ludzi o przepięknym wnętrzu, bo trudno jest wrzucać wszystkich do jednego wora. Im więcej zainteresowania ludzkimi problemami, tym więcej przyjaźni. Zresztą, wiele by o tym mówić. Ci, którzy maja takie dobre oczy, niech pielęgnują w sobie człowieka dobrego, bo wiele dobra mogą z siebie dać. Może zbyt pięknie wygląda to o czym piszę, ale zawsze warto o tym mówić, bo takie jest moje nastawienie do człowieka, nawet jeśli inni mogą mnie wyśmiać i nazwać mnie jakimś naiwniakiem.
Ogólnie rzecz ujmując, jako społeczeństwo, gdzieś zatraciliśmy wrażliwość na drugiego człowieka, i to nie tylko w takich sytuacjach.
Bardzo nam, jako ludziom, brakuje tzw.dobrych oczu by dobrze i ze współczuciem spojrzeć na problemy innych. Ja może to wyogólniam, ale to prawda. W tym wyogólnieniu pomijam ludzi o przepięknym wnętrzu, bo trudno jest wrzucać wszystkich do jednego wora. Im więcej zainteresowania ludzkimi problemami, tym więcej przyjaźni. Zresztą, wiele by o tym mówić. Ci, którzy maja takie dobre oczy, niech pielęgnują w sobie człowieka dobrego, bo wiele dobra mogą z siebie dać. Może zbyt pięknie wygląda to o czym piszę, ale zawsze warto o tym mówić, bo takie jest moje nastawienie do człowieka, nawet jeśli inni mogą mnie wyśmiać i nazwać mnie jakimś naiwniakiem.
popieram autora ost.postu.sam obracałem się z głównianym zapatrzonym,egoistycznym otoczeniu kolegów karierowiczów.dzięki rozmowy,pomocy i podejscia garstki osób (trzech dokłładnie).to bym w poprzedni poniedziałek już bym nie żył.minęło dopiero kilka dni, staram sie pozytywnie mysleć,spostrzegać na życie z innej strony,wiem że tym co chciałem zrobić skrzywdził bym osoby które mnie kochają.mam nadzieje że podniosę się.