Widok

Samobójcy

Czy ktoś się zastanawiał nad rosnąca ostatnio liczbą samobójstw/prób?
Jak temu zapobiegać tzn. nie tyle uniemożliwiać, gdy za późno, ale zauważać sygnały u ludzi, ich problemy, złożoność tego zjawiska.
Jednemu człowiekowi problemy wychodzą w postaci nałogów, a inny po prostu planuje, lub bez planowania kończy ze sobą.
Że przyczyny leżą nie zawsze w człowieku,.
Czynniki zewnętrzne.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
masz dać rade, po prostu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Emerytka takich tabletek nie dostaje sie w spozywczym. Na poczatku pisalam ze chodzilam i to nie raz do psychologa. By pojsc do psychologa potrzebne jest skierowanie ktore najczesciej jak i w moim przypadku przepisuje psychiatra. Leki bralam i to juz dluzszy czas. Z uwagi na ciaze musialam je przestac brac.
"Jak wyrzucisz z serca Twojego faceta, a zaczniesz prawdziwie kochać swoje dziecko, to tabletki Ci nie bedą potrzebne." - Pisalam tez wczesniej ze sam zwiazek/partner nie jest moim problemem. A wrecz "to" co bylo przed zwiazkiem z nim w jakims stopniu wplynelo na mnie i to w jakim stopniu uzaleznilam sie od niego. Moj problem musze rozwiazac od podstaw bo jaki sens jest tego ze wyrzuce jednego by zwiazac sie z innym ktory tez nie bedzie sie nadawal do budowania relacji tylko dlatego ze bede miala poczucie ze na nikogo lepszego nie zasluguje i musze zwiazac sie z kims bo inaczej zawszze bede sama. Jesli to ma byc sposobem rozwiazania problemow to rodzicow tez mam wyrzucic poprostu z zycia bo w pewnym sensie im zawdzieczam to w jaki sposob teraz mysle?
Moze za rok dwa czy piec bede potrafila na to patrzec w ten sam sposob ale teraz nie potrafie.
A co do karmienia to gdyby zalezalo mi tylko na moim dobru a nie dobru dziecka to karmienie skonczylabym juz dawno. Ale tak ciagle mysle o tym kiedy bede mogla wrocic do tabletek bo wiem ze bez tego zaden psycholog mi nie pomoze. Niestety niektore stany depresji tego wymagaja a po dawnych doswiadczeniach wiem ze efekty tego sa.

Mimo stanu w jakim jestem potrafie sama przed soba przyznac ze w duzej mierze sama jestem sobie winna i nie kryje tego. Wyjsc z tego probowalam nie raz jak widac bez skutku. Wiem jaka droga powinnam pojsc ale brak mi na to sil. Sa dni jak teraz gdy to pisze ze jakos sie trzymam. Ze mam nadzieje na to ze dam rade ale gdy tylko znow znajduje sie w sytuacji mocno stresujacej to jestem jak sparalizowana, po tym jak zrobilam krok w przod robie dwa w tyl.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nigdzie nie znalazłam wzmianki o leczeniu.
Obojetna brała tabletki na uspokojenie i nasenne, ale podejrzewam, że nie przepisał ich lekarz , który leczy ze stanów depresyjnych.

A tak odchodząc od tematu, ciekawi mnie, co się dzieje z założycielem wątku.
Ani razu się nie wypowiedział , chociaż zaprosił do dyskusji:)
"Na nieszczęścia mogą skazać nas inni, na miłość skazujemy się sami."
[Caprio Lope de Vega]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"A nawiazujac do smierci Przybylskiej to wlasnie takie zycie jest niesprawiedliwe. Zabiera osoby ktore pragna zyc a kaze sie meczyc takim jak ja"

Obojętna, Ania Przybylska, choroby sobie nie zamówiła, nie poddała się jej, walczyła z całych sił i przegrała walkę ale Ty, na własne życzenie, fundujesz sobie swój "ból"
Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że nie masz silnej woli, ale dziwię się Tobie, że zamiast cieszyć się, że możesz karmić dziecko, co dla niego jest największym darem, myslisz już o tym, aby jak najszybciej skończyć karmienie, bo potrzebne Ci tabletki.
Jak wyrzucisz z serca Twojego faceta, a zaczniesz prawdziwie kochać swoje dziecko, to tabletki Ci nie bedą potrzebne.
Życzę Ci spokoju i podejmowania dobrych decyzji, które pomogą Ci przetrwać ten psychiczny dołek.
"Na nieszczęścia mogą skazać nas inni, na miłość skazujemy się sami."
[Caprio Lope de Vega]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak,tzn leczenie chyba podjęła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Art, Obojętna napisała że karmi dziecko i marzy o tym żeby skończyć, by móc brać tabletki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obojętna....szkoda mi Ciebie,Twojego dziecka bo ono czuje chociaż tak malutkie i zawsze będzie czuło i widziało jak jesteś nieszczęśliwa.Jesteś teraz w trudnym momencie,masz malutkie dziecko i partnera,który nie jest wsparciem lecz kłopotem.Popatrz na to z tej strony,jaka może być jego miłość skoro w tak trudnym momencie życia on zachowuje się tak nieodpowiedzialnie.Zbierz siły i wyrwij się z tego obłędu dla siebie i swojego maleństwa.Wierzę,że dasz radę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"życie jest niesprawiedliwe"... (???)
"zabiera osoby..."?
"kaze zyc"...?

Zycie jest piekne i wymagajace, bezwzgledne w swojej nauce PRZEZYCIA i tego wlasnie doswiadczasz.
Bol, cierpienie... sa czescia zycia. Bez nich nie mozna przejsc do kolejnego etapu... jeszcze bardziej wymagajacego.
To TY jestes odpowiedzialna za swoje zycie i z kazdym, najdrobniejszym wyborem wplywasz na kolejny etap wydarzen.

Brzydko napisalas o tych, ktorzy Twoim zdaniem "maja gorzej". Bardzo brzydko. Niepelnosprawnosc to przejaw sily zycia. Natura walczy klami i pazurami o najmniejsza szanse przetrwania dla kazdego istnienia.
W swoich wpisach obnazasz wlasna niepelnosprawnosc a zycie daje Ci to o co prosisz, wspiera Twoje wybory.
Jedyna osoba, ktora kaze Ci sie "meczyc" jestes Ty sama.

Nie znalam sp. Anny Przybylskiej i nie wiem jaka byla jej wola zycia i poczucie szczescia i napewno obraz jaki buduja "bliscy" i lekarze nie przemawia do mnie i nie zwiedzie.
Smierc jest jak cien, ktory kazdy z nas ma od urodzenia.
Szukac jej i zapraszac ... (???) Czego tu sie bac?
Zycie! Oto jest wyzwanie. Pewnym mozna byc jedynie niepewnosci.

ps

sprawiedliwosc jest pojeciem sztucznym, wymyslonym na potrzeby czlowieka chociaz nie jest i nie moze byc zadna miara rownowagi zachowywanej przez mechanizmy zycia
Sama swiadomosc, ze zycie i smierc nie podlegaja zadnym zasadom wielu daje motywacje i ped do przezycia
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bierze przecież tabletki pisała.Obojętna być może w końcu dojdzie do tego że będziesz na tyle silna i niezależna żeby nie prosić go o powrót i wydaje mi się że wtedy się sytuacja odwróci.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Obojętna-to może jednak idź do psychiatry i dla swojego dobra zacznij leczenie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam swiadosc tego ze wiele ludzi ma duzo gorzej ode mnie. Sa kalecy niepelnosprawni i tacy co pragna zyc. Moze dlatego tez z calym moim bolem zamykam sie w sobie. Bo wstyd mi mowic o moich problemach ktore na tle innych sa blache. Nie sa nieodwracalne i tylko sa efektem moich decyzji. Ale nie potrafie wyjasnic czemu wciaz w to brne. Poprostu nie potrafie. Dzis znow podjelam decyzje ze wiecej do niego sie nie odezwe a jutro pewnie sama pierwsza napisze i bede jeszcze prosic by chcial przyjechac. Tylko w leb sobie strzelic za taka glupote. Czemu znow tak wyszlo? Bo byl, znow obiecywal. Rozmawialam. Powiedzialam by odszedl, by mnie zostawil bo taki zwiazek nie ma sensu. Mowil.ze nie chce bo kocha. Uparl sie ze wraca do domu a pojechal znow do niej, do bylej. Niby kolezanka tylko i to ktora ma meza. Ale czy oni wszyscy mysla ze my jestesmy takie glupie by w to wierzyc? Czy uwazam ze mnie kocha? Chyba nie. Kocha wygode ktora mial. Kochal mnie wykorzystywac i ranic. I.licze sie z tym ze zaraz posypie sie fala krytyki ale nie dziwie sie. Cierpie na wlasne zyczenie. Tylko ze takich chwil sie boje. Tak mocno mnie to dotyka ze boje sie tego ze to bedzie impuls zrobie cos i mnie nie beddzie. Marze o tym by skonczyc juz karmic piersia bo wtedy wieczory bede mogla dzielic z tabletkami na uspokojenie i nasenne. Czekam tylko na to by moc ogluszyc swoj mozg.
Kazdy kto choc odrobine o moim zyciu i problemach wie (jak wspominalam moje problemy nie koncza sie na nieudanym zwiazku) mowi ze jestem silna. Ze daje sobie rade. Ale ja mam dosyc bycia silna. Os srodka krzycze wrecz by to sie skonczylo. Potrzebuje bardzo kogos by moc z tego wyjsc. Potrzebuje wsparcia. Ale nie potrafie prosic o pomoc.

A nawiazujac do smierci Przybylskiej to wlasnie takie zycie jest niesprawiedliwe. Zabiera osoby ktore pragna zyc a kaze sie meczyc takim jak ja.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no coś w ten deseń, ale jest wielu złych ludzi którzy sobie chodzą po świecie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chodzi Ci o takich domowych tyranów, taki co dziurki nie zrobi, a całe życie wyssie z drugiej osoby, wcale nie musi bić, aby na duszy siniaki zostawiać.
Psychicznie potrafią doprowadzić najbliższą osobę "nad przepaść" i popchnąć, aby spadła jak najniżej.
Robią wszystko w przysłowiowych "białych rękawiczkach", bo wśród otoczenia uchodzą za wzór cnót i oddania rodzinie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie mówię o takich bardzo skrajnych przypadkach, gdzie są oni objęci opieką społeczną
jest wiele osób w naszym społeczeństwie, z pozoru wyglądaja na porządnych ludzi a de facto to zwykłe gnidy nie jednokrotnie urządzający np piekło swojej rodzinie
mam nadzieję że złapiesz o co mi chodzi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kosmitko, też tak kiedyś myślałam, że szumowiny żyją, a dobrzy odchodzą, ale teraz już wiem, że tak nie jest.
"Szumowiny" jak ich nazywasz, umierają częściej niż dobrzy ludzie, tylko po nich nikt nie płacze, najczęściej chowa ich Opieka i rzadko za trumną idzie kondukt pogrzebowy.
Oni są jak bracia , jeden do drugiego podobny jak groch w strąku, więc my nie zauważamy, że to już następca tego poprzedniego.
Mają stałe miejsca spotkań, ubierają się podobnie, więc ich po prostu nie rozróżniamy.
Wśród tej grupy też jest duża grupa samobójców.
Oni żyją hałaśliwie, a odchodzą w ciszy i nie żegnają ich łzy rozpaczy opuszczonych matek i żon.
Najczęściej rodziny nie wiedzą, że ich krewny lub krewna, odeszli już do wieczności.
Smutne to, bo jednak ktoś ich kiedyś kochał i dla kogoś byli ważni.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak to dlaczego? bo życie jest takie właśnie przewrotne.Dziwne,ale prawdziwe-źli ludzie często żyją dłużej "tłuściej" niż dobrzy,a i umierają lekką śmiercią.

Anię Przybylską znałam osobiście,bo chodziłam z nią do szkoły.Bardzo mi smutno,że umarła i do tego w tak okropny sposób.Wiem...każda śmierć jest straszna,jednak lepiej chyba,by człowiek tak nie męczył się strasznie,zanim umrze.....
straszne to ,straszne i mega niesprawiedliwe.
Wczoraj wieczorem ,gdy zerknęłam do internetu,to się zupełnie rozsypałam...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@emerytka51
i właśnie w takich chwilach zastanawiam się często dlaczego odchodzą dobrzy ludzie a jakieś szumowiny i zwyrodnialcy korzystają z życia ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Majka, dzielna dziewczyno, doskonale Cię rozumiem ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pytałem,bo nie wiedziałem że chorowała,dlatego to mnie zaskoczyło.
No chyba że tu,przecież ona z Gdyni jest.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Art, młodzi też umierają, niestety.
Pan Bóg nie chce mieć geriatrii w Niebie.
Kto by się zajmował tymi stulatkami i kalekami, gdyby tam sami tacy trafiali.
Myślę, że Ania Przybylska patrzy teraz z góry, na ten nasz pokręcony świat internetu i nie może wyjść z szoku, ile w ludziach mieści się podłości.
Nawet śmierci nie uszanują, niektórzy wypisują takie teksty, że wstyd je nawet czytać.
Może zostanie pochowana na oksywskim cmentarzu, bo tu leżą Jej krewni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (205 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry